Grażyna Torbicka już jakiś czas temu wyprowadziła się z mężem z Warszawy. Para chciała uciec od zgiełku miasta i ukojenie znalazła w oddalonym o 25 kilometrów od stolicy Otwocku. Według doniesień serwisu Pomponik.pl mąż dziennikarki, profesor nauk medycznych Adam Torbicki, dostał posadę w Europejskim Centrum Zdrowia, które znajduje się właśnie w Otwocku. Para już wcześniej bywała w tych stronach, bo ma tam działkę. Przed przeprowadzką przerobili mały letniskowy domek i dostosowali go zamieszkania przez cały rok. W najnowszym wywiadzie dla magazynu "Zwierciadło" Grażyna Torbicka zdradziła, jaki jest sekret ich udanego małżeństwa. W rozmowie poruszona została też delikatna kwestia posiadania potomstwa lub jego braku. Jak wiadomo, dziennikarka i jej mąż nie mają dzieci. A to temat, który często jest przedmiotem społecznej debaty. Torbicka wyraźnie podkreśliła swoje zdanie.
Grażyna i Adam Torbiccy od 42 lat tworzą szczęśliwe małżeństwo. Tak długi staż związku to w show-biznesie niezwykła rzadkość, a dziennikarka od kilkunastu lat jest jego częścią. "Miłość albo jest, albo jej nie ma. Wiem, że można wspaniale żyć z tym samym człowiekiem przez wiele lat i jeśli się go naprawdę kocha, udaje się pokonywać wszystkie przeszkody stojące na wspólnej drodze. Trwałość mojego małżeństwa to mój największy życiowy sukces" - mówiła Torbicka w rozmowie z portalem Interia.pl. Torbiccy są też dla siebie największym wsparciem i przede wszystkim się przyjaźnią. Jaki jest ich przepis na sukces? Dziennikarka w ostatniej rozmowie z magazynem "Zwierciadło" wyjawiła, jak ważne jest, aby małżonkowie spełniali się w pracy. "Dobrym budulcem małżeństwa są sukcesy zawodowe. Moim zdaniem rywalizacja pojawia się właśnie wtedy, kiedy jedna ze stron nie jest spełniona zawodowo, nie ma pewności co do swojej pozycji. My z mężem mamy to szczęście, że w tej sferze oboje bardzo się realizujemy" - powiedziała. Grażyna Torbicka podkreśliła, jak ważne w relacji jest wzajemne wsparcie i wyrozumiałość z wiązana z czasem, który pochłania praca.
Adam łączy pracę przy łóżku pacjenta z pracą naukową, która również go fascynuje. Oboje jesteśmy bardzo ambitni, nie interesuje nas bylejakość. Dlatego kiedy Adam podejmuje się jakiegoś zadania, nie narzekam, że znowu siedzi w swoim gabinecie, podczas gdy mógłby spędzać czas ze mną, bo widzę, że choć jest zmęczony, to daje mu to dużą satysfakcję. I to samo dotyczy mnie. Kiedy Adam widzi, że jestem czymś całkowicie pochłonięta, daje mi na to przestrzeń. A jak się wreszcie z tych swoich przestrzeni wygrzebujemy, to zawsze stęsknieni i zaciekawieni tym, co słychać u drugiego - wyznała Torbicka.
W rozmowie została także poruszona kwestia posiadania potomstwa. Grażyna i Adam Torbiccy nigdy nie zostali rodzicami. Dziennikarka podkreśliła, jak z perspektywy lat zmieniło się postrzeganie bezdzietnych kobiet w społeczeństwie. "Jeszcze kilka lat temu w pewnych środowiskach występowała stygmatyzacja kobiety z powodu tego, że nie ma dzieci - nie chce czy tak się jej życie ułożyło, że ich nie ma" - stwierdziła Torbicka. Dziennikarka podkreśliła, że w tak delikatnej kwestii nie należy przejmować się opinia innych. "Są różne przyczyny takiego stanu, ale jedno jest pewne - tylko od ciebie zależy, czy będziesz z tego powodu sfrustrowana i nieszczęśliwa. Trzeba umieć odciąć się od tych szeptów za plecami, nie każda z nas ma w sobie tyle siły czy gotowości, ale najważniejsze jest wcale nie to, by się nie dać presji zewnętrznej, tylko tej wewnętrznej" - podkreśliła. Dziennikarka już wielokrotnie wspominała w wywiadach, że mimo iż nie ma dzieci, czuje się szczęśliwa i spełniona i nikogo nie powinien interesować ten aspekt jej życia. "Absurdalna dyskusja na ten temat trwa. Czytam to i reaguję, jakby były we mnie dwie Grażyny. Pierwsza czuje się dotknięta, cała się w sobie kurczy. A druga mówi: czy to jest temat do publicznej dyskusji? To moja sprawa" - podkreśliła w jednej z rozmów z "Życiem na gorąco".
Grażyna Torbicka ukochanego poznała jeszcze na studiach, w 1980 roku. Zaczęło się od przypadku, potrzebowała badań lekarskich do wyrobienia prawa jazdy i przyszłego męża poznała w gabinecie lekarskim. "To była bardzo zabawna sytuacja, ponieważ wizyta została umówiona, jak się później okazało, przez jego ojca, pana doktora Ryszarda Torbickiego, do którego trafiłam w związku z badaniami na prawo jazdy. Mój przyszły teść uznał, że moje serce wymaga głębszej diagnostyki. Moi Rodzice trochę się zdenerwowali, gdy wróciłam do domu i powiedziałam, że muszę spotkać się jeszcze z kardiologiem" - powiedziała w wywiadzie dla "Vivy". Jak się okazuje, szybko wpadli sobie w oko. "Zostałam wydzwoniona na badanie echa serca z domu, gdzie zostawiłam z osiem znajomych osób. U mnie w pokoju zawsze było pełno towarzystwa. Gdy pojawił się młody lekarz, , a nie poważny specjalista z siwą brodą. Ale w czasie badania stało się coś dziwnego. I potem szybko spotkaliśmy się po raz kolejny" - wyznała w wywiadzie.
Niebywała sytuacja na konkursie miss. Nagle uczestniczce wypadły zęby
Mafia otworzyła drzwi do kariery. Legenda polskiej muzyki. Liczba przebojów imponuje do dziś
Późnym wieczorem pojawiły się urocze kadry. Tak Lewandowscy świętowali po meczu
Mlynkova zdradziła, co mówią o Polsce zagranicą. Takie słowa od obcokrajowców
42-letni aktor chce poddać się eutanazji. "Straciłem wszystko, co stanowi o godności ludzkiego życia"
Tiger Woods aresztowany. Miał prowadzić samochód pod wpływem środków odurzających
Kalczyńska odeszła z TVP, a teraz takie wieści. Już wiadomo, do której stacji przechodzi
Kubicka pojechała na stację i nagrała film. Jej reakcja na wysokie ceny paliw to hit
Taką diagnozę usłyszała Steczkowska lata temu. Potem zdarzyło się coś niewiarygodnego