Co w Opolu? Doda w wodospadzie łez, Maryla o północy i pupile władzy [OPINIA]

60. opolski festiwal zapowiada się jako prawdziwa powtórka z rozrywki. Wcale nie najwyższych lotów. Odgrzewanych, muzycznych kotletów będzie sporo. I sporo muzycznych gwiazd, które w Opolu po raz kolejny się nie pojawią. Najbardziej oczekiwany moment? Recital Dody. Koncertem festiwalu może okazać się jednak także "Czas ołowiu".

Tuż przed rozpoczęciem 60. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu atmosfera jest raczej napięta. Artyści i pracownicy TVP szykują się do jubileuszowej edycji najstarszego festiwalu piosenki w Polsce. Być może to ostatni festiwal pod egidą obecnej władzy, co z pewnością by się tej imprezie przysłużyło. Od kilku lat bowiem do Opola nie przyjeżdżają najpopularniejsi i najbardziej znaczący artyści na rynku. Nie usłyszycie tu Sanah, Dawida Podsiadły, Krzysztofa Zalewskiego, Mroza, Vito Bambino, Darii Zawiałow, Brodki, Ralpha Kamińskiego i wielu, wielu innych. Kogo usłyszycie? Garść artystów, którzy w TVP pojawiają się non stop, i trzy diwy polskiej estrady: Marylę Rodowicz, Dodę i Edytę Górniak. 

Zobacz wideo Doda o banie od Górniak. Wyznaje, kogo sama zablokowała. Mówi też o Marinie

Doda w wodospadzie łez. Nie tylko na scenie

Nie ma wątpliwości, że najbardziej oczekiwanym momentem tegorocznego festiwalu jest recital Dody, w którym artystka wystąpi także z utworami ze swojego najnowszego, platynowego albumu "Aquaria". To też występ, który przysparza organizatorom najwięcej problemów. Doda na próbie zostawała zwyzywana przez reżysera koncertu "Debiuty" (recital Dody odbędzie się podczas tego koncertu 9 czerwca) Mikołaja Dobrowolskiego, który w efekcie został odsunięty od pracy nad jej show. Zastąpi go Beata Szymańska, która dwa dni przed występem nie bardzo jeszcze wiedziała, co w tym recitalu ma się znaleźć.

Szymańska to reżyserka, która jednoczy artystów, jest przyjazna we współpracy i w festiwalowych kuluarach można o niej usłyszeć tylko komplementy. Sama jednak od miesięcy przygotowuje się do reżyserii niedzielnego koncertu "Cała sala śpiewa z nami, czyli hity opolskiej publiczności", stąd też nagłe zamieszanie z Dodą i Dobrowolskim zaskoczyło ją, tak jak i wielu pracowników TVP. W piątek wieczorem okaże się, czy "wodospady łez" Dody będą tylko na scenie, czy także po występie.

Trzeba jednak trzymać kciuki za udany performance wokalistki, która wraca do Opola po kilku latach bana w TVP z powodu antypatii żony prezesa Kurskiego, o czym sama piosenkarka mówiła kilkukrotnie w wywiadach. Warto też głośno mówić o tym, że zachowanie reżysera "Debiutów", za które przepraszał już publicznie, jest po prostu niedopuszczalne i trudno usprawiedliwić to emocjami. Nie wyzywamy, nie przeklinamy, nie wprowadzamy takiej atmosfery w pracy. Proste? Powinno być oczywiste. Mamy 2023 rok. 

 

Górniak i Rodowicz w koncercie jubileuszowym. Na występ królowej polskiej piosenki trzeba czekać aż do północy

Maryla Rodowicz i Edyta Górniak to artystki, które niewątpliwie podnoszą oglądalność festiwalowych koncertów. Od lat mają grono swoich wiernych fanów, którzy przyjeżdżają na każdy telewizyjny występ. Obie wokalistki wystąpią w niedzielnym koncercie jubileuszowym "Ale to już było. Jest. I będzie!". Maryla, która świętuje w tym roku także 50-lecie "Małgośki", zaśpiewa swój stały zestaw festiwalowych przebojów, takich jak: "Małgośka", "Niech żyje bal", "Ale to już było". Na występ królowej polskiej sceny trzeba będzie jednak czekać aż do północy, o czym poinformowała w mediach społecznościowych nieco rozdrażniona. Rodowicz martwi się, że o tej porze nikt już nie będzie oglądał festiwalu, bo rano w poniedziałek musi wstać do pracy. Chyba jednak chęć zobaczenia kolejnego, imponującego kostiumu gwiazdy, która wystąpi na festiwalu po raz 43!!! przeważy szalę. Nie martw się, Maryla. 

Edycie Górniak od lat zarzuca się, że nie ma repertuaru i na telewizyjnych koncertach śpiewa covery albo w kółko swoje przeboje z lat 90. Tym razem w Opolu nie będzie znów mowy o Eurowizji i "To nie ja", ponieważ diwa polskiej sceny ma wystąpić z repertuarem Ireny Santor. To zresztą zdarzyło się już w 2003 roku, podczas świętowania 40. edycji festiwalu. Górniak zaśpiewała wówczas "Walc Embarras" i "Powrócisz tu" i trzeba przyznać, że wyszło jej to bardzo dobrze. Zresztą to wokalistka na tyle związana z opolską sceną, że z miejsca wywołuje poruszenie wśród publiczności i zachwyty, nawet zanim zacznie śpiewać. Ludzie po prostu chcą zobaczyć Edytę w amfiteatrze i na nią czekają. I ma to niewątpliwie związek z jej wokalną formą. Porównywalny aplauz na opolskich festiwalach wywołują tylko występy Rodowicz, Majewskiej i Kozidrak, która na festiwale od 2016 roku nie przyjeżdża (była wyjątkowo w 2020), ponieważ z TVP za czasów PiS-u jej nie po drodze.

Edyta GórniakEdyta Górniak Fot. KAPiF

Pupile władzy, czyli artyści, którzy TVP nie odmawiają

Lista artystów, którzy z TVP nie chcą mieć nic wspólnego i na jej antenach się nie pojawiają, jest dość długa i znacząca. Siłą rzeczy władze telewizji musiały szukać, czasami głęboko grzebać, w poszukiwaniu tych, którzy dla stacji czasów PiS-u chętnie zaśpiewają. I tak po raz kolejny od kilku lat na opolskiej scenie zobaczymy Halinę Frąckowiak. Wokalistkę znaczącą w historii opolskiego festiwalu, która jednak przed laty była w komitecie poparcia kandydatury Jarosława Kaczyńskiego w wyborach na urząd prezydenta RP. Warto też dodać, że syn piosenkarki, Filip Frąckowiak to zawzięty działacz partyjny.

W Opolu wystąpi też Andrzej Rosiewicz, twórca i wykonawca takich "przebojów" jak: "Wystarczy cztery Ziobra, by Polska była dobra", czy też "Cztery Tuski". W Opolu drugi raz z rzędu zaśpiewa "Najwięcej witaminy", jakby po ubiegłym roku nie było tego dosyć. Co ciekawe, na liście występujących nie ma Jana Pietrzaka. Może ktoś się pomylił, zapomniał i nie zadzwonił, ale to tylko lepiej dla festiwalu.

Jest za to grupa Lombard, która bez Małgorzaty Ostrowskiej nie wylansowała ani jednego przeboju (od 1999 roku!), ale za to w swoich social mediach non stop lansuje polityczne wywody. Będzie Danuta Błażejczyk, którą od jakiegoś czasu lansuje się w TVP na wielką gwiazdę polskiej piosenki, ale jej głosu chociaż da się słuchać bez zgrzytania zębami.

Nie zabraknie też Izabeli Trojanowskiej z wiadomą piosenką autorstwa Romualda Lipki (jakby ktoś nie oglądał kilku poprzednich edycji festiwalu). Takich powtórek z rozrywki, odgrzewanych kotletów na bardzo zleżałym już tłuszczu będzie więcej. Jubileusz w końcu zobowiązuje do przypominania festiwalowych przebojów, ale że przez całe trzy dni, to inna kwestia. 

Andrzej RosiewiczAndrzej Rosiewicz Fot. Rafał Mielnik / Agencja Wyborcza.pl

"Czas ołowiu" - hołd dla gwiazd festiwalu, które nie żyją

Za kulisami opolskiego festiwalu mówi się o tym, że najlepszym koncertem tej edycji będzie sobotni koncert "Czas ołowiu". To swoisty hołd dla gwiazd znaczących w historii Opola, których już nie ma wśród nas. Ich przeboje wykonają m.in. Justyna Steczkowska, Alicja Majewska, Kuba Badach, Katarzyna Cerekwicka, Sławek Uniatowski, Kamil Bednarek. Ważny jest jednak także pomysł na ten koncert. Reżyser Michał Bandurski przez długi czas grzebał w telewizyjnych archiwaliach. Przez to artystów na scenie będą zapowiadać oryginalni konferansjerzy sprzed lat, a pamiętne festiwalowe wykonania będą płynnie przechodzić we współczesne interpretacje. Sama scenografia zostanie też zmniejszona, żeby nadać całości intymnego charakteru. To może być koncert, do którego długo będzie się chciało wracać. 

Opolska scena tym razem znacznie skromniejsza. Bo nie ma Kurskich 

W sieci pojawiły się już zdjęcia tegorocznej opolskiej scenografii. Widać od razu, że głównymi elementami są tym razem wirujące 60. umieszczone na widowni. Sama scena natomiast nie została tak powiększona, jak bywało to w ostatnich latach. Okazuje się, że to były prezes ze swoją żoną byli zwolennikami imperialnego wręcz rozmachu i przerostu formy. Momentami wręcz gubił się wówczas charakter opolskiego amfiteatru. Tym razem jest inaczej. Stawia się na wizualizacje, ale w obrębie dobrze znanej muszli koncertowej. 

Wielkie nieobecne na festiwalu? Prezenterki TVP

Mówi się, że festiwal opolski i Sylwester Marzeń to swoisty papierek lakmusowy na to, kto ma obecnie chody w TVP. Kto zyskuje, a kto traci sympatię widzów. Kogo może było i za dużo i nie warto już zbytnio promować. Niewątpliwie na 60., jubileuszowym Opolu brakuje wielu gwiazdek TVP. Wśród konferansjerów nie zobaczymy m.in. Idy Nowakowskiej, Małgorzaty Tomaszewskiej, Katarzyny Cichopek, Izabelli Krzan, Anny Popek i (na szczęście) Karoliny Pajączkowskiej. Cieszmy się, że nikt nie wpadł na kuriozalny pomysł, żeby do Opola zaprosić Jarosława Jakimowicza, a przecież nie takie pomysły czasami wpadały do głów na Woronicza. Kto poprowadzi opolskie koncerty? Znana z "Teleexpressu" Beata Chmielowska-Olech, Marek Sierocki, Olek Sikora, Mateusz Szymkowiak, Tomasz Kammel, bracia Szczepanik z grupy Pectus, Agata Konarska i Edyta Herbuś. Pod tym względem ciarek żenady być nie powinno. 

Ida NowakowskaIda Nowakowska Fot. KAPiF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.