Widzowie pokochali Julię Wróblewską za rolę Michaliny w filmie "Tylko mnie kochaj". Później młoda gwiazda wystąpiła w kilku popularnych serialach. Przez długi czas mogliśmy oglądać ją w "M jak miłość". 26-latka porzuciła jednak aktorstwo i zdecydowała się na pracę w zupełnie innej branży.
Wróblewska udzieliła ostatnio obszernego wywiadu Wirtualnej Polsce. W rozmowie z Agnieszką Natalią Woźniak opowiedziała o swojej nowej pracy. "Pracuję obecnie jako Junior Software QA Specialist, czyli zajmuję się testowaniem oprogramowania. Robię to już od dwóch lat. Najpierw przez dwa lata zajmowałam się testowaniem gry. Kilka miesięcy temu zatrudniłam się w nowej firmie. (...) Wolę jednak mieć stabilny przychód. Stała praca i związana z tym rutyna dobrze na mnie wpływają. Social media traktuję jako dodatek. Współprace są, a czasem ich nie ma. Jest to na tyle nieprzewidywalne i nieregularne źródło dochodu, że nie wyobrażam sobie polegać tylko na tym" - mówiła. W tej samej rozmowie Wróblewska zdradziła, że zakończenie kariery aktorskiej było konieczne. Na taką decyzję miała wpływ przede wszystkim choroba z którą zmagała się latami. PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Julia Wróblewska wyjawiła, jak traktowano ją w szpitalu psychiatrycznym. Była tam pół roku
Była gwiazda "M jak miłość" przez długi czas zmagała się z zaburzeniami osobowości. Pomogła jej terapia. Konieczna okazała się jednak rezygnacja z poprzedniego stylu życia. "Dostałam takie zalecenie, aby trzymać się z dala od show-biznesu. Nie gram obecnie w filmach ani serialach i muszę przyznać, że czuję się z tym dużo lepiej. Współczesny show-biznes to dla mnie za duży chaos, zbyt wiele uwagi i za mało prywatności. Zdecydowanie wolę moje obecne, spokojne życie. (...) Wiele się zmieniło. To jednak naturalna kolej rzeczy. Obecnie jestem spokojniejsza, bardziej stonowana, mniej hiperaktywna. Z pewnością jestem też bardziej asertywna niż kiedyś" - wyznała.