Informacja o śmierci Piotra Klimczaka obiegła media w piątek, 5 czerwca. Restaurator i współzałożyciel cenionego lokalu JOEL Sharing Concept miał 41 lat. O jego odejściu poinformowała żona Brygida Naumowicz-Klimczak, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych. Od 2024 roku mężczyzna zmagał się z nowotworem trzustki. Po usłyszeniu diagnozy nie zamknął się jednak w sobie. Wręcz przeciwnie, regularnie opowiadał o leczeniu, pokazując zarówno trudne momenty, jak i nadzieję, która towarzyszyła w kolejnych etapach terapii.
Jakiś czas temu Piotr Klimczak udzielił wspólnie z żoną wywiadu w podcaście "Zdrowie zaczyna się w głowie". Restaurator przyznał wówczas, że początkowo nie dopuszczał do siebie myśli o powadze sytuacji. - Ja mam wrażenie, że do tej choroby i do tego raka tak trochę infantylnie podszedłem, na zasadzie wyparcia. Dobra, jakoś się prześlizgnę z tym tematem. Szybko mi wytną, co ma być, i zaraz pójdzie. Ja planowałem na przykład wyjazd w sierpniu z moim przyjacielem. 13 sierpnia miałem operację, a na koniec sierpnia chciałem jechać na łódkę - wspominał. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza. Po operacji musiał na nowo odzyskiwać sprawność. - Nagle po operacji się budzisz. Ja się na nowo uczyłem chodzić - opowiadał wówczas.
W tej samej rozmowie małżonkowie wrócili również do pierwszych objawów choroby. Początkowo nic nie wskazywało na tak poważną diagnozę. Bóle brzucha tłumaczono innymi dolegliwościami, a kolejne miesiące mijały na poszukiwaniu przyczyny pogarszającego się samopoczucia. - Na początku lipca wylądowałem w szpitalu, w urodziny mojej żony niestety. (...) Pakowałem się na romantyczny wyjazd do Rzymu, a zatrzymano mnie na kontroli USG. Bolał mnie brzuch przez dłuższy okres czasu - powiedział restaurator. Jego żona z kolei powiedziała, że pierwsze silne dolegliwości bólowe pojawiły się u Klimczaka już kilka miesięcy wcześniej. Po pierwszych badaniach, po których wykryto u niego zapalenie żołądka i inne dolegliwości, dostał leki. Te jednak nie pomagały. - Nagle zacząłem robić się żółty. (...) Myśleliśmy, że to opalenizna - powiedział Klimczak, a jego żona dodała, że niepokoiła się coraz bardziej, bo żółte były również oczy Piotra. Mężczyzna zwlekał jednak z wizytą u lekarza, bo bardzo się bał.
Z czasem restaurator zaczął głośno mówić o znaczeniu regularnych badań i profilaktyki. Nie ukrywał, że sam wcześniej nie przywiązywał do tego większej wagi. - Bardzo, w ogóle, myślę, że ja nie miałem takiego nawyku sprawdzania siebie. I to jest coś, co dziś staram się przekazywać, bogatszy o to doświadczenie, mojemu otoczeniu czy w social mediach - mówił wówczas. Dziś te słowa wybrzmiewają szczególnie mocno i dla wielu stanowią ważne przypomnienie o tym, jak istotne są regularne badania.
Budka Suflera z nowym wokalistą. Wiadomo, kto zastąpi Kawalca. Publiczność zna go doskonale
Wieniawa szczerze po debiucie w "Tańcu z gwiazdami". "Myślałam, że będę ostrzejsza dla Heleny"
Lady Gaga została matką. Ukrywała to do końca
Tak mieszka Artur Barciś. Za domem pod Warszawą skrywa się coś wyjątkowego
Książulo zniesmaczony zachowaniem właścicieli kebabowni po negatywnej opinii. "Po co takie coś robić?"
Samolot z gwiazdami na pokładzie musiał awaryjnie lądować. "Gdyby się rozbił..."
Kawalec chce zakończyć spór z Martyniukiem. Znów chwycił za mikrofon. "Zenek, Zenek..."
Poseł rozjuszony materiałem TVP. Zapowiada konsekwencje. "Wstyd"
Agnieszka Żulewska na planie nowego "Nigdy w życiu". Tak wygląda w roli Tosi