Orłoś po powrocie do "Teleexpressu". Wyznał, jaka atmosfera panuje w TVP. "Konspiracyjna" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Maciej Orłoś poprowadził "Teleexpress" pierwszy raz od niemal ośmiu lat. W rozmowie z Plotkiem zdradził, jakie towarzyszyły mu emocje i jaka atmosfera panuje między pracownikami w TVP.

Odkąd PiS stracił większość parlamentarną po wyborach w październiku 2023 roku, w mediach zawrzało. Część dziennikarzy pracujących w mediach publicznych już wtedy zaczęła bać się o swoje dobrze płatne posady. I słusznie, bo zarówno Donald Tusk, jak i Szymon Hołownia od początku nie ukrywali, że jednym z podstawowych zadań, których chcą się podjąć, jest odpolitycznienie Telewizji Polskiej i Polskiego Radia.

Zobacz wideo Koziejowska o Orłosiu. Co sądzą o TVP?

Maciej Orłoś a emocje związane z "Teleexpressem". "Nie byłem pewien, czy będę w stanie poprowadzić ten program"

W grudniu zaczęła się rewolucja. Pracę zaczęły tracić twarze propagandowej telewizji. Oczywistym było więc, że TVP będzie zatrudniać nowych dziennikarzy. Wielu z nich to osoby, które już wcześniej w TVP pracowały. Taką osobą jest m.in. Maciej Orłoś. O jego powrocie do "Teleexpressu" mówiło się już od tygodni. W końcu do tego doszło. Prezenter poprowadził pierwsze od niemal ośmiu lat wydanie programu w czwartek, 4 stycznia. Plotek postanowił zapytać, jakie emocje towarzyszyły mu w związku z tym, historycznym wydarzeniem. Orłoś nie ukrywał, że emocji było dużo, nie tylko ze względu na oczekiwania wobec niego i nowej wersji programu. 

Emocje oczywiście były, z różnych powodów. Po pierwsze dlatego, że siedem i pół roku mnie tam nie było, robiłem różne inne rzeczy i to jest taki powrót do korzeni. Te emocje są nieoczywiste - z jednej strony cieszę się i mam satysfakcję, z drugiej strony świat się przez te siedem, osiem lat zmienił bardzo i ja się znalazłem w innym miejscu. Po drugie, wszystko to się dzieje w takich niezwykłych warunkach, prowizorycznych trochę. "Teleexpress" zawsze był nadawany z Placu Powstańców, a teraz robiliśmy to ze studia na Woronicza. To jest praca w warunkach nietypowych dla każdego programu informacyjnego w TVP. Emocje te były jeszcze podkręcane przez świat zewnętrzny. To wszystko razem powodowało, że w którymś momencie nie byłem pewien, czy ja będę w stanie poprowadzić ten program - przyznał w rozmowie z nami.

Maciej Orłoś o atmosferze panującej w TVP. Nieoczywiste wyznanie

Dziennikarz nie ukrywał, że doświadczenie zdobyte podczas prowadzenia programu przez 25 lat pozwoliło mu uspokoić się wewnętrznie i opanować emocje. Do tego wszystkiego doszła atmosfera, która obecnie panuje na Woronicza - gdzie nie ma obecnie czasu na zastanawianie się nad politycznymi rozgrywkami. Wszyscy skupieni są na pracy. A więcej zdjęć Macieja Orłosia znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

Atmosfera panuje bardzo pozytywna. Wszyscy, którzy tam robią te programy, które robią, czyli mówię o "19.30", TVP Info, o "Teleexpressie", za chwilę dojdzie prawdopodobnie "Panorama" - wszystkie te osoby mają mnóstwo pozytywnej energii, niespożytej, którą podziwiam. Wszyscy są skupieni na pracy, którą mają do wykonania. Atmosfera jest trochę taka "konspiracyjna", w pewnym sensie. Czy występuje rozpolitykowanie? Tego nie ma. Po prostu za dużo jest bieżącej roboty, żeby snuć dywagacje - podkreślił.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.