Karol Strasburger ma 76 lat, ale nie chce iść na emeryturę. Ile wynosi jego świadczenie?

Karol Strasburger już dawno osiągnął wiek emerytalny i co najmniej od dziesięciu lat mógłby się cieszyć należnym odpoczynkiem. Aktor przyznał jednak, że z emerytury nie byłby w stanie wyżyć.

Karol Strasburger od kilkudziesięciu lat występuje w telewizji, nie tylko jako prowadzący program "Familiada", ale i aktor. W przeciwieństwie do niektórych sławnych osób, jak przyznał w rozmowie z Plotkiem, płacił składki do ZUS-u przez większość kariery. Mimo to nie może liczyć na kokosy. Wręcz przeciwnie. Ile wynosi jego emerytura? Plasuje się wśród najniższych wśród świadczeń.

Zobacz wideo "Jakiś Kukiz - piosenkarz?", "Ten typ w garniturze"... Kto wg młodych obcokrajowców jest prezydentem Polski?

Karol Strasburger o emeryturze: Jakby jej nie było

Karol Strasburger nie zdradził konkretnej kwoty, którą zaoferował mu ZUS, jednak w rozmowie z Anną Goworek przyznał, że jego emerytura nie starczyłaby na godne życie. "Jest bardzo niska, tak jakby jej nie było, mimo wszystkich składek, które odprowadzałem, i mimo tego, że nie obciążyłem państwa w jakikolwiek sposób, np. leczeniem szpitalnym czy innymi dopłatami" - powiedział Plotkowi, dodając, że od lat leczy się prywatnie. Świadczenie Strasburgera jeszcze w ubiegłym roku nie sięgało nawet 2000 złotych. Prowadzący "Familiady" dodał także, że starał się zapewnić sobie i rodzinie lepszą przyszłość, dlatego przez jakiś czas płacił wyższe, dobrowolne składki, kiedy wiele lat temu weszły dopłaty do emerytur artystycznych. To jednak nie przełożyło się na wysokość emerytury, a później inicjatywa państwa została zlikwidowana.

Karol Strasburger nie utrzymałby się na emeryturze

Aktor przyznał, że nie wyżyłby, jeśli miałby nie pracować i pobierać jedynie świadczenie z ZUS-u. Tym bardziej teraz, kiedy w 2019 roku na świat przyszła jego córka. Karol Strasburger dba jednak o to, by mieć pieniądze na "czarną godzinę" i zapewnić rodzinie godną przyszłość. Jak przyznał, mimo odprowadzania składek od etatów w teatrze (gdzie pensja była niska, a składki wysokie w stosunku do zarobków), emerytura jego i aktorów teatralnych ma "mało wspólnego z godnością". "Gdyby ta emerytura pozostała moim jedynym dochodem, to wiadomo, że raczej żyć się z tego nie da (...) i współczuję wszystkim, którzy mają tylko taki, nawet niższy dochód. Ja miałbym wielkie kłopoty z przeżyciem i opłaceniem rachunków, nawet podstawowych" - powiedział Plotkowi.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.