Rodzina, przyjaciele i znajomi żegnają Miriam Aleksandrowicz. Nazywana królową polskiego dubbingu aktorka zmarła 5 lipca 2023 roku. Miała 65 lat. Jej wieloletnim partnerem był kolega po fachu - Jacek Czyż, który odszedł w 2020 roku. Rok wcześniej zakochani wzięli ślub, o czym teraz wspomniała pogrążona w smutku znajoma Miriam. Przy okazji dowiedzieliśmy się, co aktorka odkryła kilka tygodni po śmierci ukochanego.
Jacek Czyż zmarł 24 lipca 2020 roku. Miał 67 lat. Pięć dni wcześniej świętował urodziny w gronie najbliższych. Aktor od wielu lat zmagał się z problemami zdrowotnymi. W 2017 roku przeszedł udar mózgu, później zdiagnozowano u niego raka prostaty z przerzutami na kości. Cierpiał również na niedowidzenie połowiczne. Rok przed śmiercią został oficjalnie mężem ukochanej Miriam Aleksandrowicz. Beata Jankowska- Tzimas, aktorka teatru Syrena, przywołała właśnie historię znaleziska ze ślubu, które Miriam odkryła niespodziewanie niedługo po odejściu ukochanego.
Historia trzech płatków ze ślubu Miriam i Jacka. Misia znalazła je w kapturze kurtki Jacka, po kilku tygodniach od jego śmierci. Woziła je potem w samochodzie na pamiątkę. Nie chciała, żeby się zawieruszyły, żeby porwał je wiatr. Powiedziałam, że coś wymyślę. Płatki ubrałam w swoje pastele. Taką pamiątkę przyniosłam jej do studia. Wzruszyła się - napisała aktorka na Facebooku.
Głos Miriam Aleksandrowicz znały miliony Polaków. Aktorka miała przyjemność dubbingować bohaterów w niezliczonej ilości popularnych produkcji. Można było usłyszeć ją m.in. w "Królu Lwie", "Kajko i Kokoszu", "Chojraku - tchórzliwym psie", "Domu zmyślonych przyjaciół pani Foster", "Babe - śwince z klasą", "Troskliwych misiach", "Kaczych opowieściach", "Kaczorze Donaldzie" i "Brygadzie RR". Była także reżyserem dubbingów w animowanej serii o Asteriksie, Muppetach, "Pinokiu" i kilkudziesięciu innych produkcjach. "Przygoda z dubbingiem zaczęła się, kiedy miałam pięć lat. Jak przyszłam na świat, to moja mama w nim pracowała. Zaproszono mnie do dubbingu, gdy byłam wówczas jeszcze dzieckiem nie czytającym, więc trzeba było powiedzieć mi każde zdanie oddzielnie. Jako reżyser dubbingowy rozpoczęłam pracę po śmierci mojej mamy. Było to w 1990 roku" - opowiadała Miriam Aleksandrowicz w wywiadzie dla dubbing.pl.
Całe życie chciałam być aktorką, całe życie starałam się być aktorką. Zresztą ukończyłam studia, które mi pozwalają i grać i reżyserować równocześnie. Cały czas mnie zaskakuje, że ktoś mnie bierze. Szczycę się tym, że zostałam przez nieżyjącą Panią Marię Piotrowską zaproszona do "Króla Lwa", żeby zagrać hienę Shenzi, którą w oryginale grała Whoopie Goldberg, moja ulubiona aktorka. I potem było już tak, że zostałam polską Whoopie Goldberg i jeżeli gdzieś występuje Whoopie Goldberg to od polskiej wersji starają się mnie zaprosić" - mówiła.
Zdjęcia postaci, którym głosu użyczyła Miriam Aleksandrowicz, jak i aktorki, znajdziecie w galerii na górze strony.
Numerolożka wprost o związku Kaczorowskiej i Rogacewicza. "To relacja, która może prowadzić do..."
Lewandowscy szykują się do wyprowadzki z luksusowej willi. Wiadomo, gdzie zamieszkają
Olejnik zaskoczyła święconką. Talerz zamiast koszyczka to dopiero początek
Gienek z Plutycz żali się na wysokość emerytury. "I co za 42 lata roboty dostałem?"
Mama Tomaszewskiej nie może wrócić do Dubaju. Dziennikarka zdradza nowe szczegóły
Przybysz i Dąbrowski przeprowadzili się do Kanady. Tak będą mieszkać
Tak Martyniukowie wyglądali w dniu ślubu. Archiwalne fotografie zrobiły furorę
19-letnia córka Jolie i Pitta wystąpiła w teledysku. Fani w szoku: Jest taka podobna do...
Gessler trafiła do szpitala. Wiadomo, co się stało