Donald Trump zwolnił ją po pięciu dniach. Katie Zacharia wydała oświadczenie

Wokół Katie Zacharii wybuchła afera po tym, jak okazało się, że nie zdała egzaminu adwokackiego, choć przedstawiała się jako prawniczka. Ostatecznie rzeczniczka prasowa Białego Domu została zwolniona zaledwie po pięciu dniach. Już zabrała głos.
Donald Trump zwolnił ją po pięciu dniach. Katie Zacharia wydała oświadczenie
fot. REUTERS/Kylie Cooper

Katie Zacharia wygłosiła swoje pierwsze przemówienie jako nowa rzeczniczka Białego Domu 13 października. Wpadek nie brakowało - w pewnym momencie kobieta pomyliła Donalda Trumpa ze swoim mężem, poza tym czytała też z kartki. Prawdziwa burza rozpętała się jednak po tym, gdy wyszło na jaw, że Zacharia nie zdała egzaminu adwokackiego, choć tytułowała się prawniczką. Ostatecznie została zwolniona w piątek, 16 października, zaledwie po pięciu dniach pracy.

Zobacz wideo Wpadka Katie Zacharii, nowej rzeczniczki Białego Domu. Pomyliła męża z Trumpem

Katie Zacharia zwolniona po pięciu dniach. "Praca dla niego była dla mnie zaszczytem"

O zwolnieniu rzeczniczki Białego Domu informowały amerykańskie media. Donald Trump sam zachęcał ją, żeby zrezygnowała ze stanowiska. "Szczerze mówiąc, na twoim miejscu bym to przemyślał" - powiedział prezydent USA, relacjonując rozmowę z Zacharią.

Katie Zacharia już zabrała głos w mediach społecznościowych po utracie stanowiska. "Prezydent Trump jest człowiekiem życzliwym, wspaniałym, uprzejmym, troskliwym, pełnym entuzjazmu i pracowitym. Szkoda, że nie docenia go więcej Amerykanów. Nikt nigdy nie uczyni Ameryki wielką tak, jak on to zrobił i nadal robi. Praca dla niego była dla mnie zaszczytem" - napisała. Katie Zacharia była najkrócej pracującą rzeczniczką Białego Domu, pobijając poprzedni rekord z 1945 roku.

Katie Zacharia i afera wokół jej kwalifikacji prawniczych

Przypomnijmy, że Katie Zacharia była przedstawiana jako prawniczka zarówno przez Donalda Trumpa, jak i na antenach telewizji. Kiedy dziennikarze postanowili sprawdzić jej kwalifikacje, wyszło na jaw, że nie zdała egzaminu adwokackiego. Zacharia tłumaczyła, że zdawała go w okresie, gdy przeprowadziła się do Chin, gdzie pracował jej obecny mąż. Powiedziała, że wynik egzaminu był dla niej wówczas "bez znaczenia". Przekonywała, że konsultowała ze specjalistami z branży to, czy może posługiwać się określeniem "prawniczka". Sprawę skomentował dla Plotka adwokat Michał Krysztofowicz. Nie chciał przesądzać, czy postępowanie Zacharii jest zgodne z amerykańskim prawem, ale zwrócił uwagę na znaczenie ochrony tytułów zawodowych. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

Więcej o: