Robert Janowski, choć z wykształcenia jest weterynarzem, od najmłodszych lat przejawiał artystyczne zapędy. Grał w serialach (możecie pamiętać go z "Na dobre i złe"), śpiewał w zespołach muzycznych, występował nawet na deskach słynnego Teatru Buffo Janusza Józefowicza. Ogólnopolską rozpoznawalność przyniósł mu jednak dopiero program Telewizji Polskiej "Jaka to melodia?", który prowadził od 1997 roku. W 2018 roku jednak pożegnał się z formatem, a w roli gospodarza show najpierw zastąpił go Norbi, a następnie Rafał Brzozowski.
Gdy w październiku ubiegłego roku za sterami Polski pojawiła się nowa władza, TVP przeszła ogromną przemianę. Do stacji wróciło wiele znanych i lubianych twarzy, podczas gdy gwiazdom "starej telewizji" podziękowano za współpracę. Tym sposobem Janowski wrócił po sześciu latach do prowadzenia "Jaka to melodia?". Przy tej okazji, w rozmowie z Jastrząb Post zdobył się na szczere wyznanie. Wyznał wówczas, że dawniej na korytarzach TVP panowała inna atmosfera. Za czasów panowania Jacka Kurskiego w TVP, zrobiło się wręcz nieprzyjemnie.
Tam wydarzyło się już parę rzeczy i było ciężko. Tak jak mówił Jarosław Kret, zrobiło się duszno, było cicho. (...) Na korytarzach zawsze był gwar, była twórcza dyskusja, atmosfera, a wówczas było cicho. Była taka dziwna, niebezpieczna cisza, niespokojna, jakby coś wisiało w powietrzu. Ludzie się unikali, nie gadali ze sobą, było pusto, (...) niefajnie
- wyznał.
Przyznał również, że w 2018 roku mógł zostać w show. Decyzja o odejściu jednak należała do niego. "Ja mogłem zostać. Zresztą, byłem namawiany przez ówczesnego prezesa i ekipę, abym został, ale nie. Pamiętałbym o tym do końca życia, że podjąłem złą decyzję, wbrew sobie. Nie było mi z tym po drodze" - kontynuował.
Robert Janowski nie gryzł się w język. W wywiadzie wrócił wspomnieniami do przeszłości i przyznał, że obejrzał pierwszy odcinek "Jaka to melodia?", który nie był prowadzony przez niego. Powiedział jednak, że "nie wytrzymał do końca", ale "teraz już zaszły zmiany".
Z moją żoną Moniką chcieliśmy obejrzeć do końca, ale nie wytrzymaliśmy. Stwierdziłem, że nie chciałem na to patrzeć. Nie było mi fajnie. 20 lat to prowadziłem, nagle tego nie ma, nie będę udawał, że byłem szczęśliwy z tego powodu. Wiadomo, że czegoś było mi brak. (...) Teraz też zaszły zmiany, ale z innym pomysłem na telewizję. Telewizję, która nie rani uczuć
- skwitował.
Awantura po słowach dziennikarki Kanału Zero. "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy"
Powiedziała: "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy". Korwin Piotrowska komentuje
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Kolejna para z "Rolnik szuka żony" spodziewa się dziecka! "Czekamy na nasze maleństwo"
Wskazał kwotę potrzebną do godnego życia w Polsce. Lubomirski-Lanckoroński: W naszym przypadku jest duża
Syn Rozenek pochwalił się projektem butów na paryskiej uczelni. Takiego modelu nie spotkacie na ulicy
Michałowski szczerze o odejściu Dowbora z "Dzień dobry TVN". To działo się na korytarzach
Żulczyk świadkiem wstrząsającej sceny w rozgrzanym pociągu. "Na naszych oczach zmarł"
Ralph Kaminski oburzony tym, co spotkało go w Krakowie. "Zaraz dostaniesz w pysk"