Alan Andersz boleśnie zawiódł się na Antku Królikowskim. "Nie chcesz z kimś takim rozmawiać"

Alan Andersz opowiedział wypadku i wyznał, że ma w sobie dużo żalu do Antka Królikowskiego. Przyznał też, że do dzisiaj nie ma pewności, jak doszło do tego tragicznego incydentu.

Więcej informacji i ciekawostek z życia gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Alan Andersz dziesięć lat temu uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Aktor podczas imprezy u Antka Królikowskiego spadł ze schodów. Zapadł w śpiączkę, a sytuacja była na tyle poważna, że mógł nawet umrzeć. Na szczęście stało się inaczej i Andersz kontynuuje karierę. Teraz 33-latek wrócił pamięcią do bolesnych wspomnień i wyznał, że wypadek boleśnie zweryfikował jego przyjaźnie.

Zobacz wideo Antek Królikowski przeprosił i zrezygnował z pracy z federacją

Alan Andersz zawiódł się na Antku Królikowskim

Aktor był gościem podcastu "Zdanowicz pomiędzy wersami". W rozmowie przyznał, że miał w sobie dużo żalu do Antka Królikowskiego, który według - zaznaczamy - niepotwierdzonych informacji miał przyczynić się do wypadku. 

Podałem mu rękę i powiedziałem, że temat wypadku jest dla mnie zamknięty. Jeżeli ktoś w tak trudnym momencie zachowuje się w taki, a nie inny sposób, to oczywistym jest, że nie chcesz z kimś takim rozmawiać. Niejednokrotnie mówiłem, że wystarczyło, by przyszedł do mnie do szpitala, przybił ze mną piątkę i przeprosił. Nie byłoby wtedy problemu, bo to był przecież wypadek. Nawet jeśli się do niego jakoś przyczynił, to wierzę, że nie miał intencji zrobienia tego, co mi zrobił. Z tą myślą wolę zostać, a jeśli było inaczej, to on z tym musi żyć, a nie ja.

Alan powiedział też, że nie ma pewności, co dokładnie stało się podczas tragicznego wieczoru, kiedy doszło do wypadku.

Miałem obrzydzenie do niektórych ludzi, ale z czasem mi przeszło. W tej sprawie było dużo niejasności. Ja sam nie pamiętam, co wtedy się stało. Były różne zeznania, które potem znikały. Ktoś nagle nie pamiętał, o czym mówił, co dawało mi do zrozumienia, że faktycznie mogło być coś na rzeczy. Nie mam jednak pewności, że tak było, dlatego też nie mogę podjąć w tej kwestii żadnych kroków. Muszę jednak przyznać, że jak pierwszy raz po wypadku spotkałem Antka na castingu, to zgięły mi się nogi.

Do wypadku doszło w 2012 roku, aktor mówił kiedyś, że urodził się wtedy na nowo. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl

Новини з України - Ukrayina.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.