Donald Trump poznał przyszłą żonę w 1998 roku i poślubił ją siedem lat później. Para ma za sobą dwie dekady małżeństwa, a dziś znowu jest na świeczniku. Wszystko oczywiście przez fakt, że Trump ponownie został wybrany na prezydenta. Melania niezmiennie kroczy u jego boku. Jako pierwsza dama Stanów Zjednoczonych ogłosiła nową inicjatywę. Jak na to zareagował polityk? Nawet nie wiedział o jej działaniach.
11 grudnia w Białym Domu odbyło się wyjątkowe wydarzenie - świąteczny Bal Kongresowy, na który przybyli kongresmeni, senatorowie, doradcy, a także dyplomaci. Na scenie pojawił się oczywiście prezydent, a następnie zaprosił na nią małżonkę. Melania Trump opowiedziała o swojej inicjatywie ustawodawczej. - Największym osiągnięciem w moim biurze, w biurze pierwszej damy w 2025 roku, jest ustawa "Take It Down Act" – zaczęła. Ustawa ta ma na celu walkę z nielegalnymi treściami dla dorosłych, a także pojawiającymi się w sieci deepfake'ami. Następnie pierwsza dama podziękowała za wsparcie obu partii w Izbie Reprezentantów i Senacie. - Dziękuję, panie przewodniczący Johnson - podkreśliła. - Mam nadzieję, że z entuzjazmem poprzecie moją nową inicjatywę ustawodawczą w 2026 roku. Niektórzy z was już o niej wiedzą, ponieważ jest ona już w trakcie przygotowań - dodała.
Gdy Melania opuściła scenę, Donald Trump powrócił do mównicy i nie krył zaskoczenia słowami żony - Cóż, właśnie usłyszałem o tym po raz pierwszy - powiedział, czym wywołał śmiech u obecnych na sali. -Jedyne, co mogę powiedzieć – wiem jedno na pewno, panie przewodniczący – to będzie świetna rzecz dla dzieci - mówił dalej.
Nie wiem, co ona robi, ale wiem, że będzie to świetne dla dzieci, ponieważ ona kocha dzieci i ma wspaniałego syna, z którego jest bardzo dumna
- stwierdził ze sceny prezydent USA. Sama Melania Trump nie sprecyzowała, czym dokładnie będzie jej inicjatywa ustawodawcza. Możliwe, że chodzi o prace związane z nową inicjatywą "Fostering the Future", której zadaniem jest zwiększanie zasobów systemu opieki zastępczej.
Tego samego dnia, przed świątecznym balem, w Białym Domu odbył się briefing prasowy. Nie zabrakło na nim Donalda Trumpa. Fotoreporterzy zauważyli, że polityk ma na dłoni dwa małe opatrunki. Sekretarz prasowa Trumpa, Karoline Leavitt powtórzyła swoją wypowiedź sprzed kilku miesięcy. Wyjaśniła, że plastry mają rzekomo zakryć siniaki po licznych uściskach. - Codziennie przyjmuje też aspirynę, co - jak wynika z jego wcześniejszych badań lekarskich - może przyczyniać się do powstawania siniaków, które widzicie - mówiła. Sam Trump również zabrał głos w tej sprawie. Więcej dowiecie się tutaj: Nowe zdjęcia Trumpa w opatrunkach wzbudziły niepokój. Sekretarz prasowa wyjawiła prawdę
Zdewastowane lokum po remoncie w "Nasz nowy dom". Polsat zabrał głos
Zanussi w szoku. Aktorzy nie chcą grać w jego nowym filmie. Wiadomo, dlaczego zrezygnowali
Karolina Pajączkowska w domu rodzinnym przeżyła piekło. "Tata był psychopatą"
To była pierwsza taka sytuacja w historii "Va Banque". Internauci płaczą ze śmiechu
Schudła ponad 200 kilogramów. Tak dziś wygląda Tammy Slaton z "Sióstr wielkiej wagi"
Alżbeta Lenska osiem lat temu przeżyła pęknięcie tętniaka. Mówi o objawach, które ignorowała
Patryk Pniewski dokonał coming outu. "Bałem się, że to moje brzemię"
Córka Urbańskiego to prawdziwa piękność. Taki zawód wykonuje
Jedno do odpoczynku, drugie do pracy. Tak mieszka polska dziennikarka. Dwa różne światy