Hanna Lis o aborcji. Odniosła się do własnych doświadczeń. "Zanim zostanę nazwana morderczynią..."

Hanna Lis w mocnym wpisie skomentowała rozporządzenie, zgodnie z którym w cyfrowym Systemie Informacji Medycznej znajdą się m.in. informacje o ciążach. Dziennikarka stanowczo sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, podkreślając, że może ono służyć do zastraszania kobiet.

6 lipca w życie weszło podpisane przez ministra zdrowia rozporządzenie, które pozwala na przechowywanie wrażliwych informacji na temat pacjentów w cyfrowym Systemie Informacji Medycznej. Oprócz danych takich, jak alergie czy grupa krwi znajduje się tam się również tzw. rejestr ciąż. Ta ostatnia kwestia wzbudziła spore kontrowersje i strach wśród kobiet, które obawiają się, że tego typu narzędzie może służyć do nadmiernej kontroli i negatywnie wpłynąć na i tak już bardzo restrykcyjne prawo aborcyjne w Polsce. To rozwiązanie skrytykowała m.in. Hanna Lis. Dziennikarka w instagramowym wpisie odniosła się do własnych doświadczeń związanych z aborcją, którą w przeszłości sugerowali jej lekarze.

Zobacz wideo Kidawa-Błońska komentuje prawo do aborcji

Hanna Lis krytykuje rejestr ciąż. Opisała swoje doświadczenia z aborcją

Wpis dziennikarka zaczęła od przedstawienia zmiany, jaka niedawno zaszła w holenderskim prawie. Senat zniósł bowiem w tym kraju obowiązujący dotychczas pięciodniowy "okres do namysłu", które musiała odczekać każda z osób decydujących się na aborcję. Hanna Lisa podkreśla, że tak powinno wyglądać to od początku, ponieważ nikt nie może podejmować tej decyzji za kobietę. Dodała, że przy obydwu własnych ciążach lekarze sugerowali, że nie powinna decydować się na ich donoszenie, jednak sama na aborcję się nie zdecydowała.

Zanim ktoś wpadnie na pomysł nazwania mnie "morderczynią", przypomnę, że zawsze otwarcie mówiłam, że sama aborcji nie dokonałam, choć miałam (dwukrotnie) ku temu wskazania medyczne - zagrożenie zdrowia i życia. Ale to była moja decyzja. Wyłącznie moja - pisze Lis.

Hanna Lis zacytowała także słowa Katarzyny Boni, która na łamach "Vogue Polska" nazwała pomysł rejestru ciąż "rejestrem strachu".

Rejestr strachu dla kobiet i rejestr terroru dla lekarzy, którzy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego de facto już mają związane ręce. Kolejne kobiety umierają, kolejne wpadają w depresję, kolejne mają złamane życie - kontynuuje dziennikarka.

Wypowiedź Hanna Lis zakończyła drwiną z osób, które jednocześnie "broniąc życia", nie dopuściły, aby w życie weszła możliwość refundacji zapłodnienia in vitro.

W tym samym czasie wspomniani żarliwi "obrońcy życia" zlikwidowali w Polsce program refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro, pozbawiając tym samym miliony Polaków jedynej realnej szansy na to, aby zostać rodzicami. Gdzie tu logika? - dodaje.
 

Aktywistki komentujące rejestr ciąż przypominają, że w Polsce przerwanie własnej ciąży nie jest karalne. Plotek również staje po stronie kobiet, a w tym artykule przygotowanym z Aborcyjnym Dream Teamem znajdziecie wszystkie potrzebne informacje: Plotek wspiera kobiety. Razem z Aborcyjnym Dream Teamem odpowiadamy na najważniejsze pytania. Gdzie uzyskać pomoc?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.