Boruc nie mogła już dłużej milczeć i stanęła w obronie Opozdy. "Zamknijcie mordy"

Joanna Opozda zyskała kolejne wsparcie w konflikcie z Antonim Królikowskim. Po jej stronie stanęła Sara Boruc, która skrytykowała zachowanie aktora.
Sara Boruc, Joanna Opozda
KAPiF

Joanna Opozda od lat pozostaje w konflikcie z Antonim Królikowskim, a ich rozwód wciąż nie został sfinalizowany, mimo kolejnej rozprawy w połowie kwietnia. W obronie aktorki niespodziewanie stanęła Sara Boruc. Jej mocny wpis na Instagramie szybko przyciągnął uwagę. Poruszyła w nim m.in. kwestię alimentów.

Zobacz wideo Wizerunek dzieci w sieci. Opozda ma jasne zdanie

Sara Boruc staje w obronie Joanny Opozdy. Ostro o Antonim Królikowskim

Aktorka po opuszczeniu sądu przemówiła w sieci na temat tego, za co ma żal do byłego partnera. Wspomniała o ukrywaniu zarobków i braku kontaktu Królikowskiego z Vincentem. Aktor odpowiedział na to wyznanie, publikując obszerne oświadczenie. 22 kwietnia głos na Instagramie zabrała Sara Boruc, która opublikowała zdjęcie Opozdy z synem. "Kobiety to jednak mają przesrane" - zaczęła wpis.

Kolejne zdania były jeszcze bardziej ostre. "Czytam to, co wypisują na temat Asi i nie wierzę... Czy wszyscy już zapomnieli, jaka to była historia? Z kim ona ma do czynienia i przez co przeciągnął ją ten gostek? Może wystarczy już znęcania się nad ofiarą i czas na skupienie się na oprawcy? Gość nie płaci alimentów, a żyje i pracuje. Jak to jest w ogóle możliwe i gdzie tu miejsce na dyskusje? Nie będę poruszać dalszych wątków, bo zostałby spalony na stosie. Ale błagam, zamknijcie mordy, skoro nie macie pojęcia, tak, jak trzymaliście je zamknięte w sprawie ludobójstwa" - napisała Boruc, okazując wsparcie aktorce.

Joanna Opozda nie zamierza już milczeć. To przekazała na Instagramie

22 kwietnia pojawiło się kolejne oświadczenie aktorki. Joanna Opozda odniosła się do słów byłego partnera i przekazała, że zamierza podjąć kroki prawne. "Będę też dochodzić swoich praw w sądzie - dla jasności. (...) Antoni Królikowski również poniesie odpowiedzialność za zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych" - wyjawiła. "Nie robię tego z zemsty. Robię to, bo chcę sprawiedliwości i chcę odzyskać swoje dobre imię. Bo nie zrobiłam nic złego. Przez cztery lata zajmowałam się swoim dzieckiem i próbowałam normalnie żyć, mimo że cały czas byłam obciążana, oceniana i atakowana. Dziś moje dziecko ma cztery lata. Ja jestem w innym miejscu. I to jest moment, w którym mówię: dość" - zaznaczyła.

Więcej o: