Córka rozczłonkowała ciało pracownicy TVP. Dostała najniższy wyrok, gdy wyszło na jaw, co działo się w ich domu

18-letnia córka brutalnie zamordowała pracującą w Telewizji Polskiej Danutę Orzechowską. W czasie śledztwa okazało się, że za tą tragedią stoi jeszcze jedna, niezwykle smutna historia.

Ponad czterdzieści lat temu te wydarzenia wstrząsnęły całą Polską. Poćwiartowane części ciała Danuty Orzechowskiej znaleziono w kilku miejscach Warszawy. Szybko wyszło na jaw, że stoi za tym jej córka. Choć opinia publiczna domagała się dla Katarzyny Orzechowskiej kary śmierci, córka pracownicy TVP w więzieniu spędziła jedynie pięć lat. Pracujący przy sprawie prawnik do dziś uważa, że sąd wydał sprawiedliwy i wyważony wyrok.

Zobacz wideo "Bielmo". Zwiastun filmu

Kobiela przeczuwał, że coś się stanie, a Zejdler rzekomo popełnił samobójstwoKobiela przeczuwał, że coś się stanie, a Zejdler rzekomo popełnił samobójstwo

Zaginięcie i makabryczne odkrycie

Danuta Orzechowska była wieloletnią pracownicą Telewizji Polskiej, gdzie zajmowała się montażem oraz sprawdzaniem i zatwierdzaniem przygotowywanych przez stację materiałów. W 1976 roku po kilkunastu latach małżeństwa rozstała się z mężem, z którym doczekała się jednego dziecka, córki Katarzyny. Powodem rozstania miał być fakt, że mężczyzna czuł się przez żonę źle traktowany, miał dość wiecznych pretensji i awantur. Po rozwodzie ułożył sobie życie u boku innej kobiety, jednak cały czas utrzymywał bardzo dobre relacje z córką, która nadal mieszkała z matką w kamienicy położonej nieopodal placu Politechniki w Warszawie.

19 lutego 1980 roku 18-letnia wówczas Katarzyna Orzechowska odebrała w mieszkaniu telefon. Skontaktowała się z nią koleżanka z pracy jej matki, zaniepokojona faktem, że Danuta, zwykle sumienna, nie stawiła się na dyżurze. Córka montażystki powiedziała, że nie wie, gdzie jest, po czym sama zadzwoniła do ojca. Poinformowała mężczyznę o zaginięciu Danuty, a ten zgłosił sprawę na milicję i zaproponował Katarzynie, aby najbliższą noc spędziła w jego mieszkaniu.

Następnego dnia rano przerażającego odkrycia dokonali budowlańcy pracujący w okolicy Jeziorka Czerniakowskiego. Na powierzchni wody znaleźli garnek, w którym znajdowała się kobieca głowa. Przedstawiciele służb powiązali tę sprawę z zaginięciem Danuty Orzechowskiej i wezwali na komisariat ojca Katarzyny. Mężczyzna bez żadnych wątpliwości potwierdził, że to głowa jego byłej żony.

Walizka i kwiatki

Stało się jasne, że Danuta Orzechowska została zamordowana. Nie wiadomo było jednak ani kto stoi za tym czynem, ani gdzie znajdują się pozostałe części jej ciała. Śledczy przeszukali mieszkanie zamordowanej i przesłuchali jej córkę, która ujawniła, że ostatni raz widziała matkę poprzedniego dnia rano. W mieszkaniu nie było żadnych śladów włamania, co wskazywało na to, że pracownica TVP znała osobę, która ją zamordowała. Mężczyzna, który u Orzechowskiej wynajmował pokój, miał jednak alibi - w momencie jej zaginięcia nie przebywał w Warszawie. Śledczy nie znaleźli też motywu, którym mógłby kierować się były mąż montażystki. Nie byli parą już od kilku lat, a w dodatku mimo trudnego małżeństwa rozstali się w dobrych relacjach.

Kilka dni później doszło do następnego makabrycznego odkrycia. Milicję wezwano na Dworzec Centralny z powodu okropnego fetoru wydobywającego się z bagażowych skrytek. W jednej z nich znaleziono brązową walizkę, w której znajdował się kobiecy tułów, a w skrytce obok - torbę podróżną z odciętymi nogami. Na wierzchu znajdowały się też ułożone tulipan, żonkil i frezja.

Ustalono, że znalezione fragmenty zwłok należą do Danuty Orzechowskiej. Milicja nadal nie znała jednak sprawcy ani motywu. Zaczęto nabierać przekonania, że tak makabrycznej zbrodni dopuścił się dewiant seksualny lub seryjny morderca. Szczególnie że z niemal chirurgiczną precyzją zamordowanej usunięto rzepki kolanowe.

Prawda wychodzi na jaw

Aby pomóc w rozwiązaniu śledztwa, milicja nadała specjalny komunikat przed Dziennikiem Telewizyjnym. W telewizji pokazano zdjęcia walizki i torby, w których znaleziono ciało Danuty Orzechowskiej z prośbą o kontakt, jeśli ktokolwiek widział osobę, która 19 lub 20 lutego mogła się z nimi przemieszczać. Podobny komunikat został zamieszczony także w prasie. Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo. Na komisariat zadzwoniła sąsiadka i przyjaciółka pracownicy TVP, zeznając, że obydwa te przedmioty wynosiła z mieszkania Katarzyna Orzechowska.

Nic nie wskazywało, że Kaśka mogła coś takiego zrobić. Była miłą i wesołą osobą. (...) Chciała, żebym się do niej wprowadziła, żebyśmy razem zamieszkały - opowiadała po latach sąsiadka Orzechowskich

Katarzyna początkowo nie przyznawała się do winy. Milicja ponownie przeszukała mieszkanie Orzechowskich, gdzie zauważono brak jednego garnka z kompletu - w takim znaleziono głowę Danuty. Zabezpieczono też znalezioną na miejscu siekierę i dostrzeżono nieudolnie wytarte przez sprawczynię ślady krwi. Katarzynę Orzechowską zatrzymano w mieszkaniu jej chłopaka. Na komisariacie przyznała się do zamordowania matki i opowiedziała, co dokładnie się stało.

Do zabójstwa Danuty Orzechowskiej doszło 18 lutego 1980 roku. Pracownica TVP miała wówczas dzień wolny i przeznaczyła go na zrobienie prania. Poprosiła Katarzynę o podanie jej kotła na bieliznę. Szukając go na pawlaczu, córka Danuty zobaczyła siekierę i bez zastanowienia uderzyła matkę w głowę. Zwłoki kobiety rozebrała w łazience i tam rozczłonkowała. Jej głowę umieściła w Jeziorku Czerniakowskim, bo, jak przyznała, matka bardzo lubiła to miejsce. Następnego dnia poszła do szkoły, a niedługo po rozmowie z zaniepokojoną koleżanką z pracy Orzechowskiej Katarzyna zawiozła walizkę i torbę podróżną na Dworzec Centralny.

Krzysztof RutkowskiZ usług Rutkowskiego korzystali Górniak czy Pazura. Szukał też Madzi z Sosnowca

Dom bez empatii

Katarzyna Orzechowska jeszcze w areszcie próbowała odebrać sobie życie. Zostawiła także list pożegnalny. Udało się ją jednak uratować. Asystent obrońcy córki Danuty Orzechowskiej wspomina, że wszyscy obecni na sali sądowej byli zszokowani, jak ta niewielka, drobna dziewczyna, wyglądająca jeszcze jak dziecko, mogła dopuścić się tak makabrycznej zbrodni.

Wydawało się, że sprawa jest rozwiązana, a wstrząśnięta historią opinia publiczna domagała się dla Katarzyny Orzechowskiej najwyższego wyroku, czyli obowiązującej wówczas w Polsce kary śmierci. Zeznania córki zamordowanej rzuciły jednak na sprawę zupełnie nowe światło. Córka pracownicy TVP opowiadała, że ze strony matki nie zaznała nigdy ciepła ani miłości. Na porządku dziennym były notoryczne sprzeczki i awantury, a Orzechowska wyrzucała córce, że jest nieplanowanym oraz niechcianym dzieckiem i to przez nią nigdy nie zrobiła kariery. Matka Katarzyny we wcześniejszych latach nie zajmowała się córką, a opiekę nad nią powierzała zatrudnionej u nich gosposi.

Trudne relacje z matką i panującą w domu atmosferę potwierdzała sąsiadka zamordowanej oraz inne osoby z otoczenia Orzechowskich.

Moim zdaniem stosunki matki do córki były chłodne, oziębłe - zeznała pracująca u nich pomoc domowa

Aresztowanie Katarzyny Orzechowskiej pamięta po latach matka chłopaka, u którego zatrzymała się córka Danuty.

Była zrozpaczona i oszołomiona (...). Nikt by żadnego podejrzenia nie rzucił, bo normalny człowiek (...). Matka była trochę rygorystyczna, na nic jej nie pozwalała - relacjonowała

W czasie śledztwa Katarzyna Orzechowska zeznała również, że matka czytała jej pamiętnik, a problemy dziewczyny omawiała ze swoimi koleżankami. Z tym faktem zresztą zupełnie się nie kryła, bo w zapiskach córki znajdowała błędy ortograficzne i zakreślała je na czerwono. Danuta Orzechowska stosowała również przemoc fizyczną i zdarzało jej się bić córkę po twarzy. Córka pracownicy TVP przyznała, że nigdy nie kochała matki, a z biegiem lat gromadziła się w niej narastająca nienawiść.

Precedensowy wyrok

Badania biegłych w sprawie Katarzyny Orzechowskiej trwały osiem miesięcy. Stwierdzono, że nie była chora psychicznie, jednak w momencie popełnienia zbrodni nie była poczytalna. Wyrok zapadł w październiku 1980 roku. Katarzynę Orzechowską skazano na osiem lat pozbawienia wolności za zabójstwo w afekcie. Tak niski, najniższy możliwy wymiar kary w takiej sprawie był wówczas precedensem. Sąd w uzasadnieniu wskazał m.in. na rodzinne zdarzenia i atmosferę, w jakiej dorastała oskarżona, a także agresywny stosunek matki do córki i brak miłości. Na złagodzenie wyroku wpływała również opinia biegłych o ograniczeniu poczytalności w chwili dokonywania zabójstwa.

Katarzyna Orzechowska przyznała się do winy. Uważała, że nic nie usprawiedliwia jej czynu. Za dobre sprawowanie wyszła z więzienia po pięciu latach. Zmieniła nazwisko i wyprowadziła się z Warszawy. Wyszła za mąż, doczekała się córki, jednak finalnie rozstała się z partnerem. Poprosiła go o opiekę nad ich dzieckiem, jednak cały czas utrzymuje z nim kontakt.

Źródła: Podcast Justyny Mazur-Kudelskiej "Piąte: nie zabijaj", reportaż Jacka Smaruja "Czarno na białym" dla TVN24.

Doświadczasz przemocy domowej? Szukasz pomocy? Możesz zgłosić się na przykład do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". Bezpłatna infolinia czynna jest całodobowo pod numerem telefonu 800 12 00 02. Więcej informacji znajdziesz na tej stronie. Jeśli występuje zagrożenie życia - dzwoń na numer alarmowy 112.

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz skorzystać z Kryzysowego Telefonu Zaufania pod numerem 116 123. Na stronie liniawsparcia.pl znajdziesz też listę organizacji prowadzących dyżury telefoniczne specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego, pomocy dzieciom i młodzieży czy ofiarom przemocy.

Więcej o: