Wzruszający wpis Marii Dejmek. "Paskudne choróbsko zabrało mojego tatę"

Maria Dejmek, znana z "Barw szczęścia", podzieliła się poruszającym wspomnieniem. W 16. rocznicę śmierci ojca opublikowała osobisty wpis, w którym wróciła do bolesnych chwil i walki z chorobą, jaka dotknęła jej rodzinę.
Wzruszający wpis Marii Dejmek. 'Paskudne choróbsko zabrało mojego tatę'
fot. KAPIF

Aktorka znana z serialu "Barwy szczęścia" podzieliła się osobistym wpisem w sieci. Maria Dejmek przypomniała, że jej ojciec, Piotr Dejmek, zmarł 20 kwietnia 2010 roku w związku z chorobą nowotworową. Artystka rzadko porusza ten temat publicznie, jednak tym razem zdecydowała się na bardziej osobiste wyznanie. Podzieliła się refleksją o przemijaniu, pamięci i wpływie tej straty na całe jej życie. Podkreśliła również, jak ważną postacią był dla niej ojciec - zarówno jako rodzic, jak i człowiek związany z branżą filmową.

Zobacz wideo Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"

Maria Dejmek zamieściła wzruszający wpis. Minęło 16 lat od śmierci jej taty

Maria Dejmek opisała swoje emocje w 16. rocznicę śmierci taty. We wpisie na Instagramie nie kryła emocji i wróciła do najtrudniejszych chwil, jakie przyszło jej przeżyć. "Dzisiaj jest 16. rocznica śmierci mojego taty. Z taką raną nie da się pogodzić, po prostu uczysz się z tym żyć. Nauczyłam się i żyję. Żałuję, że moje dzieci nie miały możliwości poznać swojego dziadka Piotrka" - czytamy. 

Aktorka dodała, że szczególnie myśli o osobach, które chorują na raka. To właśnie przez tę chorobę mężczyzna zmarł. "Dzisiaj szczególnie mocno myślę o osobach dotkniętych chorobą onkologiczną i ich bliskich… To to paskudne choróbsko zabrało mojego tatę…" - podkreśliła. Piotr Dejmek był znanym polskim aktorem i producentem filmowym.

Maria Dejmek o tacie. Była z nim bardzo blisko

Nie jest to pierwszy raz, gdy Maria Dejmek podzieliła się z fanami wyznaniem na temat taty. W 2020 roku w dziesiątą rocznicę śmierci wyznała, że była z nim bardzo blisko. Postanowiła napisać kilka ciekawych informacji. "Robił najlepsze spaghetti i naleśniki na świecie. Gdy kiedyś zadzwoniłam do niego o 5:00 rano, że zalało mi namiot, wsiadł w samochód i jechał po mnie 400 km. Miał alergie na spóźnialskich. Był poliglotą. Dużo czytał, ale zdarzało mu się nie kończyć książek. Nikt nie umiał wytłumaczyć fizyki i matematyk tak jak on" - napisała aktorka. W tych słowach nie zabrakło smutnych momentów. "Gdyby nie palił dwóch paczek papierosów dziennie pewnie teraz bawiłby się ze swoim wnukiem, a ja mogłabym nadal słuchać jego rad i czarnego humoru" - czytamy we wpisie. ZOBACZ TEŻ: Emocjonalne wyznanie Sylwii Peretti o pogrzebie syna. "Czułam się jak w zoo"

 
Więcej o: