Po katastrofie w Smoleńsku rozpoczął się wyścig wśród wydawców, kto pozbiera wszystkie doświadczenia Polaków i spisze . Tego zadania podjął się Piotr Kraśko . Prowadzący "Wiadomości" mógł na co dzień obserwować wszystko co się dzieje. Właśnie ukazała się jego książka "Smoleńsk 10 kwietnia 2010" .
Kraśko uwinął się w ekspresowym tempie . Niecałe 7 tygodni zajęło mu spisanie swoich przemyśleń.
To opowieść o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku tuż po katastrofie, gdy biegliśmy w stronę szczątków samolotu, wierząc, że jednak ktoś przeżył. O tym, co działo się tam przez kilka następnych dni. O tysiącach Rosjan, którzy dzień i noc przychodzili, by złożyć biało-czerwone kwiaty. O wciąż zadawanym pytaniu: Jak to możliwe? O niezwykłym, milczącym pożegnaniu prezydenta na pustym lotnisku i o tłumach stojących na trasie przejazdu konduktu z Okęcia do pałacu Namiestnikowskiego. O ludziach, którzy byli tam także potem, gdy miasto zamierało, patrząc na dziesiątki kolejnych trumien. O tym, jak po kilku godzinach od zapalenia pierwszej świeczki na Krakowskim Przedmieściu zapłonęły ich tam tysiące.
Kto będzie chciał czytać opis sytuacji, którą każdy śledził na żywo i widział jak kolejne wiadomości pogrążają Polskę w rozpaczy i żałobie ? Książka Kraśki raczej nic nowego nie wniesie. To raczej wypełniacz półek, napisany na fali smutnego tematu .
Janus
Budka Suflera z nowym wokalistą. Wiadomo, kto zastąpi Kawalca. Publiczność zna go doskonale
Wieniawa szczerze po debiucie w "Tańcu z gwiazdami". "Myślałam, że będę ostrzejsza dla Heleny"
Lady Gaga została matką. Ukrywała to do końca
Tak mieszka Artur Barciś. Za domem pod Warszawą skrywa się coś wyjątkowego
Samolot z gwiazdami na pokładzie musiał awaryjnie lądować. "Gdyby się rozbił..."
Poseł rozjuszony materiałem TVP. Zapowiada konsekwencje. "Wstyd"
Książulo zniesmaczony zachowaniem właścicieli kebabowni po negatywnej opinii. "Po co takie coś robić?"
"To jest abstrakcja, jest to patologia". L.U.C. nie miał litości dla Skolima. Dalej jeszcze mocniej
Kawalec chce zakończyć spór z Martyniukiem. Znów chwycił za mikrofon. "Zenek, Zenek..."