Marylin Manson w środę wieczorem grał koncert w Warszawie. W pewnym momencie przerwano występ i poproszono wszystkich o wyjście z budynku. Choć na początku pojawiła się na Twitterze informacja, że przyczyną było znalezienie niepożądanego przedmiotu, to jednak okazało się, że prawdopodobnie chodziło o nadmiar dymu wyprodukowanego przez obsługę.
Jak relacjonowali uczestnicy koncertu, pojawiło się zamieszanie. Jednak ewakuacja przeszła bardzo sprawnie, bez chaosu i histerii. Przez jakiś czas fani amerykańskiego artysty czekali pod halą Torwar na dalszy rozwój sytuacji. Po kilku minutach koncert był kontynuowany.
Koncert wznowiono. Alarm bombowy okazał się... reakcją na nadmiar dymu - napisał na Twittterze dziennikarz, "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz, który był na miejscu.
Pojawiło się podejrzenie, że odpowiedzialne było za to zbyt mocne "zadymienie" sceny, a więc efekty pirotechniczne.
AW
Agustin Egurrola wziął ślub kościelny. Jego żona zachwyciła kreacją
Szczepanik z Pectus niedawno rozwiódł się z Gawędą z Blue Cafe. Teraz pokazał się z nową partnerką!
Bronisław Komorowski narzeka na wysokość swojej emerytury. "Ojczyzna nie rozpieszcza"
Milion na czeku, a na koncie zupełnie inna kwota. Tyle naprawdę dostał zwycięzca "Milionerów"
Bursztynowicz upadła na spacerze. Nie mogła liczyć na pomoc. "Nikt się nie zatrzymał"
Martyniuk po aferze znienacka przyjechał na plan "Nasi w mundurach". "Mama go przywiozła"
Nagrywa piosenki dla dzieci i zobaczyła, co Skolim zrobił na scenie. "To objaw większego problemu"
Lewandowska spotkała w Chicago "polską siostrę". Robi ogromną karierę za granicą
Kultura napiwków dzieli Polaków. Krzan mówi wprost, jaką kwotę zostawia obsłudze