Kolejne odcinki "Sprawy dla reportera" stają się coraz bardziej absurdalne. Niedawno w programie pojawiła się Tamara Gonzalez Pereira, która demonstrowała umiejętności leczenia dźwiękiem. Teraz doszło do kolejnej groteskowej sytuacji. Na nagranie spóźnił się zaproszony adwokat, który w końcu przybył do studia, by zaatakować jednego z gości.
W programie jednym z gości był pan Ireneusz, który oskarżał byłego zięcia o "szatańskie" zdolności. Elżbieta Jaworowicz początkowo dawała wiarę w jego twierdzenia, ale wtedy w studiu pojawił się spóźniony mecenas Piotr Kaszewiak. Prowadząca powiedziała, że taka sytuacja jest wyjątkowo niecodzienna, a adwokat przeprosił ją oraz widzów za niepunktualność.
Przepraszam za spóźnienie, to moje pierwsze w historii programu. Myślę, że sprawa jest wyjątkowa i również pierwsza taka w historii programu.
Mecenas stwierdził, że pan Ireneusz bezpodstawnie oczernia byłego zięcia. Nie chodziło tylko o zdolności z piekła rodem. Gość miał również twierdzić, że były mąż córki jest pedofilem. Adwokat przyszedł do studia z napisem "bullshit" (gówno prawda) i wyznał, że przeglądając dokumenty sprawy, takie odczucia mu towarzyszyły. W końcu zwrócił się bezpośrednio do pana Ireneusza, odwołując się do jego chrześcijańskiego sumienia.
Takich pomówień nie czytałem jeszcze. (...) Pan się na pana Boga powołuje? Niech pan się tego Boga boi.
W studiu obecny był również ksiądz, który stwierdził, że wszystkie nieszczęścia zaczęły się po tym, jak córka pana Ireneusza wzięła ślub cywilny, a nie kościelny.
Szokujące słowa Woydyłło o Świątek. Psycholog: Przekroczenie granic
Spojrzała na najnowszą stylizację Nawrockiej. "Subtelnie podkreśla rolę gospodyni"
Flagowy okręt Polsatu tonie? "Taniec z gwiazdami" ma problem, którego nie da się dłużej ignorować
Był uzależniony od alkoholu i pornografii. Pomógł mu Bóg. "Jedno zdanie uratowało mi życie"
Kolejna rewolucja w Polsacie. Po 15 latach z anteny znika "dziecko" Solorza
Klaudia El Dursi otworzyła drzwi do swojej willi. Czaruje fanów "beżowym królestwem"
Miała śmiertelnie potrącić Polkę przed klubem w Londynie, a teraz stanęła przed sądem. Wiadomo, co się wydarzyło
Kiedy pierwszy raz zabił, miał 17 lat. "Wampir z Krakowa" twierdził, że "zadawanie bólu jest dziełem sztuki"
Aleksandra Sarna: Pokazywali mnie palcem na ulicy i mówili: O, to ta gruba z "Rozmów w toku"