Marylin Manson w środę wieczorem grał koncert w Warszawie. W pewnym momencie przerwano występ i poproszono wszystkich o wyjście z budynku. Choć na początku pojawiła się na Twitterze informacja, że przyczyną było znalezienie niepożądanego przedmiotu, to jednak okazało się, że prawdopodobnie chodziło o nadmiar dymu wyprodukowanego przez obsługę.
Jak relacjonowali uczestnicy koncertu, pojawiło się zamieszanie. Jednak ewakuacja przeszła bardzo sprawnie, bez chaosu i histerii. Przez jakiś czas fani amerykańskiego artysty czekali pod halą Torwar na dalszy rozwój sytuacji. Po kilku minutach koncert był kontynuowany.
Koncert wznowiono. Alarm bombowy okazał się... reakcją na nadmiar dymu - napisał na Twittterze dziennikarz, "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz, który był na miejscu.
Pojawiło się podejrzenie, że odpowiedzialne było za to zbyt mocne "zadymienie" sceny, a więc efekty pirotechniczne.
AW
Lewandowska upubliczniła screeny wiadomości od Krupińskiej. Prezenterka musiała się gęsto tłumaczyć
Zapłakana Pola Wiśniewska relacjonuje wyprowadzkę od Michała Wiśniewskiego. Padły gorzkie słowa
Donald Tusk przywitał się z Giorgią Meloni "włoskim buziakiem". Uwadze ekspertki nie umknął pewien gest
Filip Chajzer potwierdza, że jest w związku z 20-latką. Mówi o spotkaniu z jej matką
Nauczyciele jogi wściekli się na Prażuch-Prokop. Teraz gęsto się tłumaczy
Nie żyje brytyjski celebryta. 35-latek miał wpaść w szklane drzwi
Litewka zginął pod kołami jego samochodu. Prokuratura ujawnia, kto wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji za kierowcę
Skrajne zmęczenie, depresja i 60 papierosów dziennie. Józefowicz: Chciałem umrzeć
50 tys. obserwujących mniej w jeden dzień. Anna Lewandowska może być zaskoczona