Borkowski pisał o tym w książkach. Potem go to spotkało. Włamywacze zrujnowali mu dom

Końcówka 2022 roku nie była szczególnie wesoła dla Przemysława Borkowskiego i jego żony. W domu znanego kabareciarza doszło do włamania.

Przemysław Borkowski w polskich mediach najbardziej znany jest jako współtwórca Kabaretu Moralnego Niepokoju, który działalność na scenie rozpoczął w 1995 roku. Borkowski, który z wykształcenia jest filologiem polskim, kilka lat temu zaczął pisać książki. Na koncie oprócz powieści ma też thrillery i serię kryminałów. Pod koniec 2022 roku kabareciarz sam musiał skorzystać z pomocy policji i był świadkiem czynności służb we własnym domu.

Zobacz wideo Komik z kabaretu Paranienormalni przeprasza internautów

Przemysław Borkowski zrelacjonował szczegóły włamania. Mówi, co zginęło

Do domu Borkowskiego i jego żony włamywacze wtargnęli pod ich nieobecność pod koniec grudnia.  Po powrocie do mieszkania właściciele zauważyli ogromny bałagan - wszystkie rzeczy zostały wyrzucone z szafek i szuflad i walały się po podłodze. Autor kryminałów szybko zauważył, że intruzi weszli przez okno, które zostało wyłamane. Ślady były widoczne także na śniegu w przydomowym ogródku. Borkowski całą sytuację opisał w instagramowym poście, dołączając do niego zdjęcie.

Taki to uroczy widok zastałem w piątek wieczorem po powrocie do domu. Mieliśmy włamanie. Zadzwoniłem oczywiście na policję, przyjechała ekipa techników i oto nagle wszystkie te czynności, o których dotychczas pisałem w swoich książkach, odbyły się w naszym mieszkaniu. Przedziwne uczucie. Pomieszanie przygnębienia, wkurwu i mimo wszystko ekscytacji - napisał.
 

Obszerniejszą relację ze zdarzenia wraz z nagraniami z pracy policji Borkowski zamieścił na youtube'owym kanale. Wraz z żoną Gabrielą prowadzą konto pod nazwą "Żona kryminalisty".

 

Przemysław Borkowski pokazał dokładnie, jak wyglądał jego dom po obrabowaniu. Stwierdził, że zginęło trochę cennych rzeczy, ale na szczęście złodzieje nie ukradli wszystkiego. Później szczegółowo zaprezentował, jak policjanci pobierali odciski palców ze wszystkich przedmiotów. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.