Morderczyni Sharon Tate po latach od zbrodni chciała odkupić winy. Życie boleśnie ją ukarało

Susan Atkins była jedną z trzech osób, które wdarły się do willi Romana Polańskiego i zabiły wszystkich przebywających w środku. 7 maja obchodziłaby swoje 74. urodziny. Zmarła jednak kilka lat wcześniej, po amputacji nogi, sparaliżowana i nie do końca świadoma. Morderstwo Sharon Tate nigdy nie zostało jej wybaczone.

Więcej o kryminalnych zbrodniach sprzed lat przeczytasz w tekstach na Gazeta.pl

9 sierpnia 1969 roku Sharon Tate urządziła prywatkę dla najbliższych przyjaciół. Tego wieczoru, tuż przed pierwszą w nocy, na teren posiadłości aktorki i Romana Polańskiego wdarło się troje wyznawców sekty Charlesa Mansona: Patricia Krenwinkel, Tex Watson i Susan Atkins. Ostatnia z kobiet upatrzyła sobie dwie ofiary - Sharon Tate i hollywoodzkiego fryzjera Jaya Sebringa. Mężczyzna zginął od razu od ran postrzałowych. Wobec aktorki morderczyni była bardziej okrutna i przeciągała moment, w którym zakończy jej życie. Chciała, żeby cierpiała i miała satysfakcję, że słyszy błagania przerażonej kobiety.

Dajcie mi dwa tygodnie, a potem mnie zabijecie. Pozwólcie tylko żyć dziecku - krzyczała Tate, która była w ósmym miesiącu ciąży.

Błagania na nic się nie zdały. Atkins ruszyła w kierunku aktorki i zadała jej aż 16 ciosów nożem. Żona Polańskiego nie miała szansy na przeżycie, a dziecko, które miało przyjść na świat 18 sierpnia, umarło razem z nią. Potem Atkins chwyciła ręcznik, który umoczyła w krwi. Na drzwiach wejściowych napisała obraźliwe określenie bogatych ludzi - "pig". Tak bardzo nimi gardziła. Potem, na sali sądowej tłumaczyła, że musiała ją zabić. Dopiero po wielu latach zrozumiała, co zrobiła i jak bardzo była zaślepiona argumentacją, którą raczył ją Manson. 

Zobacz wideo Wyznawczyni Mansona wyjdzie na wolność?

Linda Blair, Daveigh ChaseJak dziś wyglądają dzieci z horrorów? Filmowej Samary Morgan nie poznacie

Kim jest Susan Atkins?

Charles Manson do "rodziny", jak nazywał swoją sektę, werbował młode dziewczyny z problemami, które czuły się odrzucone i "niepasujące". Większość z nich poznała go przez przypadek. Tak też było z 19-letnią wówczas Susan Denise Atkins. Spotkała zainteresowanego nią mężczyznę, który roztaczał wizję przyszłości, w której to ona będzie ważna.

Patricia Krenwinkel, Susan Atkins i Leslie Van HoutenPatricia Krenwinkel, Susan Atkins i Leslie Van Houten Fot. Anonymous / AP Photo

W rodzinnym domu, z dwójką pijących rodziców, nigdy nie czuła się bezpiecznie. Ci, którzy ją znali, opisywali ją jako cichą, skrępowaną dziewczynę, należącą do miejscowego chóru kościelnego. Cztery lata przed poznaniem Mansona straciła matkę, która zmarła na raka. Został ojciec, jednak on nigdy nie czuł odpowiedzialności za rodzinę i przepadł bez wieści. Susan, razem z dwoma braćmi, została przygarnięta przez krewnych, jednak oni oskarżyli ją o namawianie ich dzieci do spożywania alkoholu i wyrzucili z domu. To oznaczało, że wówczas jeszcze niepełnoletnia dziewczyna musiała porzucić szkołę średnią, by pracować i mieć za co żyć. Imała się prac dorywczych - w kawiarni i jako sekretarka. Zarabianiu poświęcała niemal cały swój czas, a problemy finansowe się nie kończyły. W jej głowie zrodził się więc pomysł, by zostać striptizerką. Miała więcej czasu, dorabiała tylko w nocy, a pensje były zdecydowanie lepsze.

W barze, niecieszącym się zbyt dobrą reputacją, pewnego wieczoru poznała Antona Szandora LaVeya, założyciela Kościoła Szatana, nazywanego "czarnym papieżem". Chełpił się, że w szczytowym okresie jego Kościół miał setki tysięcy wyznawców. W rzeczywistości ich liczba nie przekroczyła 300 osób. 

Atkins bardzo szybko jednak stwierdziła, że bardziej przemawiają do niej założenia głoszone przez Mansona. Po kilku miesiącach dołączyła do jego grupy, którą nazywał "rodziną". Rysował jej obraz przyszłości, w której to ona góruje nad ludźmi, jest lepsza i ważniejsza. Podobnie jak reszta członków, posługiwała się pseudonimami - Sexy Sadie lub Sadie Mae Glutz. Mieli plan: kupić autobus, pomalować go na czarno i podróżować po kraju. Atkins, nie mając nic do stracenia, chętnie zgodziła się w to wejść. Oficjalnie stała się częścią "rodziny" i ruszyła w trasę, która doprowadziła do najbardziej brutalnych zbrodni w historii Ameryki. 

29 marca 1971 roku Susan Atkins otrzymała karę śmierci, którą potem zmieniono na dożywotnie pozbawienie wolności. Na sali sądowej mówiła tak, jakby zupełnie nie docierało do niej, co zrobiła. Jak sama zresztą przyznała, nie widziała w Tate człowieka.

Ona brzmiała jak komputer i wyglądała jak manekin. W kółko błagała i błagała. Nie mogłam już tego słuchać, więc ją zadźgałam.

Trzy lata później zrozumiała, co zrobiła. Opowiadała, że miała widzenie, podczas którego Jezus powiedział, że przebacza jej winy. Choć urodziła się w 1948 roku, uważa, że życie zaczęło się dopiero w 1974, gdy się nawróciła. 

Nagle w moich myślach pojawiły się drzwi. Gdy je otworzyłam, wylał się na mnie potok światła. Wiedziałam, że to jest Jezus. Mówił do mnie: "Susan, przyszedłem do twego serca. Twoje winy zostały wybaczone".
 

W więzieniu zaczęła się kształcić i angażować w pomoc potrzebującym. Pracownicy zakładu nazywali ją aniołem. Susan zresztą wierzyła, że będzie mogła pokazać, jak się zmieniła, gdy opuści celę na dobre. Nigdy nie było jej to jednak dane. Nawet miesiąc przed śmiercią, kiedy była sparaliżowana i po licznych operacjach (m.in. amputacji nogi) otrzymała odmowę. Zmarła w więzieniu 24 września 2009 roku na nowotwór mózgu.

 

Zobacz też: Córka Eleni została zamordowana przez zazdrosnego chłopaka. Wokalistka musiała mu wybaczyć. "Gdybym tego nie zrobiła, nie żyłabym"

Więcej o: