Kim Cattrall i ekipa "Seksu w wielkim mieście" rozstali się w atmosferze skandalu. Jednak po kilku latach wszyscy już zdążyli zapomnieć, co takiego wydarzyło się, że Samantha nie spotkała się z przyjaciółkami w "I tak po prostu...". Powód jest zaś stary jak świat.
Kim Cattrall przez lata grała rolę Samanthy w "Seksie w wielkim mieście" - wyzwolonej przedsiębiorczyni, zmieniającej partnerów jak rękawiczki i otwarcie udzielającej porad co do kolejnych pozycji z kamasutry. Kiedy jej Samantha pięła się po szczeblach kariery i zmieniała apartamenty na lofty, a lofty na jeszcze droższe apartamenty, odgrywająca ją Kim Cattrall nie cierpiała co prawda biedy, ale nie czuła się odpowiednio wynagradzana za rosnącą z każdym sezonem popularność swojej postaci.
Cattrall rozstała się z serialem bez medialnej burzy. Ta wybuchła dopiero, kiedy jej koleżanki z planu oznajmiły, że nakręcą "I tak po prostu..." - film, do którego Kim Cattrall nie została zaproszona, bo wcześniej ona i Sarah Jessica Parker zdążyły pokłócić się o pieniądze.
Konflikt o pieniądze zaczął się szybko, bo już w drugim sezonie show. Sarah Jessica Parker została wtedy jedną z producentek wykonawczych, dzięki czemu zaczęła zarabiać o wiele więcej, niż jej przyjaciółki z planu. Jej pensja w kolejnych sezonach i dwóch filmach była nieporównywalnie wyższa od pensji Kim Cattrall, Kristin Davis i Cynthii Nixon. Kiedy Cattrall się o tym dowiedziała, chciała renegocjacji umowy, jednak niewiele udało jej się wskórać.
Niższą pensję dla serialowej Samanthy tłumaczono brakiem innego dorobku filmowego i serialowego. Cattrall "istniała" wyłącznie jako Samantha, podczas gdy Parker dostawała też inne role, co zwiększało jej możliwości negocjacyjne. W 2018 roku Michael Patrick King, jeden z producentów wykonawczych "Seksu w wielkim mieście", tłumaczył w podcaście "Origins", że Cattrall naciskała na zrównanie płac, ale nie miała na to szans. Podwyżkę dostała dopiero po tym, jak zagroziła, że nie zgodzi się na występ w pierwszym filmie po serialu, a potem w drugim. Do trzeciego nigdy nie doszło - właśnie z powodu Kim, która zrezygnowała ostatecznie z roli.
Nigdy więcej nie będę grała Samanthy. To koniec, ale to koniec bez żalu - mówiła Cattrall w rozmowie z CNN. Film zaplanowany na 2017 rok nigdy nie powstał.
Jednak kłótnie o pieniądze na planie były skrywane skrzętnie przed mediami. Co jakiś czas pojawiały się przecieki, jakoby Sarah Jessica Parker miała za złe Kim Cattrall, że ta w ogóle upomina się o wyższą pensję - pozostałe koleżanki z planu tego nie robiły, więc dlaczego akurat jej coś nie pasuje? Kłótnie miały wpływ na całą ekipę. Sarah i Kim miały ze sobą nie rozmawiać i jedynie tolerować swoją obecność na planie, cała atmosfera między aktorkami była ponoć napięta.
Kiedy pojawiły się niespodziewane informacje o kontynuacji seriali i filmów w "I tak po prostu...", nie mogło zabraknąć pytań o Samanthę i grającą ją Kim. Zdawkowo odpowiadała na nie sama Sarah Jessica Parker w mediach społecznościowych:
Nie, nie jest prawdą, że jej nie lubię. Nigdy tak nie powiedziałam. I nigdy bym nie powiedziała. Samantha nie jest częścią tej historii, ale zawsze będzie częścią nas - niezależnie od tego, gdzie jesteśmy i co robimy - napisała na Instagramie.
Ale Kim nie zamierzała siedzieć cicho. W rozmowie z "Variety" wyznała, że "nigdy jej nie zaproszono do współpracy" przy tym projekcie:
Nigdy mnie nie zaproszono do tej współpracy. Ale też wyraziłam się jasno przy okazji planów co do trzeciego filmu, więc nie dziwi mnie, że o "I tak po prostu..." dowiedziałam się tak jak wszyscy - z mediów społecznościowych - wyznała gorzko.
Nie pożałowała też przytyków co do scenariusza, mówiąc, że jest "tak kreatywny", że jest to tak naprawdę kopia scenariusza do trzeciego filmu. Miała też zarzuty co do tego, w którą stronę chciano pokierować postacią Samanthy - zamiast pozwolić jej na dalszy rozwój lub na odczucie porażki (akcja filmu miała dziać się około roku 2008, znanego z wielkiego kryzysu gospodarczego), Samantha miała otrzymywać nagie fotki od nastolatka. "To jakieś nieporozumienie" - mówiła w "Variety".
Jednak jak widać wszystkie animozje sprzed lat przestały się dla Kim Cattrall liczyć. Choć zarzekała się, że "po drugim filmie wszystko w niej mówiło 'dość'", ostatecznie zobaczymy ją w drugiej części "I tak po prostu...". Ma to być co prawda rola bardzo epizodyczna, ale Samantha pojawi się osobiście, a nie pod postacią SMS-ów, jak było w pierwszej części "I tak po prostu...". Ma ponoć porozmawiać z Carrie przez telefon, jest więc szansa, że przez chwilę nie tylko ją usłyszymy, ale i zobaczymy. Oczywiście nie wiadomo, za ile pieniędzy zmieniła swoje podejście.
Nowa wokalistka Ich Troje zostanie szóstą żoną Wiśniewskiego? Muzyk zareagował, wtem wtrącił się Łągwa. Hit!
Na konto Chwalińskiej trafi fortuna. Wyjawiła, na co chce przeznaczyć nagrodę
Widzowie festiwalu w Opolu nie wytrzymali, gdy to zobaczyli. Piszą o jednym. "Porażka"
Druzgocące doniesienia o stanie zdrowia księżnej Mette-Marit. "Badania wykazały dramatyczny..."
Dawid Podsiadło zaskoczył metamorfozą. Fani przecierają oczy ze zdumienia. "Nie do poznania"
Wściekły Trump przerwał wywiad i rzucił mikrofonem. "Albo jesteś skorumpowana, albo głupia"
Cichopek zatańczyła przed Kurzajewskim i w sieci zawrzało. "Przesada"
Woźniak-Starak znowu błyszczy w Opolu. Bończyk zachwyciła dodatkiem
Dawid Podsiadło oficjalnie ogłosił to podczas koncertu. "Jestem przeszczęśliwie..."