Margaret zapowiedziała wyprowadzkę z Polski. Póki co na kilka miesięcy, bo i tak dla artystów nadchodzi czas, gdy koncertów nie ma tak dużo, jak latem. Nie deklaruje, by miało to coś wspólnego z wyborami. Piosenkarka w rozmowie z Radiem Zet stwierdziła, że mieszkanie poza granicami naszego kraju w najbliższym czasie dobrze jej po prostu zrobi. Nie zamierza więc odkładać tej decyzji i zaczyna powoli pakować walizki. Choć wysokich temperatur i słońca ostatnio u nas nie brakowało, piosenkarka wychodzi z założenia, że tego nigdy za wiele.
Margaret uważa, że gdy jest ciepło, lepiej funkcjonuje. Chce uciec przed jesienną chandrą, która ją w tym czasie dopadała. Według niej słońce pomaga uniknąć jej złego samopoczucia. "Jestem straszną meteopatką. Mam coroczną depresję związaną z pogodą. Nic nie działa na to, oprócz słońca właśnie. W tym roku postanowiłam, że sprawdzę tę teorię. Spełniam swoje marzenie, czyli wyprowadzam się na chwilę do Hiszpanii. Na jesień i zimę, żeby pokąpać się jeszcze w słońcu - powiedziała w Radio Zet Margaret.
Margaret nie chce dopuścić do gorszego samopoczucia, bo kilka lat temu zmagała się z depresją i wie, ile wysiłku kosztowała ją walka, by powrócić do zdrowia. Opowiedziała o tym w jednym ze swoich utworów z 2020 roku. Trudne doświadczenia nauczyły ją, by dbać o zdrowie psychiczne i unikać sytuacji, które z góry wie, że wpędzą ją w gorszy nastrój. Nie chce robić dobrej miny do złej gry, jak wtedy, gdy była jurorką w "The Voice of Poland". "Piosenka 'Xanax' opisuje jesień 2019. Ten ogromny dysonans pomiędzy tym, jak to wszystko wyglądało, albo jakie stwarzało pozory. Ja wtedy uczestniczyłam w programie telewizyjnym, w którym totalnie przypudrowana, ubrana, w szpileczkach, a w sercu było po prostu najgorzej" - pisała.
Margaret od kilku lat zwraca w wywiadach uwagę na problemy, z jakimi w młodym wieku przyszło jej się mierzyć. "Jak się jest młodym, to tak bardzo chce się być lubianym. To też nic złego. Ja też bardzo chciałam być lubiana w pewnym momencie. Można się zatracić w liczbie rzeczy, w których bierze się udział, u mnie chyba też się tak wydarzyło. Zaczęłam dojrzewać, stawać na swoim, tupać nogą. To był taki naturalny proces, kiedy to zaczęło się u mnie dziać. Miałam wtedy 27 lat, kiedy to się zaczęło we mnie dziać. To chyba było bardzo mocno związane z moim dojrzewaniem i w stawaniu się kobietą - opowiadała w rozmowie z Jastrząbpost i zapewniała, że dziś nie zależy jej, by się każdemu przypodobać. Ograniczyła celowo swoją medialną działalność. "Nie ma mnie wszędzie, ale jestem tam, gdzie ja chcę być, gdzie lubię i gdzie mi odpowiada klimat" - zdradziła, dodając, że kiedyś chodziła, gdzie tylko się dało.
Nawroccy w garniturach na rozpoczęciu roku szkolnego. "Kilka centymetrów może zmienić sylwetkę"
Prowadzący Polsatu w Kanale Zero. Stanowski zabrał głos
Nowe informacje w sprawie poszukiwań Witolda Płóciennika. Jest komunikat policji
Wolszczak przed laty też straciła rolę w serii "Nigdy w życiu". "Dowiedziałam się na ulicy"
Grochola nie wytrzymała. Padła zapowiedź kroków prawnych wobec Jabłczyńskiej
Nauczycielka historii podbiła TikToka. Teraz jej filmiki wchodzą do polskich szkół. "Moją zmorą był podręcznik"
Damięcka nie zapomniała o grafikach na nowy rok szkolny. Uwagę zwraca napis z zeszytu
Mel Gibson zrobił to na oczach tłumu. Teraz przeprasza: Bezmyślna głupota
Doda zgodziłaby się wystąpić dla Karola Nawrockiego. Stawia jeden warunek