Olga Frycz to obecnie jedna z najpopularniejszych InstaMam w Polsce. Od kiedy została mamą, bardzo aktywnie prowadzi media społecznościowe, gdzie często uchyla rąbka tajemnicy z życia prywatnego. Oprócz tego na profilu poleca marki ubrań, sprawdzone przepisy i dzieli się urokami macierzyństwa. Ma tysiące obserwujących, którzy chętnie komentują i podziwiają styl gwiazdy. Nic dziwnego, że niemałym zaskoczeniem była metamorfoza Olgi.
Trzeba wspomnieć, że Olga należy do grona tych gwiazd, które przede wszystkim stawiają na naturalny wygląd. Na próżno szukać u niej mocnego makijażu czy wyzywających stylizacji. Olga lubi stonowane kreacje, najlepiej w naturalnych odcieniach. Podobnie było z fryzurą. Przeważnie wiązała włosy w wygodnego kucyka, który idealnie sprawdzał się podczas domowych obowiązków. Teraz jednak możemy zapomnieć o dawnym wyglądzie aktorki.
Olga zdecydowała się na rozjaśnione końcówki, czyli tzw. ombre. Jednak największym zaskoczeniem i tak są przedłużane włosy, które musiała zrobić, bo przygotowuje się do "secret project" (którego oczywiście nie możemy się doczekać).
Ile wytrzymam z tą długością? Tego nie wiem, ale chwilę muszę, bo wiadomo #secretproject - podpisała zdjęcie.
Co ciekawe, w tym sam salonie przedłużała włosy także Pamela Stefanowicz z "Fit Lovers", która zaprezentowała "nową Olgę" na Instagramie. "Piękny efekt", przyznała.
A Wam, jak podoba się w nowej fryzurze?
Andrzej z "Rolnicy. Podlasie" zdradził, ile zebrał do puszki WOŚP. "Jak za jeden dzień, to chyba dobrze"
Nowe wieści o zdrowiu Michała Wójcika z Ani Mru-Mru. "Potrzebna chwila ciszy"
Prezes Republiki wygrał w sądzie z TVN. Stacja wydała oświadczenie
Czerwik i Sierpiński oceniają kreacje z Grammy 2026. "Jak na nią, to po prostu bida"
Internauci zagotowali się po "The Voice Senior". Oberwało się Jeżowskiej
Gwiazdy podczas Grammy uderzyły w Trumpa i ICE. Były owacje na stojąco
Anna Bardowska brylowała na 40. urodzinach męża. Tak się wystroiła
Emocjonalny wpis Pawła Małaszyńskiego. "Dwa lata temu umarł uśmiech"
Internauci burzą się na udział Komarnickiej i Miko w "Tańcu z gwiazdami". Chyba zapomnieli, jak to zwykle się kończy