Justyna Kowalczyk zdobywa Giewont o poranku. Po nagraniu widać, że wiele ją to kosztowało

Justyna Kowalczyk jako miłośniczka górskich wycieczek, postanowiła tym razem wspiąć się na Giewont. Nagranie z tej wyprawy udostępniła na Instagramie.

Justyna Kowalczyk przeżywa aktualnie bardzo trudny czas. 17 maja zmarł jej mąż Kacper Tekieli, który zginął podczas alpejskiej wyprawy. Nie dało się go uratować. Pod koniec miesiąca na gdańskim cmentarzu odbył się jego pogrzeb. Kowalczyk nie szczędzi z racji odejścia męża wzruszających wpisów w sieci. Tym razem dodała na Instagrama nagranie z górskiej wyprawy. Podobne wyzwania przedtem podejmował jej mąż. Co dokładnie widać na InstaStories?

Zobacz wideo Wybierasz się w góry? Bądź ostrożny i sprawdź, jak się przygotować

Justyna Kowalczyk dyszy prosto z Giewontu. Podzieliła się osiągnięciem

Polska biegaczka narciarska spędza dużo czasu na świeżym powietrzu. Z okazji Dnia Dziecka wybrała się z synem na wycieczkę rowerową. Dzień później o poranku była już na Giewoncie. Na InstaStories wstawiła nagranie z lekko ośnieżonych gór. Słoneczna pogoda na pewno uprzyjemniła Kowalczyk tę wspinaczkę. Mocno dysząc, wstawiła nagranie ukazujące charakterystyczny krzyż i sprzęt, jaki był jej potrzebny do dotarcia na Giewont. Na jednym ze screenów pochwaliła się swoim wynikiem - 10,5 km pokonała w niecałe półtorej godziny. Wysokość uwzględniona w aplikacji wskazywała 844 metry. Takie dystanse były pestką dla Kacpra Tekielego. O jego pasji Kowalczyk mówiła w rozmowie z "Dzień dobry TVN":

Screen z IG Justyna KowalczykScreen z IG Justyna Kowalczyk https://www.instagram.com/justyna.kowalczyk.tekieli/

Mój mąż jest alpinistą. Robi bardzo ciężkie, trudne i niebezpieczne rzeczy w górach. Ja jestem wyczynowym sportowcem, który twardo stąpa po ziemi, więc czasem mówią, że z dwóch minusów jest plus, a czasem, że może być daleko od tego wszystkiego. Mamy takie marzenie, żeby młody człowiek po prostu uwielbiał kulturę fizyczną, chciał się ruszać i czuł z tym przyjemność. Jeśli okaże się, że ma do czegoś predyspozycje i to połączy się z pasją, będziemy go wspierać - mówiła, odnosząc się do syna.

Justyna Kowalczyk opublikowała mowę pogrzebową w sieci

Kolwaczyk postanowiła podzielić się wzruszającą mową pogrzebową na Facebooku. "Był cudownym człowiekiem. Tak cudownym, jak jego przyjaciele. (…) Chłopaki, to, że rzuciliście wszystko na kilka godzin po tym, jak wszczęłam alarm i ruszyliście autem do Szwajcarii, to największe człowieczeństwo, jakie mnie w życiu spotkało. Kacper zrobiłby dla was dokładnie to samo! A gdy on pakowałby plecak ze szpejem, ja na szybko wrzucałabym do torby pieluchy i mlenio, bo na pewno nie zostawiłabym go samego w takiej sytuacji. Bez względu na wszystkie plany. Dziękuję, że wszystko załatwiliście za mnie już na miejscu, gdy Kacperka odnaleziono" - tak brzmi jej fragment. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.