Klimczak zmarł na raka trzustki. Tak mówił o pierwszych objawach choroby. Przejmujące słowa

Śmierć Piotra Klimczaka wstrząsnęła nie tylko środowiskiem gastronomicznym, ale również osobami, które śledziły jego zmagania z chorobą. Współtwórca popularnej warszawskiej restauracji przez blisko dwa lata otwarcie opowiadał o swojej diagnozie. Dziś szczególnie poruszają słowa, które wypowiedział kilka miesięcy temu.
Poruszające słowa Piotra Klimczaka wracają po śmierci. Mówił o błędzie, który popełnia wielu Polaków
fot. Instagram/@klimczakpiotr_stefan

Informacja o śmierci Piotra Klimczaka obiegła media w piątek, 5 czerwca. Restaurator i współzałożyciel cenionego lokalu JOEL Sharing Concept miał 41 lat. O jego odejściu poinformowała żona Brygida Naumowicz-Klimczak, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych. Od 2024 roku mężczyzna zmagał się z nowotworem trzustki. Po usłyszeniu diagnozy nie zamknął się jednak w sobie. Wręcz przeciwnie, regularnie opowiadał o leczeniu, pokazując zarówno trudne momenty, jak i nadzieję, która towarzyszyła w kolejnych etapach terapii.

Zobacz wideo Fabijański miał problem, żeby wyjść z roli? "Miałem niepokojącą sytuację"

Piotr Klimczak nie żyje. Jego słowa po śmierci poruszają

Jakiś czas temu Piotr Klimczak udzielił wspólnie z żoną wywiadu w podcaście "Zdrowie zaczyna się w głowie". Restaurator przyznał wówczas, że początkowo nie dopuszczał do siebie myśli o powadze sytuacji. - Ja mam wrażenie, że do tej choroby i do tego raka tak trochę infantylnie podszedłem, na zasadzie wyparcia. Dobra, jakoś się prześlizgnę z tym tematem. Szybko mi wytną, co ma być, i zaraz pójdzie. Ja planowałem na przykład wyjazd w sierpniu z moim przyjacielem. 13 sierpnia miałem operację, a na koniec sierpnia chciałem jechać na łódkę - wspominał. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza. Po operacji musiał na nowo odzyskiwać sprawność. - Nagle po operacji się budzisz. Ja się na nowo uczyłem chodzić - opowiadał wówczas.

Piotr Klimczak o objawach choroby. Tak dziś wybrzmiewają jego słowa

W tej samej rozmowie małżonkowie wrócili również do pierwszych objawów choroby. Początkowo nic nie wskazywało na tak poważną diagnozę. Bóle brzucha tłumaczono innymi dolegliwościami, a kolejne miesiące mijały na poszukiwaniu przyczyny pogarszającego się samopoczucia. - Na początku lipca wylądowałem w szpitalu, w urodziny mojej żony niestety. (...) Pakowałem się na romantyczny wyjazd do Rzymu, a zatrzymano mnie na kontroli USG. Bolał mnie brzuch przez dłuższy okres czasu - powiedział restaurator. Jego żona z kolei powiedziała, że pierwsze silne dolegliwości bólowe pojawiły się u Klimczaka już kilka miesięcy wcześniej. Po pierwszych badaniach, po których wykryto u niego zapalenie żołądka i inne dolegliwości, dostał leki. Te jednak nie pomagały. - Nagle zacząłem robić się żółty. (...) Myśleliśmy, że to opalenizna - powiedział Klimczak, a jego żona dodała, że niepokoiła się coraz bardziej, bo żółte były również oczy Piotra. Mężczyzna zwlekał jednak z wizytą u lekarza, bo bardzo się bał. 

Z czasem restaurator zaczął głośno mówić o znaczeniu regularnych badań i profilaktyki. Nie ukrywał, że sam wcześniej nie przywiązywał do tego większej wagi. - Bardzo, w ogóle, myślę, że ja nie miałem takiego nawyku sprawdzania siebie. I to jest coś, co dziś staram się przekazywać, bogatszy o to doświadczenie, mojemu otoczeniu czy w social mediach - mówił wówczas. Dziś te słowa wybrzmiewają szczególnie mocno i dla wielu stanowią ważne przypomnienie o tym, jak istotne są regularne badania.

Więcej o: