Mało kto o tym wiedział. Alicja Bachleda-Curuś zamieszkała w hoteliku niedaleko warszawskiej Starówki. Po co? Na rozbieraną (ale bez przesady!) sesję dla pewnego magazynu dla pań .
Jak donosi SE.pl , Ala zabrała ze sobą do Polski małego Henry'ego Tadeusza. Na czas sesji zostawiła go jednak pod opieką babci.
Musimy przyznać, że cała operacja była nieźle zaplanowana i do końca pozostała tajemnicza. Dopiero dziś tabloid przejmuje się tym, że podczas sesji Alicji było trochę zimno . Miała gęsią skórkę na... pupie.
Alicja z trudem powstrzymywała drżenie zziębniętych członków - czytamy na Se.pl.
Takie to głupie, że aż nieśmieszne.
Wiadomo, kto będzie nowym komentatorem "Szkła kontaktowego". To znany twórca internetowy
Zaroiło się od plotek o jej relacji z Marcinem Prokopem. Mery Spolsky reaguje
Hejtowali stylizację Wieniawy. Teraz im odpowiedziała. "Ludzie czują się bezkarni"
Woźniak-Starak zdradziła sekret diety. Trzyma się jednej zasady
Wygląda jak z butiku, a to Sinsay. Komplet w dwóch kolorach za mniej niż 100 złotych
Kukulska szczerze o małżeństwie z Dąbrówką. "Trzeba było sobie zadać pytanie, czy jest o co walczyć"
Gąsowski spotykał się ośmioma kobietami jednocześnie. Po latach zdradził, dlaczego nigdy się nie ożenił
Kabareciarze nie mieli litości dla Michała Rachonia. Tak z niego zakpili
Piotr Rubik wyjeżdża ze szpitala na wózku inwalidzkim. Agata Rubik wyjaśnia, co się stało