Oburzona Derpieński odpowiada na odpowiedź Rubików. Teraz odjechała jeszcze bardziej

Medialna burza pomiędzy Caroline Derpieński a Agatą Rubik i Piotrem Rubikiem trwa w najlepsze. Zapnijcie pasy, bo się dzieje. A wszystko zaczęło się od... majtek i zdjęć z ukrycia robionych w samolocie.

Caroline Derpieński była ostatnio z Piotrem Rubikiem na pokładzie tego samego samolotu. Celebrytka nie tylko zrobiła muzykowi zdjęcia z ukrycia, ale nie przebierając w słowach, powiedziała, co o nim myśli. Miło nie było. "Nie było dolarsowo. Cały czas się na mnie patrzył, ale 'dzień dobry' nie powiedział. Nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Gbur" - grzmiała. A później powiedziała, że kompozytor nie pomógł jej z ciężką walizką (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ). Rubikowie jeszcze tego samego dnia połączyli się z fanami na Instagramie. Wówczas Piotr Rubik twierdził, że nie zna "tej osoby" i nie wie, czym ta się zajmuje. "W samolocie nie zwracam uwagi na to, co się dzieje wokół. Zajmuję się swoimi sprawami. Głupio się czuję, kiedy ktoś robi mi zdjęcie z ukrycia. Jak zobaczyłem, że ktoś mi robi zdjęcie, to się obejrzałem, ale nie znam tej pani, nie znam jej książek, piosenek czy co tam robi" - tłumaczył. Teraz na tę zaczepkę odpowiedziała Derpieński

Zobacz wideo Pierwsza noc Rubików w USA

Caroline Derpieński nie wierzy, że Piotr Rubik o niej nie słyszał

Caroline Derpieński nie słynie ze skromności, co dobitnie pokazała swoim ostatnim komentarzem na temat Rubików. W rozmowie z Pudelkiem oburzona twierdziła, że nie wierzy, że muzyk jej nie rozpoznał. Na tym by mogła zakończyć, ale nie obeszło się bez mocnych słów. 

Pan, który robi cyrk w Miami dla artykułów i zarabia TYLKO na Polakach, udaje, że nie zna najbardziej klikalnej polskiej celebrytki Caroline. Bardzo ciekawe, tak, jak patrzenie się na mnie przez 90 procent lotu i wysłuchiwanie Agatki gadającej o moich majtach. Wiem, że jestem ładnym obrazem, ale nie musiał zrzucać swojego gburstwa na kobietę - grzmiała.

Derpieński odniosła się także do majątku Rubika. Przypomniała, że muzyk w 2020 roku zbierał 70 000 zł na wydanie płyty. Rok później w TVN mówił o życiu z oszczędności życiu i bez podróży. Celebrytka dziwiła się też, że muzyk tak często lata z Miami do Polski. 

Podczas ostatnich dwóch miesięcy był w Polsce cztery razy. Jak kogoś nie stać na mieszkanie w Miami, to nie robi się cyrku. Płakał, że na płytę nie ma, składki robił, a potem wakacje w Australii, udawana przeprowadzka do USA. Więcej w Polsce jest niż w Miami, jaka to przeprowadzka? - powiedziała portalowi.

Na koniec celebrytka nazwała Piotra Rubika "panem śpiewającym na dożynkach". Nie omieszkała raz jeszcze (jakże dyskretnie!) wspomnieć o pieniądzach. Wytknęła muzykowi, że sama płaci za business class i nie liczy - rzekomo jak on - na organizatorów jakichś festynów. Czy Rubikowie odpowiedzą celebrytce? Nie wiadomo. Na jej wcześniejszą zaczepkę zareagowali ekspresowo - jeszcze tego samego dnia komentowali zachowanie celebrytki na instagramowym live'ie.

Caroline Derpieński vs. Agata Rubik i Piotr Rubik. Zaczęło się od wypowiedzi o "bieganiu bez majtek"

Tym, którzy nie pamiętają albo nie wiedzą, od czego zaczęła się medialna przepychanka między Derpieński a Rubikami przypominamy, że zaczęło się od ironicznej wypowiedzi Agaty Rubik. Żona muzyka odpowiedziała na komentarz fana, który na Instagramie śmiał się z Derpieński. "Floryda to nie jest dobre miejsce dla turystów z dziećmi. Częste huragany, rekiny tępogłowe, 450 tygrysich ataków w zeszłym roku. W klubach i restauracjach masowy alkoholizm, narkomania, prostytucja. Nawet Derpieński tam biega bez majtek" - napisał. Rubik nie pozostawiła tego bez odpowiedzi i napisała "Najgorsi ci, co bez majtek biegają". Wówczas celebrytka mocno się poirytowała i grzmiała, że zachowanie Rubików to cyrk. "Dla mnie ci ludzie to jeden wielki cyrk. Nie stać ich na życie w Miami, a na siłę próbują udawać super życie na Florydzie, pracując co chwilę w Kolbuszowie i innych polskich dożynkach, aby opłacić podstawowe mieszkanie". Posądzała też parę o to, że rzekomo chcą się na niej wybić. "Myślę, że to zaplanowane działanie marketingowe, aby zdobyć popularność i "światowość" jak najszybciej, a potem za maks dwa miesiące powiedzą nam, że nie wyszło im w Miami (bo nie mają dolarsów) i będą kosić na Polakach szmal na opowieściach o amerykańskim życiu. Cyrk, cyrk, cyrk i zakłamanie". Jak widać słowo cyrk, dożynki i "dolarsy" pojawiają się w słowniku Derpieński niezwykle często.

Więcej o:
Copyright © Agora SA