Śmierć Anny Przybylskiej wstrząsnęła całą Polską. Gwiazda znana z takich produkcji, jak: "Złotopolscy", "Kariera Nikosia Dyzmy", "Złoty środek" czy "Dlaczego nie!" opuściła fanów, przyjaciół, trójkę dzieci i życiowego partnera, Jarosława Bieniuka. Dawny reprezentant Polski w piłce nożnej opowiedział o zmarłej ukochanej w filmie dokumentalnym "Ania". Postanowił jednak zdradzić więcej szczegółów dotyczących choroby aktorki w najnowszym wywiadzie.
Partner Przybylskiej jako pierwszy dowiedział się o chorobie aktorki. - Pamiętam ten dzień i ten moment bardzo dobrze i zapewne nigdy go nie zapomnę. Po wizycie u lekarza jechaliśmy z Anią samochodem i miałem kłębowisko myśli: szok, niedowierzanie, brak akceptacji sytuacji, nadzieja... Wtedy do mnie jednak nie docierało, z czym przyjdzie nam się mierzyć przez kolejne miesiące. W tamtym momencie lekarz jeszcze nie powiedział nam jednoznacznie, że sytuacja jest tak poważna, że Ani został raptem rok, może dwa lata życia. Wspomniał natomiast, że to ten sam typ nowotworu, na który zmarł Patrick Swayze. I tyle. Trochę nas zostawił z tym problemem samych, co było niezrozumiałe - wyznał Bieniuk w rozmowie z byczdrowym.info. Dodał, że po usłyszeniu tak strasznej diagnozy, należy dać sobie czas, aby opanować emocje. Bieniuk szukał pomocy dla ukochanej u wielu specjalistów. Nie mówił jej o wszystkich podjętych krokach. Dlaczego?
Pamiętam, że na jedno spotkanie do specjalisty z Akademii Medycznej pojechałem bez wiedzy Ani, tylko ze swoim kolegą. Lekarz przyznał nam, że Ani zostało od pół do półtora roku życia. Wyszedłem z gabinetu z myślą, że na pewno lekarz się myli, że się nie zna, że specjaliści z zagranicy na pewno nam pomogą i uratują Anię... To dawało mi dodatkowego powera i motywację do działania. Ani nie mówiłem nic o tej wizycie, nie chciałem jej dołować i odbierać nadziei
- dodał dawny piłkarz.
Aktorka doczekała się z partnerem trójki potomstwa - Oliwii, Szymona i Jana. Bieniuk postanowił w pewien sposób wtajemniczyć dzieci w chorobę ich mamy. - Najstarszej córce, Oliwce, do końca nie mówiliśmy, że mama umrze. Miała wtedy 12 lat, więc już rozumiała powagę chwili, gdy mówiliśmy, że sytuacja jest bardzo trudna, ale będziemy wspólnie walczyć do końca. Tłumaczyliśmy, że będziemy robić wszystko, by mamę uratować, że być może znajdzie się terapia, która przedłuży mamie życie o kilka lat. Nie mogliśmy odbierać ani Oliwii, ani sobie samym nadziei. Synowie - Szymon i Jasiu - byli jeszcze zbyt mali, ale myślę, że też ich dotykał niepokój, bo wiedzieli, że mama i tata często wyjeżdżają do szpitala i intuicyjnie mogli czuć, że coś się dzieje. O śmierci mamy, w dniu jej odejścia, Oliwka dowiedziała się ode mnie. Było to dla mnie okrutne, emocjonalne, straszne doświadczenie. Wręcz dewastujące. Natomiast wiedziałem, że muszę taką rozmowę z córką przeprowadzić. Miałem wsparcie naszej pani psycholog, pani Magdy Mikulskiej, która dawała mi instrukcje, jak powinienem tę rozmowę poprowadzić - wspominał Bieniuk. Po zdjęcia zapraszamy do galerii.
Lewandowski po pierwszej konferencji w USA. Jak sobie poradził z angielskim? "Byłoby fantastycznie, gdyby każdy Polak..."
Zapytaliśmy Narożną, czy pogodzi się z byłym mężem. Ależ zareagowała
Nie wpuścili jej do samolotu przez to, jak się ubrała. Teraz wywołała skandal na siłowni. Może ją to kosztować milion zł
Książulo stał się internetowym fenomenem. Z tego wynika jego popularność. "Tego nie da się kupić"
To nie były plotki! Nergal ma syna. Do sieci wyciekły zdjęcia
Lewandowski zdradził kulisy przeprowadzki do USA. To dlatego opuszczają Europę
"Stało się tak, że guz odbił". Adrian ze "Ślubu" przekazał wieści o stanie zdrowia
Wieniawa w rankingu najcenniejszych gwiazd kina wyprzedziła Jandę. Raczek: Jest słabą aktorką
Meghan Markle ogłosiła zaskakujące nowiny. Internauci nie mogą jednak gratulować