Zdesperowana psychofanka chciała go oszpecić. Tomasz Stockinger bał się opuszczać teatr

Tomasz Stockinger po roli Hrabiego Czyńskiego w "Znachorze" Jerzego Hoffmana stał się obiektem westchnień wielu kobiet. Sława ma jednak też swoje ciemne strony. Jedna z fanek chciała oblać aktora kwasem.

"Znachor" Jerzego Hoffmana jest jedną z najważniejszych produkcji w historii polskiego kina. To opowieść o znanym chirurgu, profesorze Rafale Wilczurze, który traci rodzinę i w wyniku brutalnej napaści także pamięć. Mężczyzna żyje w ubóstwie i po wielu latach przypadkiem spotyka swoją córkę (Anna Dymna). Rola Hrabiego Czyńskiego, w którego wcielił się Tomasz Stockinger tak bardzo spodobała się zwłaszcza żeńskiej części widowni, że aktor doczekał się wyznań miłości. Niestety trafił też na fankę, która chciała go skrzywdzić.

Zobacz wideo Czy Katarzyna Dowbor utrzymałaby się z emerytury? "30 lat pracowałam w spółce państwowej"

Tomasz Stockinger o roli w "Znachorze": wybrali mnie z braku laku

Tomasz Stockinger dzięki roli w "Znachorze" zyskał ogromną popularność, a także liczne grono fanek. Jedna z nich szaleńczo się w nim zakochała. Kobieta groziła, że jeśli nie będą razem, to w odwecie oszpeci aktora. Osaczony Stockinger przez pewien czas bał się wychodzić z teatru w obawie przed spełnieniem gróźb psychofanki.

Miała zamiar zaczaić się i oblać mnie kwasem solnym - powiedział w rozmowie z magazynem "Show".

Tomasz Stockinger w roli Hrabiego Leszka Czyńskiego sprawdził się idealnie, ale jak sam wyznał w jednym z wywiadów, żona Jerzego Hoffmana, Walentyna uważała, że nie pasuje do tej postaci i odradzała mężowi, aby to właśnie jego wybrał.

Cały film miał się opierać na trzech uznanych zawodowcach: Dymnej, Bińczyckim i tym trzecim. Jednak nie mogli namówić gwiazdorów do roli Leszka i sięgnęli po mnie, chyba z braku laku. Żona Hoffmana dawała mi to do zrozumienia, że ktoś inny miał być zatrudniony na moje miejsce. Była niezadowolona, ale jak widać, rola w "Znachorze" była mi pisana - powiedział Stockinger w rozmowie z magazynem "Show".

'Znachor''Znachor' fot. screen youtube.com/Znachor (Polski film 1982 roku)

Aktor przyznał, że gra u boku Anny Dymnej była dla niego przyjemnością. Mimo że oboje byli w związkach, na planie poczuli do siebie chemię.

Stworzyliśmy piękną parę. Podczas zdjęć naprawdę się sobie podobaliśmy. Była między nami chemia. Ania była w kolejnym związku, ja byłem żonaty, ale czasem korzystaliśmy z okazji, by się poprzytulać. Dobrze nam to szło, podobnie jak całowanie. Pocałunki były jak najbardziej prawdziwe, bo dobry aktor nie może udawać! Było mi cudownie. Granie z Anią było czystą przyjemnością. Ona swoją grą wywoływała we mnie tak naturalne reakcje, że już nic nie musiałem dodatkowo grać - wyjaśnił w wywiadzie Tomasz Stockinger.

Jak widać, między aktorami pojawiło się zauroczenie na tyle wiarygodne, że widzowie pokochali tę parę. Jednak udział w filmie miał swoją cenę. Stockinger nie spodziewał się takiej rzeszy fanek i gróźb. Na szczęście skończyło się na strachu.

Więcej zdjęć znajdziesz w galerii na górze strony.

Zobacz też: Afera w BBC. Widzowie są oburzeni. Po ogłoszeniu nominacji do Oscarów wpłynęło ponad 600 skarg

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.