Anna Wendzikowska na początku października 2022 r. ujawniła powody, dla których odeszła z "Dzień dobry TVN". We wpisie na Instagramie oskarżyła stację o mobbing. Napisała, że była gnębiona, poniżana, co doprowadziło ją do myśli samobójczych. Przełomem okazał się dla niej pobyt w Gwatemali, gdzie codziennie ćwiczyła jogę i medytowała. Wtedy podjęła ostateczną decyzję o odejściu z pracy. Dziennikarka jednak nie narzeka na brak zajęć. Obecnie prowadzi warsztaty na Bali, na które można się zapisać za "jedyne" 1649 dolarów. To promocyjna cena, bo wcześniej kosztowały 1940 dolarów. Na co możemy liczyć podczas wyjazdu?
Chętni na wyjazd z Anną Wendzikowską mogą spodziewać się nie tylko zwiedzania popularnych miejsc na Bali, ale także prowadzonych m.in. przez nią warsztatów rozwojowych. Dni rozpoczynane są od porannej jogi, a wśród atrakcji znajduje się "picie ceremonialnego kakao", które "otwiera serce, stymuluje pracę mózgu, a nawet leczy duszę". Uczestnicy zapoznają się także z "balijskim rytuałem oczyszczenia" oraz poznają tajniki Instagrama.
Pamiętajcie, że codzienne zdarzenia, wyzwania i stres nas osłabiają. Zapominamy o naszych najmocniejszych stronach oraz o tym, jak wykorzystywać nasze talenty, aby działały na naszą korzyść. Dlatego podczas naszego wyjazdu wzmocnimy siebie i zbudujemy swoją świadomość - zachęcała Anna Wendzikowska na Instagramie.
Skusilibyście się na taki wyjazd mimo wysokiej ceny?
Ceniony dziennikarz nie żyje. "Dziękujemy ci za wszystko"
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Maryla Rodowicz szuka pracowniczki. Takie stawia wymagania
Meghan i książę Harry wśród tłumów fanów w Wielkiej Brytanii. Ekspertka wskazuje problem
To dlatego Chajzer tak szybko oświadczył się Biance. Miał konkretny powód. Po nowym podcaście w komentarzach wrze
Znawca Biblii nie wytrzymał po słowach Wojciecha Cejrowskiego. "Zwyczajne bzdury"
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Wszyscy mówią o wpadkach nowej rzeczniczki Białego Domu. "Największym problemem było..."
Zobaczył zapis w menu i odechciało mu się obiadu. "I nie chodzi o to, że mnie nie stać"