"Czuję, że całe życie mam jednego rodzica, mamę" - powiedziała Jessica Mercedes w programie "20m2 Łukasza".
Jessica Mercedes rzadko mówi o swoim życiu prywatnym, woli rozmawiać o modzie, jednak w kawalerce Łukasza Jakóbiaka niespodziewanie otworzyła się , dzięki czemu mogliśmy dowiedzieć się jak się czuła po rozstaniu rodziców i co sądzi o swojej babci.
To są ciężkie sprawy, o których nie chcę mówić. Czuję, że całe życie mam jednego rodzica, mamę. To są przeżycia, które mnie ukształtowały - powiedziała zapytana przez Jakóbiaka o rozstanie rodziców.
Potem nieoczekiwanie zaczęła mówić o babci, która okazała się osobą niezwykle surową.
Miałam taką ostrą, surową babcię, pracowałam w jej restauracji. Była tak surowa, że kazała mi pracować za 5 złotych za godzinę, to była masakra. Musiałam pracować w weekendy, jak byłam w gimnazjum - wspominała blogerka.
Jessica Mercedes ma w mediach wizerunek młodej specjalistki od mody o ciętym języku i sporym tupecie, której wszystko łatwo przychodzi. Trzeba przyznać, że poniekąd zasłużyła sobie na taki wizerunek, na przykład opowiadając, że podróżuje sobie po świecie, a rachunki płacą współpracujące z nią firmy. Z wywiadu u Jakóbiaka dowiadujemy się jednak, że mama blogerki, chcąc wyrobić jej charakter, posyłała ją do ciężkiej pracy fizycznej.
Przypomina mi się, jak pracowałam w Netto i musiałam palety rozpakowywać i te korniszony wkładać na półki. I tak przez 8 godzin dziennie. To było bardzo dla mnie ciężkie jak miałam 16 lat. Mnie mama specjalnie wysłała do takiej pracy, żebym się uczyła, żebym wiedziała, że muszę coś zrobić w życiu. Tak mnie uczyła, a nie dlatego, że nie mieliśmy na chleb i przymieraliśmy głodem. Mama kazała mi iść do pracy, żebym wiedziała, co to jest ciężka praca.
Jessica Mercedes popularność zyskała dzięki klasycznemu blogowi modowemu, ale teraz zamieniła go w stronę internetową. Jeszcze niedawno nie potrzebowała pomocy w prowadzeniu swojego prężnie rozwijającego się "biznesu", ale dziś nie radzi sobie z natłokiem zadań.
Teraz, w tym momencie już zatrudniam ludzi - powiedziała. - Z cztery, pięć osób.
Co ciekawe, Jessica odchodzi już od współpracy barterowej, która wcześniej była podstawą jej działalności. Kiedyś dziewczyna cieszyła się z każdej otrzymanej paczki, dziś selekcjonuje prezenty.
Ja już się wzbraniam od przesyłek i nie widzę w tym jakiegoś funu. Wszyscy blogerzy już uczą marki, że za butelkę alkoholu, którą nam wyślą, to nie jest warte jednego wpisu. Każdy bloger ma swój cennik. Każdy bloger to wszystko sprzedaje. (...) Nie mówię o stawkach, bo nie chcę denerwować ludzi - powiedziała, sprytnie zauważając, że sam Jakóbiak również nie mówi, ile płacą mu firmy za lokowanie produktu w jego programie.
Łukasz Jakóbiak chciał również dowiedzieć się, czy to prawda, że blogerzy zarabiają więcej na pokazywaniu się publicznie w ubraniach danej marki niż polskie gwiazdy i celebryci.
W Polsce tak - przyznała blogerka.
Jessica Mercedes podkreślała w wielu wywiadach, że utrzymuje się sama i nie korzysta z pomocy finansowej rodziców. I tym razem podkreśliła, że nie korzysta z tego rodzaju pomocy.
Nie, nie, broń Boże! Ja się bardzo wzbraniam, chociaż może nawet chciałabym, żeby ktoś mi kiedyś pomagał finansowo, ale tego nie było... Dlatego ja to tak cały czas podkreślam, bo wydaje mi się, że fajnie mówić Polakom, że można coś osiągnąć, kiedy się, że tak powiem, nie ma wsparcia finansowego rodziców.
Mnie bardziej interesuje, od kiedy rodzice nie pomagają ci finansowo - dociekał Jakóbiak.
Nie nie, bo na przykład, jak miałam 13 lat i mama mi kazała iść do pracy, żeby mieć na te ubrania, książki, na takie przyjemności, no to byłam od niej zależna finansowo, bo mama płaciła za: proszek, za wodę, za prąd i za mieszkanie. No więc to nie była jeszcze taka niezależność finansowa. Jak skończyłam 18 lat, to co miesiąc już płaciłam mamie czynsz. Wtedy już miałam pierwszą pensję co miesiąc.
Łukasz Jakóbiak był zaskoczony, że młoda dziewczyna swoje pierwsze pieniądze oddaje mamie i opłaca mieszkanie. Prowadzący stwierdził, że w naszym kraju tego rodzaju zdarzenie jest niestandardowe. Odpowiedź Jessiki była dość zaskakująca.
Ja jestem pół Niemką. I moja mama żyła dużo czasu w Niemczech i to są takie standardy wychowywania zachodnie (...). W moim przypadku dzisiaj ja w ogóle pomagam mamie... bardzo.
Blogerka wyznała również, że jest odporna na krytykę i nie przejmuje się kilkoma negatywnymi głosami, skoro tysiące osób są zafascynowane jej pracą i osobowością. Zapewniła również, że ma do siebie ogromny dystans, chociaż stresuje się często opinią ludzi na swój temat.
Ja się często z siebie śmieję. Mam obrzydliwe zęby i seplenię. Jutro zakładam aparat. Wreszcie! Tak się cieszę! Czekałam na aparat kilka lat.
Jest wiele rzeczy, które Jessica chciałaby zmienić w swoim wyglądzie.
Mam strasznie gruby brzuch i boczki mam... I mam krzywą twarz... I mam krzywe zęby... Mam krzywy kręgosłup. I nie mam jeszcze kości ogonowej, więc mnie tyłek często boli.
Na koniec - obowiązkowe i nieco zaskakujące pytanie od widzów o udział w "Tańcu z Gwiazdami".
No nie... Teraz jestem za młoda, żeby być ceniona, ale dążę do tego, żeby być taką bardzo cenioną, poważną redaktorką modową. Że jak będę miała 40 lat, to ludzie będą mówili: Och, opinia Jessiki to jest najważniejsza. Nie, że będę gdzieś pląsać na parkiecie.
Mix
Tak wygląda dom Wiśniewskich. Gwiazdor pochwalił się zdjęciem z budowy
Influencer ocenił pączki u Gessler. "Za tę cenę powinny śpiewać, tańczyć i mówić komplementy"
Koroniewska i Dowbor porzucili dom na rzecz luksusowego apartamentu w stolicy. 3,5-metrowa wyspa to początek
Miszczak stwierdził, że Doda nie ma "krzty lojalności". Ta mu dosadnie odpowiedziała
Andrzej Korycki przerwał milczenie w sprawie śmierci Dominiki Żukowskiej. To wyszło na jaw
Kaczorowska w hollywoodzkim stylu z Rogacewiczem. Spójrzcie na Kukulską
Karolina Gilon przeszła operację. Tej zmiany po ciąży nie potrafiła zaakceptować. Wyjawiła szczegóły
Żona Gortata pokazała się po porodzie. Będziecie zaskoczeni. "Tęskniłam"
TVP z nowym show. Poprowadzi go była gwiazda TVN. "Tego właśnie potrzebowaliśmy"