Wojciech Mann przyjrzał się wieściom o zarobkach Kurskiego. Ma ironiczną prośbę do Glapińskiego

Wojciech Mann zwrócił się do prezesa NBP Adama Glapińskiego. Chodzi o zarobki Jacka Kurskiego. Z tej okazji dziennikarz zamieścił w internecie ciekawy wpis.

Wojciech Mann niejednokrotnie nie szczędził krytyki obecnemu obozowi rządzącemu i osobom, które z nim sympatyzują. Słynący z poczucia humoru i ironii dziennikarz wziął teraz na tapetę doniesienia o zarobkach Jacka Kurskiego, który z dala od TVP ma ponoć świetnie zarabiać. "Nie chciałbym robić z gęby cholewy, ale być może zbyt pospiesznie zadeklarowałem onegdaj chęć bycia jedynie celebrytą" - śmieje się dziennikarz w najnowszym wpisie na Facebooku.

Zobacz wideo Monika Richardson o wyborach. Kiedyś wysyłała do piekła Jacka Kurskiego, a dzisiaj?

Wojciech Mann minął się z powołaniem?

Po tym jak rok temu odwołano go z funkcji prezesa TVP, Jacek Kurski przyjął propozycję pracy w Waszyngtonie, gdzie obecnie sprawuje urząd zastępcy dyrektora wykonawczego w Banku Światowym. Co ciekawe, zgodnie z danymi Banku Światowego zastępca dyrektora wykonawczego może dostawać pensję netto w wysokości ok. 223,7 tys. dolarów rocznie, co daje około miliona złotych. Tym informacjom właśnie przyjrzał się Wojciech Mann. "Po wysłuchaniu pewnego wywiadu nt. Banku Światowego, poczułem coś w rodzaju powołania. W końcu tak jak Jacek Kurski, mam, chyba dłuższy niż on, wieloletni staż w Telewizji Polskiej (dawniej publicznej). Ponadto mam też za sobą cztery lata studiów na wydziale Handlu Zagranicznego w obecnej SGH w Warszawie oraz dyplom magistra anglistyki" - napisał dziennikarz na Facebooku.

Pan Kurski ma w Waszyngtonie pensję miesięczną w wysokości 25.000 USD netto. Nie jestem zachłanny. Czy prezes Glapiński nie mógłby znaleźć dla mnie jakiejś fuchy w tymże banku? Może być ta stawka brutto - dodał Wojciech Mann.

Pożegnali kota

Niedawno Kurscy przeżywali śmierć wiernego pupila. "Nie żyje nasz ukochany kot Iwan. Odszedł nagle. Jesteśmy w szoku. Bardzo go kochaliśmy. Do końca walczyliśmy o jego życie. Był jednym z nas" - napisała na swoim instagramowym koncie żona Jacka, Joanna Kurska. Jak ustalił "Fakt", Iwan został skremowany. Małżonkowie ponoć teraz chcą, by docelowo prochy pupila znalazły się w Polsce, gdzie mogliby pochować go w ogrodzie swojego domu pod Warszawą. Czy to się uda? Według ustaleń dziennika, firma, która skremowała pupila, dała Kurskim na pamiątkę odcisk jego łapy.

Jacek Kurski z rodziną na lotniskuJacek Kurski z rodziną na lotnisku Fot. Kapif.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.