Amber Heard opublikowała wpis. Nie gryzła się w język. Będzie się odwoływać od wyroku?

Amber Heard zabrała głos po przegranym procesie. Wydała właśnie oświadczenie w tej sprawie. - Rozczarowanie, które dziś odczuwam, jest nie do opisania - napisała.

Więcej informacji i ciekawostek ze świata znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl

Zapadł wyrok w sprawie "procesu dekady". Wszyscy fani Johnny'ego Deppa mogą nareszcie odetchnąć z ulgą, ponieważ - po sześciotygodniowej batalii sądowej - sąd podjął ostateczną decyzję. Na podstawie zebranych dowodów i zeznań świadków ogłosił wyrok - ogłosił Amber Heard. Aktorka już opublikowała oświadczenie. 

Zobacz wideo Jak wyglądało małżeństwo Deppa i Heard? Oto najmocniejsze momenty z zeznań świadków

Amber Heard jest zrozpaczona wyrokiem sądu. "Mam złamane serce"

Po ciągnącej się w nieskończoność sprawie sądowej wreszcie możemy to napisać - oficjalnie zapadł wyrok w sprawie Johnny'ego Deppa i Amber Heard. Pierwszego czerwca 2022 roku sąd w Wirginii, posiłkując się ustaleniami ławy przysięgłych, po krótkim opóźnieniu wydał werdykt, po którym okazało się, że proces o zniesławienie wygrał aktor. Amber Heard musi zapłacić Johnny'emu Deppowi 15 milionów dolarów odszkodowania. Aktorka jest niezadowolona z wyroku i zdążyła udostępnić w sieci obszerny post, w którym opowiada o swoich odczuciach po "procesie dekady". Napisała:

Rozczarowanie, które dziś odczuwam, jest nie do opisania. Mam złamane serce, że góra dowodów wciąż nie wystarczyła, żeby przeciwstawić się nieproporcjonalnej władzy i wpływom mojego byłego męża. Jeszcze bardziej jestem rozczarowana tym, co ten wyrok oznacza dla innych kobiet. Jest to porażka. Cofa nas do czasów, kiedy kobieta, która zabrała głos, mogła zostać publicznie zawstydzona i upokorzona. Odrzuca ideę, że przemoc wobec kobiet powinna być traktowana poważnie - podkreśliła.
 

Następnie dodała:

Uważam, że adwokatom Johnny'ego udało się przekonać ławę przysięgłych, aby przeoczyła kluczową kwestię wolności słowa i zignorowała dowody, które były tak przekonujące, że wygraliśmy w Wielkiej Brytanii. Smutno mi, że przegraliśmy tę sprawę. Ale jeszcze bardziej smuci mnie, że najwyraźniej straciłem prawo, które uważałam za przysługujące mi jako Amerykance. Prawo do swobodnej i otwartej wypowiedzi - zakończyła.

Myślicie, że będzie próbowała odwołać się od wyroku?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.