Kariera Agnieszki Fitkau-Perepeczko wystrzeliła w 2003 roku, gdy aktorkę zaangażowano do roli Simony w "M jak miłość", produkcji bijącej wówczas rekordy popularności. Początkowo niemiecka sąsiadka Mostowiaków miała pojawić się w kilku epizodach i zniknąć, ale postać spodobała się publiczności i została w serialu. Fani nie mogli przeboleć jej odejścia, które nastąpiło cztery lata później. W scenariuszu pojawiły się zgrzyty na linii Simona-Lucjan, ale nie wszyscy widzowie zdawali sobie sprawę, że między Perepeczko a Witoldem Pyrkoszem, serialowym nestorem rodu, też nie układało się najlepiej.
Aktorka była uwielbiana przez fanów "MjM" i serialowych kolegów – z jednym wyjątkiem. O tym, że z Pyrkoszem nie będzie jej po drodze, Fitkau-Perepeczko przekonała się podczas pracy nad książką, będącą zapisem pracy na planie. Przeprowadzając mini-wywiady z obsadą na potrzeby publikacji spotkała ją niemiła sytuacja:
Któregoś dnia wspólnej pracy na planie poprosiłam Witolda Pyrkosza o maleńki wywiad na temat jego pracy, kariery tłumacząc mu, że piszę taką książkę i sama grając małą rólkę, ośmielam się poprosić o te kilka chwil uwagi - wspominała.
Zdjęcia Agnieszki Perepeczko znajdziecie w galerii w górnej części artykułu
Popatrzył na mnie, jakbym była śliską jaszczurką obdartą ze skóry i rzekł: "Na mojej du*ie nie będziesz zarabiać pieniędzy...". I dodał: "Nigdy!"
Doprecyzujmy, że poza serialowym Lucjanem nikt inny nie odmówił jej rozmowy. Po tej zaskakującej wymianie zdań z ekranowym sąsiadem wschodząca gwiazda telenoweli zadzwoniła do męża, Marka Perepeczki, który znał Pyrkosza jeszcze z czasów wspólnej gry w Janosiku, ufając, że coś na to poradzi:
"Kiciu nie przejmuj się!", wołał Marek do słuchawki. No i Kiciuś z miejsca przestał się przejmować... Ale nasza wzajemna niechęć przetrwała forever... A mogło być tak przyjemnie...
Z kolejnych wypowiedzi 80-latki można wywnioskować, że bardziej doświadczony kolega z planu po prostu nie poradził sobie z jej nagłą popularnością:
Rzadko się zdarza, żeby starszy kolega nienawidził młodszej koleżanki, że jest żoną jego kolegi, który nie lubił nocnych hulanek, był piękny jak marzenie. A on jakby mniej piękny. No to po pierwsze... Po drugie babsko (ja) przyjechało z Australii i dostało rolę... - ironizowała gwiazda
Rola zaczęła się rozrastać, dziennikarze się interesowali, etc. To było za dużo jak na wytrzymałość starszego kolegi i dawał popalić... Gnębił mnie strasznie...
Fitkau-Perepeczko nie odmawia nieżyjącemu oponentowi talentu, ale jej zdaniem był człowiekiem dość trudnym w kontaktach międzyludzkich:
Myślę, że był świetnym drugoplanowym, charakterystycznym aktorem. Miał trudny charakter i dużo zazdrości. Ja w serialu znalazłam się niespodziewanie i odniosłam nawet mały sukces, który w jego głowie się nie mieścił
Najgorsze sytuacje rozgrywały się przy ekipie. Aktorka nie kryje, że wszystko to kosztowała ją wiele łez i do tej pory zdarza jej się o tym rozmyślać:
Poniżał mnie i ośmieszał przed całą ekipą i cała ekipa to widziała. Mówił o mnie bzdury, kłamstwa w wywiadach w telewizji i na spotkaniach. Ludzie byli skonsternowani, nie wiedzieli, co myśleć
Spodziewaliście się, że sympatyczni odtwórcy ról Simony i Lucjana mieli takie trudne relacje?
Zdjęcia Agnieszki Perepeczko znajdziecie w galerii w górnej części artykułu.
Syn Villas zajmuje się jej grobem. Wyznał, co na nim znalazł. "To było trudne do zaakceptowania"
Awantura na antenie TV Republiki. Politycy zaczęli się obrażać. "Nie będę rozmawiał z..."
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Znawca Biblii nie wytrzymał po słowach Wojciecha Cejrowskiego. "Zwyczajne bzdury"
Paweł Małaszyński niemal stracił przełomową rolę. "Mnie początkowo w ogóle nie chciano"
Zobaczył zapis w menu i odechciało mu się obiadu. "I nie chodzi o to, że mnie nie stać"
Niezgoda musiała zwalniać pracowników. Do dziś pamięta ich twarze. "To nie dawało mi spać"
Będzie drugi ślub Michała Wiśniewskiego i Mandaryny? Muzyk rozwiał wątpliwości