Życiem prywatnym Owena Wilsona media zainteresowane były od zawsze i nie ma się czemu dziwić. Aktor wiązał się po prostu ze znanymi osobistościami. Wszyscy chyba pamiętają jego relacje z Sheryl Crow, Demi Moore, czy Winoną Ryder. Tym razem na językach jest nie jego partnerka, a najmłodsze dziecko. Zagraniczne media donoszą, że hollywoodzki gwiazdor nie chce widywać się z córką.
Aktor został ojcem w zeszłym roku. Na świat przyszło jego trzecie dziecko, córka Lyla. Dziewczynka może liczyć jednak tylko na wsparcie finansowe ze strony ojca, bo ten nie chce uczestniczyć w jej życiu. Jakiś czas temu wywiadu dla "Daily Mail" udzieliła matka Lyli. Opowiedziała w nim, jakim człowiekiem w rzeczywistości jest uwielbiany przez fanów aktor.
Owen nigdy nie poznał Lyli. Pomaga nam finansowo, ale nie o to przecież chodzi. Lyla potrzebuje w życiu taty - zaczęła.
Wydawałoby się - na podstawie postaci, w które wciela się Owen, że jest naprawdę kochającym i troskliwym ojcem. Prawda jest zupełnie inna. Zwróciła na to uwagę jego była partnerka Varunie Vongsvirates.
Największą ironią losu jest to, że Owen ciągle wciela się w postacie kochających ojców, a sam nigdy nie widział swojej córki – żali się.
Jesteście zaskoczeni taką postawą Owena? My tak. Powszechnie wiadomo przecież, że aktor bardzo angażuje się w życie starszych synów: 8-letniego Roberta i 5-letniego Finna.
CW
Karol Nawrocki 12 marca o godz. 20 wygłosił orędzie. Ekspertka nie ma wątpliwości. "Pozuje i gra"
"Milionerzy". Padło pytanie za milion! Uczestniczka zaryzykowała
Chotecka i Pazura urządzili dom w bieli i drewnie. Ogród to prawdziwa perełka
Tyle Tomasz Stockinger zarabia w "Klanie". "To najwyższa półka"
"Milionerzy". Księgowa z Warszawy usłyszy pytanie za milion. Znamy jego treść
Cielecka i Linda nie pojawili się w sądzie. Ujawniono szczegóły kolejnej rozprawy
Olga Frycz z całą gromadką dzieci. Fani od razu zauważyli zmianę
Zagraniczne media piszą o śmierci Magdaleny Majtyki. Na to zwracają uwagę
Damian Kordas ocenił menu, które podano szwedzkiej parze królewskiej. "Jedyne, czego nie rozumiem..."