Jej "znacie 'E'vry najt'?" przeszło do historii. Podobnie jak małżeństwo. Walkę o dzieci śledziła cała Polska

Marzyła o karierze, a stała się nie tylko gwiazdą, ale też połówką jednej z najsłynniejszych power couples początku nowego millenium. I choć wielu wątpiło w jej talent wokalny, porażkę po latach udało jej się przekuć w sukces. Bo na pytanie "Znacie 'E'vry najt'?" wykrzyczane niemal dwie dekady temu przez Mandarynę ze sceny w Sopocie do dziś mało kto odpowiedziałby przecząco.

- Dzień dobry kochani, to jest jeden z najważniejszych występów w moim życiu. Znacie "Ev'ry Night"? Znacie?! To do góry! HABA! - usłyszała w 2005 roku zgromadzona w Sopocie publiczność i widzowie przed telewizorami. To, co stało się potem, przeszło do historii polskiej muzyki rozrywkowej. Przez jednych uważany za ogromną wpadkę, wśród innych sopocki występ Mandaryny cieszy się mianem kultowego. W internecie nagranie stało się hitem i żyje własnym życiem, swojego czasu powstała nawet petycja, mająca na celu skłonienie piosenkarki do nagrania kolejnej płyty. Ale Mandaryna ma już za sobą czasy, kiedy wraz ze swoim ówczesnym mężem Michałem Wiśniewskim i dwójką dzieci była bohaterką jednego z pierwszych polskich reality shows. Dziś Marta Wiśniewska chroni swoje życie prywatne i stara się żyć na własnych zasadach.

Zobacz wideo

Taniec, śpiew i miłość

Urodzona 12 marca 1978 roku w Łodzi Marta Mandrykiewicz szybko zrozumiała, że pragnie związać swoje życie ze światem muzyki. Ale choć brała lekcje śpiewu w Elżbiety Zapendowskiej, karierę zaczęła jako tancerka. - Bardzo chciałam tańczyć, więc mama zapisała mnie do szkoły tanecznej. Jak dorosłam, nauczyłam się wielu innych, wspaniałych rzeczy, poznałam tajniki związane z tańcem - mówiła Mandaryna w programie "Interwencja".

W 1996 roku Marta Mandrykiewicz zdobyła mistrzostwo Polski w tańcu hip-hop jako członkini zespołu tanecznego 7 coma 7, następnie była częścią formacji Imago. Tymczasem w Polsce coraz większą popularność zyskiwał zespół Ich Troje. Formacja charakteryzowała się wpadającymi w ucho piosenkami, częstymi zmianami w żeńskiej części składu oraz charyzmatycznym liderem w osobie Michała Wiśniewskiego. Na początku nowego millenium zespół poszukiwał tancerki. Casting wygrała Marta Mandrykiewicz, która wkrótce potem stała się też choreografką zespołu. A także kolejną partnerką życiową jego lidera. Po latach Mandaryna przekonywała, że Michał Wiśniewski był w początkach kariery nie tylko jej mężem, ale też bardzo ważną osobą w jej życiu zawodowym.

Przy Michale zaczynałam stawiać pierwsze kroki. Od niego wszystkiego się nauczyłam. Gdyby nie on, na pewno miałabym swoją szkołę tańca, bo tego próbowałam już, zanim poznałam Michała. Jeśli chodzi o śpiewanie, to nie jestem tego pewna

- powiedziała w "20m2".

Power couple

U boku Wiśniewskiego Mandaryna nagrała swoje pierwsze utwory. Ale - przynajmniej na początku - to nie karierą Marty, a jej związkiem z liderem Ich Troje żyła cała Polska. Para w 2002 roku wzięła ślub cywilny, ale uroczystość była daleka od ideału - panna młoda wystąpiła w dresie, a jej wybranek miał nogę w gipsie. Wszystko zorganizowano na wariackich papierach.

- Michał zadzwonił do mnie 4:15, po czym powiedział, że 4:45 muszę się stawić w urzędzie stanu cywilnego, bo właśnie dzisiaj już bierzemy ślub. Ja oczywiście wiedziałam, że będziemy brać ten ślub, ale nie wiedziałam o której godzinie i którego dnia. Wsiadłam w samochód, przyjechałam do rodziców, kazałam im się natychmiast ubierać i jechać, bo będziemy się żenić - wspominała Marta wywiadzie dla jastrząbpost.pl. Ale już wkrótce wszystko miało się zmienić.

Popularność Michała sprawiła, że stacja TVN zaproponowała parze, która z czasem zyskała miano power couple, własny reality show. W "Jestem jaki jestem", jak zatytułowana była produkcja, widzowie mogli podglądać życie Wiśniewskich oraz dwójki ich dzieci - syna Xaviera i rok młodszej córki, Fabienne. A także zobaczyć transmisję z drugiego, bajkowego ślubu, który para wzięła 10 grudnia 2003 roku. Wiśniewscy powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w lodowej kaplicy w szwedzkiej miejscowości Kiruna, położonej w pobliżu bieguna północnego. W przeciwieństwie do pierwszego, cywilnego ślubu, tym razem uroczystość została zorganizowana z królewskim rozmachem i przepychem. Mandaryna miała na sobie suknię ozdobioną trzydziestoma tysiącami małych brylantów, a we włosy wplecione pióra. Całości dopełniały długie, koronkowe kozaki. Do ołtarza Michała Wiśniewskiego i jego wybrankę zawiozły zaprzęgnięte w renifery sanie. Setka zaproszonych na ceremonię szczęśliwców przyleciała specjalnie wynajętym na tę okazję przez Wiśniewskiego samolotem.

Niestety, jak często bywa, bajkowy ślub nie stał się wcale gwarancją powodzenia w miłości. Widzowie "Jestem jaki jestem" coraz częściej byli świadkami kłótni pomiędzy małżonkami. Zarzewiem konfliktów stawało się coraz więcej spraw - wzajemne pretensje, uzależnienie Michała od alkoholu, a także spowodowane życiem pod czujnym okiem kamer napięcie. Wkrótce stało się jasne, że małżeństwo wisi na włosku. W 2006 roku małżeństwo Wiśniewskich przestało istnieć. Po latach Marta Wiśniewska wyznała, że nigdy nie było ono idealne.

- Rozwód z pewnością zabiera dzieciom kawałek rodzinnej sytuacji, ale po rozwodzie możemy dać im więcej szczęścia, bowiem domy, w których od rana do wieczora są wieczne awantury, rzucanie talerzami i ciągła trauma są dużo gorsze od tych, w których rodzice żyją osobno. Nigdy nie traktowałam ich jak dzieci po rozwodzie, nad którymi trzeba się w jakiś specjalny sposób pochylać. Nigdy moje dzieci nie spotkały się z sytuacją samotności mamy, w moim domu zawsze było dużo ludzi - wyznała Marta Wiśniewska w 2018 roku w na antenie programu "Pytanie na śniadanie". Z kolei Michał tuż po rozstaniu zamieścił na swojej stronie internetowej następujące oświadczenie: "Marta i ja nie jesteśmy razem... Największa porażka... moja porażka... w moim życiu... I tak będę Cię kochał...". Jego słowom przeczyło publiczne pranie brudów, które nastąpiło potem. Małżeństwo zaciekle walczyło m.in. o prawo do opieki nad dziećmi. Michał Wiśniewski oskarżał byłą żonę, że ogranicza mu kontakt z synem i córką.

Nie tylko "E'vry Najt"

Na potrzeby programu Marta nagrała i zaśpiewała dla męża dwa utwory, "Stand by Your Man" i "Śliczny obcy pan". Dobrze przyjęte nagrania sprawiły, że młoda kobieta postanowiła zacząć rozwijać własną karierę wokalną. Pierwszy sukces jako piosenkarka, która przybrała pseudonim artystyczny Mandaryna, odniosła w 2004 roku dzięki coverowi "Here I Go Again" Whitesnake. Wkrótce potem album "Mandaryna.com" trafił na listę najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. Za radą otaczającego ją sztabu profesjonalistów, wokalistka postanowiła pójść za ciosem i zgłosiła do konkursu Sopot Festival singiel "Ev'ry Night". To, co stało się potem, przeszło do historii - zarówno polskiej muzyki rozrywkowej, jak i Internetu. Bo Mandaryna postanowiła utwór wykonać na żywo, a nie, tak jak dotychczas, z playbacku. Kiedy w srebrnym stroju pojawiła się na scenie, zapowiedziała jeden z najważniejszych występów w swoim życiu. Jej słowa okazały się prorocze.

Już początek występu, kiedy przy akompaniamencie fortepianu Mandaryna przeraźliwie fałszowała, wprawił publiczność w zdumienie. Kto liczył na to, że bity i chórzystki zagłuszą wokal piosenkarki, srogo się rozczarował. Ale choć członkowie jury stwierdzili, że Mandaryna nie umie śpiewać, jej fani byli zachwyceni. Dzięki nim piosenkarka dobyła drugie miejsce w głosowaniu o Słowika Publiczności. Mimo to w wywiadach Wiśniewska wielokrotnie przyznawała później, że po występie jej telefon zamilkł. "Nagle zniknęli wszyscy, którzy jeszcze chwilę wcześniej wypychali mnie na scenę" - mówiła.

Po latach sopockie nagranie stało się viralem - kawałek "E'vry najt", który wielu uważa za kultowy, powrócił niedawno na fali nostalgii za czasami Y2K. Mandaryna bardzo przeżyła jednak porażkę i hejt, który spadł na nią po występie. Mimo wszystko nie porzuciła wówczas swoich marzeń o karierze wokalnej. Ale w 2007 roku znów stała się bohaterką skandalu. Piosenkarka wydała wówczas kawałek "Heaven", który został uznany za plagiat utworu "Jump" Madonny.

Z sytuacji w Sopocie i tego, co nastąpiło po niej, Mandaryna wyciągnęła ważną lekcję. Postanowiła skupić się na karierze tanecznej. - Zamieniłam sale koncertowe na sale taneczne i to jest mój świat, w którym czuję się bezpiecznie, fajnie, w którym mam fajną energię, dzieciaki, emocje. Jestem sędzią w dwóch federacjach tanecznych, żyję z tego. Pracuję z dziećmi, dorosłymi, z młodzieżą, ze wszystkimi, którzy chcą tańczyć - wyznała Mandaryna w jednym z wywiadów.

To jednak nie wszystko, bo dziś Marta bardzo chroni swoje życie prywatne. Jakiś czas temu Internet obiegła co prawda informacja o jej nowym partnerze i wspólnym domu pary, ale o szczegółach z czasów "Jestem jaki jestem" fani mogą zapomnieć. A co z dalszą karierą Mandaryny? Czas pokaże.

MandarynaMandaryna KAPiF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.