Małgorzata Rozenek-Majdan postanowiła wybrać się na wakacje wraz z mężem i dziećmi - Tadeuszem i Heniem. Rodzina udała na lotnisko, gdzie oczekiwali na lot do Turcji. Celebrytka zaczęła relacjonować całą wyprawę. Już na początku okazało się, że są problemy. Mieli wylecieć o godzinie 8, ale była godzina 12, a rodzina nadal siedziała na lotnisku. Gwiazda wyjaśniła 20 lipca na relacji na Instagramie, co się wydarzyło.
Jak podkreśliła na początku Rozenek-Majdan, wszystko "zaczęło się" od tego, że jej mąż zapomniał pokrowca na marynarki. - Tutaj rozpoczął się ciąg nieszczęśliwych wydarzeń - podkreśliła celebrytka. Okazało się, że zapomnieli walizki kabinowej, która się zapodziała. Tadeusz, który był odpowiedzialny za ten bagaż, nie wiedział, gdzie może być. - Ja wyskakuję prawie że z lecącego samolotu i zaczynam jej w popłochu szukać - wspomina Rozenek-Majdan. Nikt nie zauważył braku walizki przez panujący chaos. - Była jeszcze chwila, więc miałam cały czas nadzieję, że zdążę na ten samolot. Wypadłam. Przechodziłam przez wszystkie bramki bezpieczeństwa - opisywała, dodając, że ma formę olimpijską i to jedyne dobre, co wynikło z tej sytuacji.
Celebrytka chciała już zostawić walizkę, ale przypomniała sobie, że były w niej buty. - Potem sobie pomyślałam, że nie byłby to opłacalny biznes - oceniła. Następnie wyjawiła, co się stało z bagażem. - Nie odebraliśmy tej walizki z security. (...) W tym amoku wzięliśmy wszystkie torby poza jedną - przyznała. - Poproszono Radosława i dzieci o wyjście z samolotu. Nie dlatego, że nie mogą lecieć, no bo mogliby lecieć. Dlaczego mieliby nie lecieć? Tylko ja, wybiegając w poszukiwaniu walizki, wzięłam całą kosmetyczkę, w której mamy wszystkie dokumenty, więc zabrałam ich paszporty - wyjawiła, na co mąż stanowczo zareagował: "Bez ciebie byśmy nie polecieli".
Rozenek-Majdan mówiła o tym, że poszukiwali biletów, ale okazało się, że wszystkie miejsca w samolotach do Antalyi są zajęte. - W efekcie, w nie najbardziej okazyjnych cenach, kupujemy bilety przez Kraków. I w Krakowie przesiadka na Antalyę. Już myślimy, że nasza przygoda się skończyła... - mówiła zniechęcona gwiazda. - Dostaliśmy bilety bez miejsc i czekamy w kolejce, być może ktoś nie przyjdzie - uzupełnił Majdan. - Cyrki na tym lotnisku, no bo oczywiście wiadomo, że humory średnie w takiej sytuacji. Awantury, bo my jeszcze obydwoje jesteśmy ultrawybuchowe charaktery, więc jak takie rzeczy się dzieją, to u nas jest głośno - komentowała. - Robi się trochę cienko z czasem - stwierdziła celebrytka.
Ostatecznie udało im się wsiąść do samolotu do Krakowa. Uradowana Rozenek-Majdan relacjonowała tę chwilę. - Udało się! Jesteśmy w drodze do samolotu. (...) Teraz jest tylko małe zamieszanie, jeśli chodzi o miejsca, bo nie siedzimy razem. Chociaż po dzisiejszym, może to i lepiej - zaśmiała się.
Alicję Janosz ostrzegano przed Wojewódzkim. "To mnie zwaliło z nóg"
To działo się na zajęciach z Zapendowską. Janosz po latach wyjawiła szczegóły
Syn Rozenek pochwalił się projektem butów na paryskiej uczelni. Takiego modelu nie spotkacie na ulicy
Spięcie za kulisami koncertu? Górniak miała odmówić występu ze znaną wokalistką
Kolejna para z "Rolnik szuka żony" spodziewa się dziecka! "Czekamy na nasze maleństwo"
Po odwołanym występie wybuchła burza. Kabaret Skeczów Męczących reaguje na krytykę
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Anna Mucha zobaczyła wiadomość ze szkoły córki i zdębiała. "Co za g***o"
Doda ruszyła do Kancelarii Prezydenta. "To jest jakaś masakra, co tu się dzieje w tym kraju"