Rusin nie wytrzymała i tłumaczy, skąd ma pieniądze. Wspomniała o byłym mężu

Kinga Rusin otworzyła się na temat swoich zarobków. Dziennikarka postanowiła odpowiedzieć ciekawskim internautom.
Kinga Rusin i Marek Kujawa
Fot. Instagram.com/kingarusin

Kinga Rusin od lat pozostaje w trasie i wraz z partnerem Markiem Kujawą zwiedza cały świat. Dziennikarka na bieżąco informuje obserwatorów, gdzie przebywa i co porabia, pokazując przy tym zachwycające kadry z różnych ciekawych miejsc. Obecnie gwiazda znajduje się w Malezji, skąd postanowiła opublikować nowy post. Poruszyła w nim jednak kwestię swoich finansów.

Zobacz wideo Sokołowska tęskni za Rusin? "Żadne drogi nie są zamknięte"

Kinga Rusin szczerze o tym, skąd bierze pieniądze. "Nie stoi za nami żaden koncern"

W nowym wpisie na Instagramie Rusin postanowiła odpowiedzieć na komentarze i pytania internautów, którzy są ciekawi, skąd dziennikarka bierze pieniądze na wszystkie swoje podróże. Teraz gwiazda ucięła wszelkie spekulacje. "'A te pieniądze na podróże to z czego?' - to jest pytanie (z nieukrywaną nutką złośliwości) spod ostatniego postu, w którym zapowiedziałam naszą kolejną wyprawę. Ponieważ czasami pytanie się powtarza odpowiadam" - zaznaczyła na starcie Rusin.

Nie ukradłam, nie dostałam w spadku, nie dostałam od byłego męża, nie dostałam z publicznej telewizji (czytaj 'z naszych podatków'), nie zarobiłam na reklamach alko ani gier hazardowych, nie zarobiłam na nieetycznych współpracach

- przekazała dalej dziennikarka. "Prowadzimy z Markiem własną firmę. Nie stoi za nami żaden koncern, ukryty producent, ani pieniądze z funduszu. Zarobione pieniądze wydajemy tak, jak chcemy, czyli podróżując przez większą część roku i pracując jednocześnie, co jest naprawdę nie lada wyzwaniem" - wyjaśniła dalej. Przypomnijmy, że Rusin prowadzi m.in. swoją firmę z kosmetykami naturalnego pochodzenia.

Tak wygląda życie Kingi Rusin. Michał Piróg się wygadał

O kulisach życia Rusin w podróży opowiedział też niedawno więcej Michał Piróg. W rozmowie z "Faktem" wyznał, że codzienność dziennikarki to nie tylko wczasy i odpoczynek. "Ta firma powoduje, że te podróże też są poniekąd wyjazdami pracowymi" - podkreślił znajomy gwiazdy. "Wiem od Kingi, że oni jeżdżą i tak dalej, ale mają cały czas spotkania. Okej, to może wygląda tak, jakby ona była na wakacjach, ale co ma pokazać? Jak siedzi przy umowach i mówi: nie, nie, tyle to ja nie zapłacę? (...) Słuchajcie, żeby jeździć cały czas na wakacje, musisz być politykiem albo dzieckiem royalsów" - wyjaśnił dalej Piróg.

Więcej o: