Po zawale Antonio Banderas zmienił całe życie. "W obliczu śmierci spojrzałem wstecz"

Antonio Banderas dziewięć lat temu przeszedł poważny zawał serca. W najnowszej rozmowie z "The Times" aktor przyznał, że to doświadczenie zmieniło jego podejście do życia.
Antonio Banderas
YT The Late Show with Stephen Colbert

Antonio Banderas potraktował dramatyczne doświadczenie zdrowotne jako impuls do całkowitego przewartościowania swojego życia. Po zawale z 2017 roku nie tylko zadbał o formę i zerwał z nałogami, ale też odsunął się od Hollywood, wybierając spokojniejszą codzienność w rodzinnej Maladze. To tylko część zmian w jego codzienności.

Zobacz wideo Córka Niemen choruje na rzadkie schorzenie

Antonio Banderas zaczął żyć od nowa. Luksus nie jest mu potrzebny

Banderas rzucił palenie, sprzedał posiadłość w Surrey w Wielkiej Brytanii, dom w Stanach Zjednoczonych i zrezygnował również z prywatnego odrzutowca. Problemy zdrowotne przyczyniły się do podjęciu wielu przełomowych decyzji w jego życiu. - To zmieniło sposób, w jaki patrzę na życie. W obliczu śmierci spojrzałem wstecz i uświadomiłem sobie, że tak naprawdę jestem aktorem teatralnym - wyjaśnił dla "The Times". 

Postawił ponadto na realizację swojej pasji i zaangażował się w rozwój kultury w rodzinnej Andaluzji. W południowej Hiszpanii stworzył teatr non-profit - Teatro del Soho, który funkcjonuje dzięki wsparciu sponsorów, ale także jego własnym środkom. Aktor co roku dokłada do działalności około 200 tys. euro, a sporadyczne występy w Hollywood pomagają mu utrzymać ten projekt i jednocześnie prowadzić spokojniejsze życie.

- Pojawiła się okazja kupienia tego miejsca - dawnego kina - które było w fatalnym stanie i pełne azbestu. To było straszne. Więc oczyściłem je i zbudowałem od nowa w jego murach. Dzięki temu pozostaję w kontakcie z moimi korzeniami, moją dzielnicą i ludźmi. Przez lata nie straciłem tej więzi. Wręcz przeciwnie - tłumaczył Banderas.

Dziś w Maladze funkcjonuje nie tylko jako światowej sławy aktor, ale też lokalny gospodarz życia kulturalnego. Mieszkańcy żartobliwie nazywają go "José Hollywood", a on sam nie ukrywa satysfakcji z obranej drogi. - Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, mimo że tracę pieniądze na nałóg, od którego jestem uzależniony - wspomniał.

Antonio Banderas to usłyszał przed laty na temat własnego potencjału. Takie role przypisywali mu bez zastanowienia

Mimo ogromnego sukcesu w USA Antonio Banderas długo miał poczucie, że Hollywood nie jest miejscem dla aktorów z Hiszpanii. Słyszał, że może liczyć głównie na role czarnych charakterów. - Mówili: jesteś tu, jak czarnoskórzy i Latynosi, żeby grać złych bohaterów - wspominał Banderas.

Z czasem udowodnił, jak bardzo te schematy były błędne. Wcielając się w Zorro u boku Catherine Zeta-Jones, zerwał z tym stereotypem. - Problem polegał na tym, że kilka lat później miałem maskę, kapelusz, miecz i pelerynę, a złoczyńcą był kapitan Love - blondyn o niebieskich oczach - zauważył.

Więcej o: