Rozwód Joanny Opozdy i Antoniego Królikowskiego ciągnie się już od czterech lat. Po ostatniej rozprawie, która miała miejsce 17 kwietnia, obydwoje zdecydowali się publicznie zabrać głos. Aktor wystosował obszerne oświadczenie, w którym odniósł się do zarzutów (jeszcze) żony. Opozda twierdzi, że Królikowski miał przez cztery lata nie wnieść zabezpieczenia o kontakty z dzieckiem. Problemem miała być również kwestia płacenia alimentów na rzecz syna. Królikowski przekazał z kolei, że sprawa wygląda inaczej i chce się spotykać z synem. "Spotkania odbywały się w atmosferze obelg, krzyków i awantur ze strony Joanny, doprowadzających Viniego do płaczu, na dowód czego złożyłem w sądzie liczne nagrania" - przekazał. Jego całe oświadczenie znajdziecie tutaj. Opozda zdążyła już odpowiedzieć. "Niektórzy w panice wybierają atak i kłamstwa, które nie robią już na mnie żadnego wrażenia" - pisała. Później aktorka opublikowała obszerną relację na Instagramie, w której odniosła się do sprawy.
Joanna Opozda 22 kwietnia na InstaStories ponownie odniosła się do relacji z byłym partnerem i ostatnich wydarzeń. Wspomniała o incydencie z 2023 roku, gdy Królikowski został zatrzymany przez policję, gdy prowadził pojazd pod wpływem środków odurzających. "I właśnie wtedy Antoni jechał na spotkanie z synem. Dziś w swoim oświadczeniu mówi o 'napiętej atmosferze' i krzykach. Ciekawe, która matka oddałaby niemowlaka osobie będącej pod wpływem. Ja na pewno nie. Moim obowiązkiem jest bezpieczeństwo dziecka" - czytamy na relacji na Instagramie.
Opozda twierdzi również, że miała być zastraszana. "Przez lata byłam zastraszana i próbowano mnie uciszyć. Otrzymywałam pisma, które miały wywrzeć na mnie presję, żebym nie mówiła publicznie, co naprawdę się dzieje. I przez długi czas rzeczywiście milczałam. Dziś już się nie boję. Nie jestem tą samą kobietą, która wychodziła ze szpitala sama, w lęku i z maleńkim dzieckiem na rękach. Dziś jestem silniejsza, po rozprawie rozwodowej, świadoma faktów i spokojna o to, jak ta sprawa się zakończy" - przekazała. "Przeszłam przez PIEKŁO" - podkreślała.
Przez lata wygodne było to, że milczałam. Kiedy powielano nieprawdziwy obraz tej sytuacji, kiedy robiono ze mnie najgorszą - ja nie reagowałam. To bardzo pasowało drugiej stronie. Dziś się na to nie godzę. Nie będę już milczeć ani pozwalać na dalsze oczernianie
- pisze w mediach społecznościowych aktorka.
Opozda wróciła również do chwil, gdy Vincent miał ledwie miesiąc i zachorował. Wówczas Królikowski miał nie interesować się synem i wyjechać. "Vini miał tutaj miesiąc, wylądował w szpitalu. Co robił ojciec? Chodził sobie na eventy, bawił się w najlepsze i wyjechał na wakacje z Izabelą do Kudowy Zdrój na romantyczny weekend, kiedy ja w połogu w szpitalu spałam obok chorego dziecka na brudnej podłodze" - twierdzi aktorka.
Opozda przekazała również, że Królikowski miał nie odwiedzać syna, gdy ten trafił do szpitala. "Niech dalej kreuje się na bohatera narodowego i ojca roku. Tego samego, który przez cztery lata miał wszystko gdzieś, i nawet nie odwiedzał dziecka w szpitalu, mimo że w ostatnich trzech latach było hospitalizowane dwa razy i za każdym razem był o tym informowany" - czytamy na InstaStories. "Niech dalej udaje, razem ze swoją agencją PR, że cokolwiek jest dla niego ważne. A sztucznie nakręcany hejt i medialne manipulacje? Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, widzi, co się dzieje" - dodała.
Aktorka uprzedza, że wielu pomyśli "po co ona o tym mówi, czemu się tłumaczy, czemu wywleka brudy?". "Nie, mili państwo - to nie ja wywlekam brudy" - zaznaczyła. Wyjawiła, że jeden z dziennikarzy ma rzekomo zakaz wypowiadania się na jej temat. "Zrobiono ze mnie potwora - i nadal próbuje się to robić. A pamiętajcie, że milczenie jest przyzwoleniem na przemoc. Ja nie będę już milczeć. Nie jestem tu katem, tylko osobą, która przez lata była krzywdzona. Nie chodzi o to, żeby grać ofiarę - ja się podniosłam. Dziś jestem silniejsza i bardziej świadoma. Ale nie pozwolę, żeby media dalej mnie oczerniały, zwłaszcza na czyjeś zlecenie. To już nie kosztuje mnie tyle emocji, co kiedyś - dlatego będę reagować i dementować każde kłamstwo" - napisała Opozda.
Jak się okazuje, aktorka ma zamiar pozwać byłego partnera. "Będę też dochodzić swoich praw w sądzie - dla jasności. Część portali już została przeze mnie pozwana. Antoni Królikowski również poniesie odpowiedzialność za zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych" - wyjawiła. "Nie robię tego z zemsty. Robię to, bo chcę sprawiedliwości i chcę odzyskać swoje dobre imię. Bo nie zrobiłam nic złego. Przez cztery lata zajmowałam się swoim dzieckiem i próbowałam normalnie żyć, mimo że cały czas byłam obciążana, oceniana i atakowana. Dziś moje dziecko ma cztery lata. Ja jestem w innym miejscu. I to jest moment, w którym mówię: dość" - podsumowała mocne oświadczenie.
Mariusz P. został oskarżony. Niespodziewane doniesienia z sądu
Królikowski uderza w Opozdę. Mówi o "spotkaniach, które doprowadzały Viniego do płaczu"
Tak mieszka Donald Tusk. Jego posiadłość nie ocieka luksusem
Tak Donald Tusk świętuje 69. urodziny w swoim biurze. W tle Harry Styles i zdjęcia z młodości
Syn Rozenek zapytał, kim jest dla niego Majdan. Poruszające, co usłyszał w odpowiedzi
Majdan o miłości do dzieci. Poruszające wyznanie
Co się dzieje z Krzysztofem Daukszewiczem? Nagle dodał ze smutkiem: Nie chce mnie
Jacek Rozenek zaskoczył metamorfozą! Spójrzcie tylko na ten zarost
Drożyzna czy standard? Spytaliśmy ekspertki o cenę obozu Lewandowskiej. "Jestem w szoku"