Tomasz Raczek zbojkotował "Dziewczyny z Dubaju". Doda apeluje do krytyka. "Trzeba schować emocje do kieszeni"

Tomasz Raczek po homofobicznej wypowiedzi Emila S. przyznał, że nie chce oglądać i recenzować "Dziewczyn z Dubaju". Doda próbowała wybrnąć z sytuacji i namówić krytyka na seans jej produkcji.

Więcej informacji na temat premier filmowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

26 listopada do kin trafił film "Dziewczyny z Dubaju", którego producentami są Doda i jej były już mąż Emil S. Wiele osób czekało na recenzję Tomasza Raczka, w której oceniłby produkcję. Krytyk filmowy zapowiedział jednak, że nie ma zamiaru ani oglądać filmu, ani go recenzować. Wszystko przez to, co powiedział Emil S. Teraz do sprawy odniosła się Doda. 

Zobacz wideo Tomasz Raczek nie zrecenzuje "Dziewczyn z Dubaju". Doda komentuje

Tomasz Raczek nie zrecenzuje "Dziewczyn z Dubaju"

Tomasz Raczek jest jednym z najbardziej uznanych polskich krytyków filmowych. Od jakiegoś czasu recenzuje filmy na swoim kanale na YouTube. Pochyla się zarówno nad dziełami uznanych reżyserów, jak i tymi mniej głośnymi produkcjami. Okazuje się jednak, że nie weźmie na tapetę filmu "Dziewczyny z Dubaju". Jak sam przyznał, podjął tę decyzję po tym, gdy usłyszał homofobiczną wypowiedź jednego z producentów - Emila S. Były mąż Dody na sugestię, że rzekomo podrywał osobę transseksualną, odpowiedział:

Pogoniłem tego transwestytę. Proszę, by nie robiono mi prowokacji. Mój Instagram jest strefą wolną od LGBT+.

Tomasz Raczek, który wiele lat temu dokonał publicznego coming outu i wyznał, że od 1994 roku jego partnerem jest pisarz Marcin Szczygielski, nazwał wypowiedź producenta obrzydliwą. 

Na razie tego filmu nie obejrzałem i na razie nie mam w sobie dyspozycji, żeby go obejrzeć. Ale nie z powodu jaki ten film jest, bo tego nie wiem, ani o czym jest ten film, bo temat sam w sobie jest interesujący. Z zupełnie innego powodu. Otóż usłyszałem z okazji premiery filmu "Dziewczyny z Dubaju", wypowiedź głównego producenta pana Emila S., który ogłosił, że on osobiście jest strefą wolną od LGBT+ i prosi, żeby go w żaden sposób nie wiązać z tego typu tematyką. Pomyślałem sobie, że w dzisiejszym świecie ogłoszenie czegoś takiego, jest obrzydliwe - przyznał. 

Krytyk dodał, że nie chce mieć z filmem do czynienia i nie ma w planach go recenzować. 

Po prostu pomyślałem sobie, że jeśli teraz będę opowiadał państwu o tym filmie, to zaciąży na mnie ta nieprzyjemna sytuacja, ta niechęć do wypowiedzi pana Emila S. i poczucie zniechęcenia, obrzydzenia i zmęczenia tą sytuacją. Nie chce mieć z tym do czynienia. Nie będę oglądał tego filmu, nie będę go recenzował. Nie chcę projektować swojego osobistego uprzedzenia na film, na artystów, którzy tam wystąpili, na reżyserkę, którą bardzo lubię. Więc postanowiłem: daję sobie z tym spokój. (...) Naprawdę nie ma tu żadnego mojego uprzedzenia poza oburzeniem i poza zwróceniem uwagi, jak ważne jest to, co mówimy i myślimy, jakie mamy dusze - zdradził.
 

Doda odpowiada Tomaszowi Raczkowi

Słowa Tomasza Raczka dotarły do Dody. Wokalistka opublikowała więc na InstaStories nagranie, w którym zdradza, co myśli na temat całej sytuacji. Zaczęła od tego, że rozumie postawę krytyka, który nie chce przyczyniać się do tego, by jej były mąż zarabiał na filmie. 

Jestem w stanie absolutnie zrozumieć, bo sama mam krytyczny stosunek do jego [Emila. S. przyp. red.] słów, gdyż uważam, że jest to obrzydliwy tekst, który ma na celu dzielenie ludzi i szerzenie jakiś niezdrowych emocji. I sama, pierwsze co, jak tylko to usłyszałam, to powiedziałam pod nosem i zresztą na wywiadzie, że niech Emil nie chce. Nasz film stał się strefą "wolną od LGBT+", bo jak całe środowisko skrzyknie się i stwierdzi "Tak? To się pier**l. Jeżeli nas obrażasz, nas nie szanujesz, to my nie będziemy wspierać ciebie" - opowiadała.

Doda przyznała, że rozumie, że są osoby, które nie chcą recenzować filmu ze względu na wypowiedź producenta. Widać było, że zależy jej na recenzji Tomasza Raczka, dlatego kontynuowała. 

Wydaje mi się, że pan Raczek jest takim autorytetem i takim profesjonalistą, że nie powinien mówić, że nie pójdzie na ten film, bo to tak naprawdę karze w tym momencie i mnie, czyli wielką sojuszniczkę LGBT+, i Marię [Sadowską - przyp. red.], artystkę, którą bardzo lubi i szanuje, bo sam tak stwierdził, wszystkich twórców tego filmu, wszystkich artystów, którzy starali się, żeby ten film super wyszedł - opowiadała.

Wokalistka upierała się, że jej były mąż nie jest twórcą "Dziewczyn z Dubaju" i rzadko pojawiał się na planie. 

Mój prywatny apel jest taki, żeby gdzieś schować te emocje do kieszeni i rozsądnie spojrzeć na to - mówiła.

Rabczewska nawiązała również do własnych doświadczeń.

Zdarza się, że też geje dziennikarze robią z mojego życia piekło. Czy to jest powód, żebym ja się odwracała od całego środowiska, obrażała się na nich? Nie, nie. Wszędzie są ludzie i parapety.

Na koniec oznaczyła Tomasza Raczka na Instagramie i zwróciła się bezpośrednio do krytyka, nagle przechodząc z nim na ty. 

Także Tomek, zapraszam cię serdecznie do kina. Nie musisz o tym pisać, nie musisz nic recenzować, ale mi tak prywatnie możesz napisać, co myślisz. I przyjmuję każdą krytykę - zakończyła.

Wygląda na to, że Doda nie zrozumiała, czym kierował się Tomasz Raczek, rezygnując z seansu "Dziewczyn z Dubaju".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.