Tak Zełenski zachowywał się po rozmowach z Tuskiem w Brukseli. "Jakby mówił..."

Donald Tusk spotkał się w Brukseli z Wołodymyrem Zełenskim. Choć obaj politycy mówili o solidarności i dalszym wsparciu dla Ukrainy, ekspertka od komunikacji wizerunkowej, Dorota Wróblewska, w rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę na ich zachowanie. Jej zdaniem polski premier sprawiał wrażenie niepewnego, a postawa ukraińskiego prezydenta mogła wskazywać na rozczarowanie.
Wołodymyr Zełenski, Donald Tusk
EastNews

15 października w Brukseli, na marginesie posiedzenia Rady Europejskiej, Donald Tusk spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. Rozmowa odbyła się w cieniu kolejnych rosyjskich ataków na Ukrainę. Polski premier zapewnił, że nie ma powodu, by osłabiać sankcje wobec Rosji, a prezydent Ukrainy Zełenski podziękował Polsce za wsparcie i podkreślił znaczenie dalszej współpracy. Choć oficjalne wypowiedzi obu polityków koncentrowały się na solidarności i wspólnym stanowisku wobec rosyjskiej agresji, uwagę zwraca również ich zachowanie podczas spotkania. Czy gesty, mimika i postawa ciała współgrały z wypowiadanymi słowami? O ocenę mowy ciała Donalda Tuska i Wołodymyra Zełenskiego poprosiliśmy Dorotę Annę Wróblewską, mentorkę marki osobistej i konsultantkę wizerunkową.

Zobacz wideo Ataki w szkołach. Obalamy mity

Donald Tusk na spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim. "Widać dyskomfort"

Ekspertka w rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę na ogólne wrażenie, jakie sprawiało spotkanie obu przywódców. Jej zdaniem zarówno Tusk, jak i Zełenski nie wyglądali na przekonujących w przekazie kierowanym do drugiej strony. - O spotkaniu Donald Tusk - Wołodymyr Zelenski mówi się, że odbyło się na marginesie szczytu Rady Europejskiej i mam wrażenie, że obaj przywódcy też potraktowali to nieco "na marginesie" - zaznaczyła na początku. W ocenie Doroty Anny Wróblewskiej istotna jest spójność słów i komunikacji niewerbalnej. To właśnie postawa ciała polskiego premiera miała wskazywać na pewien dyskomfort podczas wypowiedzi.

Nie tyle słowa, co mowa ciała wpływa na całość przekazu i w obu tych elementach musi być spójność, by treść wypowiadanych zdań tak właśnie została odebrana. Polski premier wyglądał, jakby uwierała go sytuacja i słowa, które ma wypowiedzieć. Mówi o tym jego postawa

- powiedziała Wróblewska. 

Ekspertka zwróciła uwagę na ruchy ciała Tuska, sposób siedzenia oraz brak stałego kontaktu wzrokowego z ukraińskim prezydentem. Jej zdaniem elementy te składały się na obraz polityka, który nie czuł się w tej sytuacji w pełni swobodnie.

Balansując nieco ciałem, wydawał się być w mało komfortowej sytuacji, jakby źle się czuł z tym, co ma wygłosić. Z jego ust padały zapewnienia o dalszych sankcjach wobec Rosji i wsparciu działań Ukrainców, co jest standardową deklaracją polityczną, bezpieczną, bo w treści niczego nie obiecującą, nie wprowadzającą nowych wątków - i w całości przekazu premier robił wrażenie jakby właśnie to go uwierało

- oceniła. - Pocierał także nerwowo ręce i nie utrzymywał kontaktu wzrokowego z Wolodymyrem Zelenskim, co ja bym zinterpretowała jako sygnał, że Donald Tusk nie czuł się pewnie w tej rozmowie. Widać dyskomfort. Siedział w fotelu niewygodnie w nim oparty, co budowałoby wrażenie spokoju, powagi, ale i istotności wypowiadanych słów wobec prezydenta Ukrainy, ale na jego krawędzi, jakby ta rozmowa była dla niego trudna - dodała ekspertka. 

Donald Tusk czuł się niepewnie podczas rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim? To zdradziła jego mowa ciała

Ekspertka odróżniła jednak zachowanie premiera podczas deklaracji dotyczących dalszej polityki wobec Rosji od jego reakcji na rosyjskie ataki. W tym drugim przypadku dostrzega większą zgodność między słowami a sposobem ich przekazywania.

Z drugiej strony ważne jest, że Donald Tusk z pełną powagą i wyczuciem sytuacji odniósł się do najnowszych ataków Rosji na Ukrainę. Tutaj słowa, ton wypowiedzi i mowa ciała były bardzo spójne i pokazywały pełne zrozumienie jednego przywódcy dla drugiego, pozostającego w tak trudnej sytuacji zarządzania krajem ogarniętym wojną

- stwierdziła. - Całość wypowiedzi można by skwitować jednym zdaniem: Drogi Wołodymyrze, nie mam ci nic nowego do powiedzenia, podkreślę tylko to, co ty sam już wiesz, jeśli chodzi o nasze stanowisko co do poparcia Twojego kraju w tej wojnie - podsumowała Wróblewska. 

Wołodymyr Zełenski rozczarowany po spotkaniu z Donaldem Tuskiem? "Jakby mówił: nie na to liczyłem"

Jak zauważyła ekspertka, również zachowanie prezydenta Ukrainy nie wskazywało na szczególne zaangażowanie w krótką wymianę zdań. Zełenski słuchał polskiego premiera z poważnym wyrazem twarzy, a jego spojrzenie miało często kierować się poza rozmówcę. - Spojrzenie kierował nie tyle na rozmówcę, co na otoczenie, świadczy to o małej koncentracji na treści rozmowy i rozproszeniu uwagi. Ta rozproszona uwaga może wskazywać, iż Wołodymyr Zełenski nawet nie zakładał, iż w tym krótkim dialogu mogą paść istotne deklaracje z polskiej strony - powiedziała Wróblewska. 

Wróblewska zwróciła także uwagę na mimikę Zełenskiego, którą interpretuje jako możliwy sygnał rozczarowania. Zastrzega przy tym, że nie musi ono wynikać bezpośrednio z wypowiedzi polskiego premiera, lecz może wiązać się z szerszym kontekstem rozmów na europejskim szczycie.

Jakby mówił: nie na to liczyłem. W całej sylwetce prezydenta Ukrainy widać krańcowe przemęczenie, jakby trzymał się i działał resztkami sił, co oczywiście nie dziwi. Trudno natomiast zauważyć w nim coś, co wskazywałoby na zadowolenie, satysfakcję z rezultatów rozmów na szczycie po rozmowach z politykami UE

- dostrzegła. W interpretacji ekspertki na odbiór wystąpienia Zełenskiego wpływa nie tylko jego zachowanie, ale również sposób budowania publicznego wizerunku. W tym kontekście Wróblewska zwraca uwagę na ubiór ukraińskiego prezydenta. - Warto zauważyć, że Prezydent Ukrainy wybiera teraz czerń jako sposób ubierania się podczas wizyt międzynarodowych, a że od początku wojny grał symbolicznie ubiorem, kolorystyka jest nadal nieprzypadkowa. W tej czerni jest powaga, smutek i żałoba, i to bardzo przystoi przywódcy kraju, który tak już na tej wojnie ucierpiał - podsumowała. 

Więcej o: