Pola Wiśniewska pierwszy raz tak szczerze o rozstaniu. "Z szacunku do moich dzieci..."

Pola Wiśniewska zaczyna nowe życie po rozstaniu z Michałem Wiśniewskim. W "Dzień dobry TVN" zdradziła, jak wytłumaczyła dzieciom zmiany w ich życiu.
Pola Wiśniewska, Michał Wiśniewski
instagram.com/wisniewska_pola, kapif

18 marca Michał Wiśniewski oficjalnie poinformował o rozstaniu z żoną, Polą. Sprawa rozwodowa jest już w toku, a dokumenty wniosła sama Pola Wiśniewska. Żona muzyka niedawno relacjonowała, jak przebiegała jej wyprowadzka ze wspólnego domu. O jej kulisach opowiedziała również w najnowszym wydaniu programu "Dzień dobry TVN".

Zobacz wideo Doda o kolejnym rozwodzie Wiśniewskiego. Wspomniała o scenicznym alter ego

Pola Wiśniewska o rozwodzie z Michałem Wiśniewskim. "Z szacunku do moich dzieci..."

12 maja Pola Wiśniewska gościła w studiu "Dzień dobry TVN", gdzie rozmawiała z Pauliną Krupińską i Damianem Michałowskim. Prowadzący już na początku rozmowy zapytali ją o powody decyzji o rozstaniu z Michałem Wiśniewskim. - Myślę, że moje prywatne powody zostawię dla siebie (...) Z szacunku przede wszystkim do moich dzieci i do tego, że jednak te siedem lat byliśmy razem, nie będę odpowiadać - odparła. 

W rozmowie poruszono także temat rozmów z dziećmi o rozstaniu i przeprowadzce. - Konsultowałam z psychologiem, jak ten proces poprowadzić, jak przygotować dzieci na nasze rozstanie. Oczywiście w idealnym świecie powinno to wyglądać tak, że dwójka rodziców powinna usiąść z dziećmi  i na ten temat porozmawiać. U nas się to odbyło troszkę inaczej - zaczęła Wiśniewska.

Pola Wiśniewska o reakcji syna Falco na rozstanie. "Po dwóch godzinach przyszedł i zaczął dopytywać"

Żona muzyka przyznała, że sytuacja była dodatkowo skomplikowana, ponieważ dzieci zobaczyły kartony i trzeba było wytłumaczyć im, co się dzieje. - Byłam zobowiązana z tego, że dzieci już zobaczyły te kartony i ja też czekałam do samego końca z poinformowaniem ich o całej sytuacji (...) - powiedziała.

Jak stwierdziła, zaskakująca była reakcja jej syna, Falco. - Powiedział OK. I to wszystko. Po dwóch godzinach przyszedł i zaczął dopytywać, ale dopytał dosłownie w dwóch zdaniach. Więc ja w dwóch zdaniach odpowiedziałam na tyle, na ile uznałam, że tyle powinien wiedzieć. Ale kolejnego dnia znowu przyszedł i następnego dnia znowu. Więc tak pomalutku nie zasypywałam go informacjami, tylko udzielałam mu tych informacji tyle, ile on w danym momencie potrzebował - wyjaśniła.

Więcej o: