"Daleko od noszy" po pięciu latach wróciło na antenę Polsatu. Pierwszy odcinek nowego sezonu miał emisję 4 marca i nie pozostawił on wątpliwości, że serial nie będzie już taki sam. Powód? Nie zobaczymy w nim niezapomnianej Anny Przybylskiej, która wcielała się w zabawną doktor Karinkę.
Hanna Śleszyńska, czyli serialowa siostra "Basen" zdradziła, że produkcja uczciła pamięć zmarłej aktorki.
Ta radość jest przyćmiona. Wszyscy pomyśleliśmy, że to ogromna szkoda wracać w niepełnym składzie. Zdjęcie Ani wisi jak się wchodzi do studia. My nadal kręcimy... Szkoda, że nie ma Ani... Na pewno szkoda - mówiła łamiącym się głosem Śleszyńska w rozmowie z ipla.tv.
Przybylską wspominał też ostatnio Paweł Wawrzecki.
Nie wiem, kto mógłby zastąpić Anię. Ona jest trudna do zastąpienia. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale ona taka była. Ona była naszym kolorem i duszą. Wielka szkoda, że nie ma jej już z nami. Jak to mówią: "Nie chce się, a żyć trzeba" - powiedział w rozmowie z serwisem "Super Express".
Podobnego zdania jest Doda, która gra w nowym sezonie. Początkowo mówiło się, że to właśnie ona miałaby zastąpić Przybylską.
Bardzo lubiłam Anię i ją szanowałam, w życiu nie chciałabym jej zastąpić, bo pewnych ludzi po prostu nie da się zastąpić - przyznała w rozmowie z Party.pl.
AW
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!