Niemka twierdzi, że jest zaginioną Madeleine McCann. Ma dowody na swoją teorię. Chce wykonać test DNA

Madeleine McCann zaginęła ponad 15 lat temu. Ostatnio w sieci pojawiła się kolejna osoba, która twierdzi, że może być poszukiwaną dziewczynką.

Kilkanaście lat temu media na całym świecie żyły sprawą zaginioneMadeleine McCann. Czterolatka spędzała wakacje z rodzicami w portugalskiej miejscowości Praia da Luz. Dziewczynka, która dziś miałaby 19 lat, nadal nie została odnaleziona. Co jakiś czas pojawiają się jednak nowe doniesienia na temat tajemniczej sprawy. Ostatnio na Instagramie ujawniła się kobieta, która utrzymuje, że jest Madeleine.

Zobacz wideo "Zdziwiła mnie jego przemiana wewnętrzna". Wiktoria Mleczek komentuje zachowanie uczestników "Love never lies"

Niemka twierdzi, że jest zaginioną Madeleine McCann. Chce wykonać test DNA

Sprawa Madeleine McCann odżyła, kiedy w 2019 roku ukazał się serial dokumentalny opowiadający o zaginięciu dziewczynki. Pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań i niezliczonych dochodzeń policyjnych, nie udało się odnaleźć Brytyjki ani jej ciała. Nie wykluczona jest więc możliwość, że Madeleine nadal żyje, choć to mało prawdopodobne. Ostatnio jednak rekordy popularności bije nagranie z pewną Niemką, która twierdzi, że może być zaginioną McCann. Aby udowodnić swoją teorię, dziewczyna pokazała znamiona, które miała mieć także Madeleine. Utrzymuje także, że nie pamięta wczesnego dzieciństwa. Młoda kobieta tak mocno wierzy, iż jest Maddie, że prosi o pomoc w wykonaniu testu DNA.

Pomóż mi, muszę porozmawiać z Kate i Gerrym McCannami. Myślę, że mogę być Madeleine. Potrzebuję testu DNA - napisała w opisie na Instagramie.

Choć Niemka twierdzi, że nie ma na celu zdobycia popularności, na Instagramie przybyło jej 25 tysięcy obserwujących.

To nie pierwszy raz, kiedy ktoś podaje się za Madeleine McCann. Co jakiś czas w mediach społecznościowych pojawiają się kolejne osoby, które próbują zaistnieć dzięki nierozwiązanej sprawie.

Myślicie, że rodzice Madeleine McCann skontaktują się z Niemką?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.