Pierwsze, co zrobiła Dominika Tajner po wprowadzeniu się do 500 metrowego domu Michała Wiśniewskiego to wyrzucenie rzeczy jego byłej żony, Mandaryny . Michał jakoś nie znalazł na to wcześniej czasu, mimo że od rozwodu upłynęło już 6 lat.
Czułam się mało komfortowo, więc zrobiłam remont. W domu były jeszcze rzeczy po Marcie. Pozbyłam się ich - wyznała w wywiadzie dla "Flesza".
Na szczęście Dominika nie musiała tego robić własnoręcznie, a wyręczyła ją w tej nieprzyjemnej czynności gosposia. W domu zalegały rzeczy nie tylko Mandaryny, ale i wszystkich byłych żon Michała!
Mieszka z nami gosposia, która prowadzi dom. I to ona pakowała rzeczy poprzednich żon Michała. Nie ja - powiedziała w wywiadzie.
Rozumiemy, że 500 metrów, to wystarczająco dużo miejsca, żeby upchnąć w nich nie tylko bibeloty, ale rzeczy po 3 byłych żonach? Tego musiało być naprawdę sporo!
Michał Wiśniewski jak widać potrzebował kogoś, kto zrobi porządek w jego życiu, ten metaforyczny i ten jak najbardziej namacalny.
Baisha
Łukasz P. zatrzymany przez CBA. Mamy komentarz rzecznika prokuratury ws. męża Sylwii Peretti
Stylistka nie patyczkowała się, oceniając stylizacje Węgiel i Mgleja. "Równie dobrze moglibyśmy przyjść w kołdrze"
Nawroccy w Turcji. Stylistka wzięła pod lupę kreację pierwszej damy. "Nie ma odważnych trendów"
Armagedon w restauracji po wizycie Książula. "Nie jest lekko, to na pewno"
48-letni miliarder od lat walczy z upływającym czasem. Właśnie usłyszał o nieuleczalnej chorobie
Sąd decyduje o przyszłości dzieci Wiśniewskich. Prawnik zabrał głos
Uznańska-Wiśniewska w żałobie. "Dziękuję za wszystko"
Rzadkie schorzenie Brada Pitta wpływa na jego relacje z ludźmi. "Myślą, że ich nie szanuję"
Coraz więcej osób bierze ślub z samym sobą. Tak można skomentować decyzję Racewicz