Mało kto o tym wiedział. Alicja Bachleda-Curuś zamieszkała w hoteliku niedaleko warszawskiej Starówki. Po co? Na rozbieraną (ale bez przesady!) sesję dla pewnego magazynu dla pań .
Jak donosi SE.pl , Ala zabrała ze sobą do Polski małego Henry'ego Tadeusza. Na czas sesji zostawiła go jednak pod opieką babci.
Musimy przyznać, że cała operacja była nieźle zaplanowana i do końca pozostała tajemnicza. Dopiero dziś tabloid przejmuje się tym, że podczas sesji Alicji było trochę zimno . Miała gęsią skórkę na... pupie.
Alicja z trudem powstrzymywała drżenie zziębniętych członków - czytamy na Se.pl.
Takie to głupie, że aż nieśmieszne.
Meghan opublikowała zdjęcie czteroletniej córki. Lilibet to wykapany tata
Norbi nagle zaczął tracić na wadze. Gdy schudł 35 kg, usłyszał diagnozę
Marta Nawrocka wypisała syna z edukacji zdrowotnej. Tak się tłumaczyła
Nawrocki w Polsacie wzorował się na Trumpie? Ekspertka mówi o przemyślanej taktyce
Wielu myśli, że Stramowski zostawił Warnke. Powiedziała, jak było naprawdę
Zwyciężczyni "The Voice Senior" otrzymała 50 tys. zł. Ma już konkretny plan, co zrobi z wygraną
Anita ze "ŚOPW" zniknęła z mediów społecznościowych. Teraz wróciła z nowymi wieściami na temat Adriana
Wachowicz weszła do restauracji i zaniemówiła. Poszło o porcję i cenę
Trend z wybiegów dotarł do Sejmu. Stylistka mówi nam o "braku wyczucia"