Marcin Prokop to uwielbiany przez widzów prezenter telewizyjny. Dziennikarz przez lata prowadzi popularny program "Dzień dobry TVN". Ostatnio sprawdza się również w nowej roli jako juror w popularnym formacie "Mam talent!". Niedawno Marcin Prokop zagościł w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, gdzie poruszył szereg tematów związanych z show-biznesem. W pewnym momencie w rozmowie przewinął się wątek o Filipie Chajzerze. Prezenter z kurtuazją dał do zrozumienia, co sądzi o przejściu kolegi do konkurencyjnej stacji.
Początkowo Marcin Prokop opowiadał o podróżach, głównie po Stanach Zjednoczonych. Zaraz później rozmowa zeszła na pracę w mediach. Kuba Wojewódzki przytoczył jedną z wypowiedzi swojego gościa, w której ten stwierdza, że wielu ludzi z branży jest "zj***nych". Marcin Prokop szybko wyjaśnił swój punkt widzenia. - Jest w tej branży wiele osób narcystycznych, niedokochanych, pokrzywionych, które powinny iść na terapię. (...) Dla mnie ten biznes jest jakąś zabawą i sposobem na życie, sposobem na realizowanie swoich pomysłów. Nie czuję, bym się terapeutyzował - mówił.
Kuba Wojewódzki pociągnął temat i zapytał, czy jest w stanie wyjaśnić "antykarierę" Filipa Chajzera. - Mam wrażenie, że każdy jego krok jest coraz trudniejszy do wytłumaczenia. Jest absurdalny, jest nielogiczny, jest chaotyczny - doprecyzwoał Wojewódzki. Marcin Prokop wybrnął z klasą. Z dozą życzliwości i wyrozumiałości przyznał, że historia kolegi ze stacją TVN była dość trudna, przez co mógł on się trochę pogubić.
Trudno mi być adwokatem jego sprawy, bo to jego życie, jego wybory i jego kariera, natomiast myślę, że na wielu polach jest człowiekiem trochę pogubionym i jak ktoś ma świadomość jego życiorysu, tego, co się w jego życiu wydarzyło, jakie go spotkały nieszczęścia, to nie powinien być zdziwiony, że po czymś takim człowiek się długo podnosi. Ja mu życzę jak najlepiej i myślę, że ta próba odnalezienia się teraz w Polsacie, który zdaje się ma ze swoim tatą prowadzić, że to będzie jego miejsce. To jest człowiek, który powinien robić w rozrywce
- skwitował.
W dalszej części poproszono Marcina Prokopa o ocenę zmian, jakie w ostatnim czasie zaszły w Telewizji Polskiej. Chodziło o to, czy jego zdaniem m.in. prowadzący "Pytania na śniadanie" zostali słusznie zwolnieni. Odpowiadając, nawiązał do własnego odejścia z TVP. Wyznał, że zrobił to, aby nie być kojarzony jak twarz, tylko i wyłącznie jednej stacji. - Nie bez przyczyny odszedłem z Telewizji Polskiej około 20 lat temu, mimo że miałem tam bardzo dobrze, prowadziłem kilka programów i wszystko był ok, ale świadomość tego, że za chwilę być może będę musiał legitymizować sobą jakąś opcję polityczną, zwłaszcza taką nie po mojej myśli światopoglądowej, to była myśl, która mnie dręczyła i nie dawała mi spać - stwierdził. Co o tym sądzicie? ZOBACZ TEŻ: Miszczak nie poznał się na talencie Wellman i Prokopa. "Powiedział, że nas nie lubi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!