Antonio Banderas potraktował dramatyczne doświadczenie zdrowotne jako impuls do całkowitego przewartościowania swojego życia. Po zawale z 2017 roku nie tylko zadbał o formę i zerwał z nałogami, ale też odsunął się od Hollywood, wybierając spokojniejszą codzienność w rodzinnej Maladze. To tylko część zmian w jego codzienności.
Banderas rzucił palenie, sprzedał posiadłość w Surrey w Wielkiej Brytanii, dom w Stanach Zjednoczonych i zrezygnował również z prywatnego odrzutowca. Problemy zdrowotne przyczyniły się do podjęciu wielu przełomowych decyzji w jego życiu. - To zmieniło sposób, w jaki patrzę na życie. W obliczu śmierci spojrzałem wstecz i uświadomiłem sobie, że tak naprawdę jestem aktorem teatralnym - wyjaśnił dla "The Times".
Postawił ponadto na realizację swojej pasji i zaangażował się w rozwój kultury w rodzinnej Andaluzji. W południowej Hiszpanii stworzył teatr non-profit - Teatro del Soho, który funkcjonuje dzięki wsparciu sponsorów, ale także jego własnym środkom. Aktor co roku dokłada do działalności około 200 tys. euro, a sporadyczne występy w Hollywood pomagają mu utrzymać ten projekt i jednocześnie prowadzić spokojniejsze życie.
- Pojawiła się okazja kupienia tego miejsca - dawnego kina - które było w fatalnym stanie i pełne azbestu. To było straszne. Więc oczyściłem je i zbudowałem od nowa w jego murach. Dzięki temu pozostaję w kontakcie z moimi korzeniami, moją dzielnicą i ludźmi. Przez lata nie straciłem tej więzi. Wręcz przeciwnie - tłumaczył Banderas.
Dziś w Maladze funkcjonuje nie tylko jako światowej sławy aktor, ale też lokalny gospodarz życia kulturalnego. Mieszkańcy żartobliwie nazywają go "José Hollywood", a on sam nie ukrywa satysfakcji z obranej drogi. - Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, mimo że tracę pieniądze na nałóg, od którego jestem uzależniony - wspomniał.
Mimo ogromnego sukcesu w USA Antonio Banderas długo miał poczucie, że Hollywood nie jest miejscem dla aktorów z Hiszpanii. Słyszał, że może liczyć głównie na role czarnych charakterów. - Mówili: jesteś tu, jak czarnoskórzy i Latynosi, żeby grać złych bohaterów - wspominał Banderas.
Z czasem udowodnił, jak bardzo te schematy były błędne. Wcielając się w Zorro u boku Catherine Zeta-Jones, zerwał z tym stereotypem. - Problem polegał na tym, że kilka lat później miałem maskę, kapelusz, miecz i pelerynę, a złoczyńcą był kapitan Love - blondyn o niebieskich oczach - zauważył.
Nowe doniesienia ws. śmierci Celińskiej. Wiadomo, co się stało. "Była nieprzytomna"
Zapendowska oceniła występ Szemplińskiej na Eurowizji i nie pozostawiła żadnych złudzeń. "Uważam, że to bardzo..."
Córka Fraszyńskiej i Gonery też robi karierę w show-biznesie. Tak wygląda 35-letnia Nastazja
Tusk boleśnie zadrwił z Trumpa w rozmowie z Clooneyem? Ekspertka rozgryzła żart, po którym zawrzało w sieci
"Kupuj pan trumnę". Mąż Bieluszko usłyszał w szpitalu wstrząsające słowa. Lekarka nie miała litości
Lewandowski wygadał się, że balował z Tomaszewską i się doigrał. Pokazała nagranie
Eurowizja usłyszała jej głos, ale twarzy wciąż nie pokazuje. Za tym wyborem stoi osobisty dramat
92-letnia Joan Collins udowadnia, że wiek to tylko liczba. W Cannes skradła całą uwagę
Rozenek tłumaczy się z braku reakcji na hejt w "Królowej przetrwania". "Wierzę w potrzebę rozmowy"