Anna Wendzikowska doczekała się dwóch córek - dziesięcioletniej Kornelii z Patrykiem Ignaczakiem oraz siedmioletniej Antoniny z Janem Bazylem. Gwiazda dziś jest samodzielną mamą, gdyż związki z ojcami dzieci się zakończyły. W najnowszym wywiadzie dziennikarka otworzyła się na temat ostatniego związku, który zakończył się kilka tygodni po narodzinach drugiej córki.
Celebrytka udzieliła wywiadu "Faktowi", a wszystko w ramach premiery jej nowej książki, w której opisała, co pomogło jej zmienić i przewartościować życie. Wendzikowska przytoczyła wspomnienia z porodówki - tuż po tym, jak urodziła drugą córkę. Wówczas otrzymała wiadomość od siostry partnera, która zapytała, czy może się on pochwalić narodzinami dziecka w sieci. Dziennikarka nie miała ochoty wyjawiać tego światu, a jej związek z Bazylem wisiał na włosku. Trzy tygodnie później partner Wendzikowskiej się wyprowadził. Udało im się jednak porozumieć dla dobra dziecka. - Dziś staramy się trzymać relację techniczną. On ma oczywiście kontakt z córką i mi na tym kontakcie zależy, bo uważam, że to jest ważne - podkreślała.
Wendzikowska opowiedziała także nieco więcej o samym rozstaniu. - Natomiast to nie było rozstanie, które przebiegło w sposób zgodny z moimi wartościami, bo ja generalnie jestem osobą, która szuka konsensusu i nie lubię konfliktów, co nie znaczy, że nie potrafię stawiać granicy. Zdarza mi się też, czasami zareagować za ostro, ale lubię potem wszystko wyjaśnić i ugładzić, by było miło. Uważam jednak, że jeśli niespójne są wartości i brak takich podstawowych, jak chociażby szacunek, to bardzo trudno jest budować relacje każdego typu - czy to jest przyjaźń, czy to jest jakaś taka cieplejsza, przyjazna relacja obojga rodziców - mówiła w wywiadzie.
Dziennikarka podkreślała, że "to była dla niej trudna lekcja". Zrozumiała, że trzeba stawiać granice. - Nie do każdego można przyłożyć swój system wartości, swoje rozumienie świata. Nie wszystko da się usprawiedliwić. Czasami po prostu trzeba zaakceptować, że jest tak, jak jest, zobaczyć rzeczywistość taką, jaka ona jest i trzymać granice - wyjaśniała. - To był też pierwszy taki długi okres w moim życiu, kiedy byłam sama, zupełnie świadomie. Mogłam mieć pewnie w tym czasie wiele relacji, ale ja już siebie poznałam, poznałam swoje schematy, poznałam swoje programy, zaczęłam trzymać standardy, zaczęłam obserwować - mówiła Wendzikowska.
Wyjawiła również, że przez większość czasu zastanawiała się, czy jest wystarczająca dla partnera. Teraz zrozumiała, że relacja musi odpowiadać również jej. - Jak chodziłam na randki, byłam w stanie w jedną, dwie, maksymalnie trzy rozpoznać, że to po prostu nie jest to, ja nie chcę tracić czasu i już nie gram w grę, że będę udowadniać swoją wartość - dowiedzieliśmy się.
"Ktoś mi zarzuca pogardę. Niestety, znam dobrze język polski". Woydyłło zabrała głos po skandalicznym wywiadzie
Bartosiewicz mogłaby utrzymywać się tylko z emerytury? Ta odpowiedź zaskakuje
Tyle będzie wynosić emerytura Lecha Wałęsy. Wskazał, gdzie leży problem: Muszę się wstydzić
"Zabrali mnie do lasu, trzymając nóż". Przeżyła koszmar na rajskiej wyspie, a teraz na nią wróciła, by odnaleźć sprawców
Amy Schumer schudła 23 kg i pokazała efekty przemiany. "Nigdy nie sądziłam, że nadejdą takie dni"
Nie żyje Andrzej Morozowski. Dziennikarz o swojej chorobie mówił na antenie TVN24
Afery ciąg dalszy. Ewa Woydyłło znów mówi o Idze Świątek. "Płaci się za oglądanie, to..."
TVN w żałobie po śmierci Morozowskiego. Tak został pożegnany w "Faktach"
Spojrzała na najnowszą stylizację Nawrockiej. "Subtelnie podkreśla rolę gospodyni"