"Nigdy nie prosiłam o upublicznianie wydarzeń z mojego życia prywatnego". A wywiad jest o...

Kolejny wywiad.

"Nie zamierzam milczeć. Wiele moich dobrych koleżanek mówi mi: Powinnaś zniknąć na dwa-trzy lata, zmienić zawód, wyjechać do Anglii. To nie ja - urodziłam się fighterką i fighterką umrę" - powiedziała niedawno Monika Richardson . I słowa dotrzymuje. Dziennikarka nie zaszyła się, nie zniknęła z mediów i nie przestała też opowiadać o swoim prywatnym życiu.

Aktualnie Richardson promuje swoją nową książkę. Rozpoczęła więc obchód po telewizjach śniadaniowych i kolorowych pismach. Dzięki temu za każdym razem możemy dowiedzieć się czegoś nowego o jej dzieciach i związku ze Zbyszkiem Zamachowskim .

W najnowszej Gali informuje nas o początkach wielkiej miłości. Dowiedzieliśmy się m.in., że Zbyszek i Monika poznali się aż 20 lat temu.

(...) poszliśmy na spacer do parku Szczytnickiego. Byłam wtedy smarkulą, ale pamiętam to do dzisiaj.

Monika Richardson, Zamachowski.Monika Richardson, Zamachowski. Forum Forum

I dzieli się wrażeniami z ich spólnego wyjazdu w ramach projektu "SOS dla świata":

Zobaczyłam go na lotnisku - nic nie drgnęło, serce nie zabiło. Byłam wtedy na etapie namawiania go na udział w "Tańcu z gwiazdami", bo producentka jest moją przyjaciółką. Wyspa gdzieś na Atlantyku, kilka domków na krzyż, praca kończyła się po 17, zero zasięgu, żadnego internetu, idealna sytuacja do nawiązania romansu, ale przez myśl nam to nie przeszło - przekonuje Richardson.

Jednak los im sprzyjał. I w doskonałych warunkach, w pierwszej klasie samolotu, mogli zacieśnić swoją znajomość.

W drodze powrotnej okazało się, że na nasze miejsca zrobiono podwójną rezerwację, więc stewardesa posadziła nas w pierwszej klasie na rozkładanych fotelach, ramię w ramię. Wiedząc, że za chwilę się pożegnamy i nie wiadomo, kiedy znów się spotkamy, przegadaliśmy całą podróż. I tak nam się dobrze gadało, że umówiliśmy się na kawę. Odnaleźliśmy się.

Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Richardson przedstawiła Zamachowskiego swoim dzieciom i rodzicom. Ponoć jej rodzina od razu pokochała popularnego aktora. A ojciec dziennikarki już przy pierwszym spotkaniu prowadził z nim długie i interesujące dyskusje. Tylko mama obwiała się o przyszłość córki.

(...) wcześniej ode mnie zdała sobie sprawę, co się wydarzy za chwilę, gdy zostanę publicznie ukrzyżowana przez tabloidy.

Ale i ona w końcu zaakceptowała tę znajomość.

Ja cię nigdy nie widziałam tak zakochanej, choć jesteś już starą "krową" - powiedziała do córki podczas wspólnego wypadu na Mazury.

Monika Richardson, Zbyszek Zamachowski.Monika Richardson, Zbyszek Zamachowski. Kapif Kapif

O pierwszej znaczącej rozmowie ze Zbyszkiem, o pierwszym spotkaniu, o kontaktach Zbyszka z jej rodziną Richardson mówi wprost. Między wierszami natomiast możemy odczytać, jakie niełatwe relację łączą ją z dziećmi Zamachowskiego. Richardson opowiedziała o Laurze, drugiej żonie swojego ojca, która przez lata obwiniała za rozpad małżeństwa jej rodziców.

Tak to niezwykła sprawiedliwość losu, że znalazłam się dzisiaj w jej roli. Wiem, jak dziecko potrafi winić macochę za całe zło tego świata, bo sama kilka lat miałam Laurę w wielkim nieposzanowaniu. Dla mnie było absolutnie oczywiste, że tata zostawił mamę i nas i odszedł do Laury.

Niedawno Richardson narzekała na swoim blogu, że jest "chłopcem do bicia" dla mediów. Ten wywiad także rozpoczęła od krytykowania artykułów w prasie na swój temat.

(...) media traktują jako przyzwolenie na pisanie o mnie sam fakt, że gdzieś się pojawiam, chociaż nigdy nikogo nie prosiłam o upublicznianie wydarzeń z mojego życia prywatnego. Tworzenie na tej podstawie tabloidowego serialu, który karmi się w nieskończoność powtarzanymi domysłami i zwykłym kłamstwem, jest po prostu bezprawne. Z powodu eskalacji nieprawdziwych tekstów dotyczących mnie i mojego związku ze Zbyszkiem zwróciłam się o pomoc do kancelarii prawnej, która doradza mi w sprawach kontaktów z mediami.

Opowiadanie o kłopotach rodzinnych na pewno uciszy tabloidy.

Saw

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.