Więcej o aferze wokół "Dziewczyn z Dubaju" przeczytasz, odwiedzając stronę główną Gazeta.pl.
Już 26 listopada na ekranach kin premierę będzie miał film "Dziewczyny z Dubaju". O produkcji jest głośno już od ponad dwóch lat, jednak pik zainteresowania wystrzelił kilka tygodni temu, gdy na jaw wyszedł konflikt pomiędzy Dodą a Emilem Stępniem. Producent nie wpuścił Rabczewskiej i Marii Sadowskiej do montażowni, aby te mogły skończyć montaż. Od tamtej pory pomiędzy producentami w mediach toczy się wojna.
W "Dziewczynach z Dubaju" zobaczymy Katarzynę Figurę, Paulinę Gałązkę, Olgę Kalicką, Kasię Sawczuk, ale również Jana Englerta i Beatę Ścibakównę. Rola aktora jest epizodyczna, o czym ten opowiedział w rozmowie z Michałem Misiorkiem z serwisu "Plejada".
Moja rola tam jest żartem. Na początku nie wiedziałem, kto, co i jak, ale gdy przyszedłem na plan i zobaczyłem stado paparazzich, a pomiędzy nimi panią Dodę, to zrozumiałem już, dlaczego zostałem zaangażowany i dostałem dużą stawkę - mówił aktor.
Jan Englert nie wiedział, że Doda bardzo sobie chwaliła współpracę z nim. Jest nieco zaskoczony.
Nie wiedziałem o tym. Pierwszy raz to teraz słyszę. Ale muszę panu powiedzieć, że scenariusz tego filmu nie był zły, rola była ciekawa, a do tego reżyserowała to pani Sadowska. Nie miałem więc żadnych oporów przed tym, żeby w tym zagrać. Choć nie widziałem jeszcze efektu. I, jak się okazuje, nie wiem, czy zobaczę. Najczęściej w kontekście tego filmu słyszę ostatnio pytanie, czy mi zapłacono. Otóż zapłacono - podkreślił.
Konflikt Dody i Emila Stępnia nie spędza Janowi Englertowi snu z powiek. Aktor podkreśla, że nie przyjmuje żadnej informacji jako ostatecznej i nie podchodzi zbyt emocjonalnie do sprawy. Uważa, że ludzie za prawdziwe przyjmują te informacje, które są zgodne z ich zdaniem.
<<Reklama>> Ebook "Dziewczyny z Dubaju" dostępny jest w Publio.pl >>
Rzeczniczka Trumpa zwolniona po pięciu dniach. Wrona wskazał coś gorszego niż wpadki
Symboliczna grafika Damięckiej po meczu Świątek i Chwalińskiej. Tak uhonorowała zwyciężczynię
Po głośnej wypowiedzi na Jankowskiego wylała się fala krytyki. Teraz uderzył w celebrytów
Grał Kazika w "Listach do M.". Teraz ma 18 lat i trudno go rozpoznać
Hanna Lis chce pożegnać się z nazwiskiem byłego męża. Jedno ją powstrzymuje
Świątek i Chwalińska dały popis nie tylko na korcie. Ekspertka dostrzegła ważny gest po meczu
Marek Kondrat powrócił na ekrany w "Lalce". Ujawniono, ile mógł zarobić. Lepiej usiądźcie
Po tym wyznaniu w "Azji Express" polały się łzy. Internauci nie wytrzymali. "No i płaczę"
Kiedyś uwielbiałam "Klan". Dziś nie wierzę, jak traktowali się Lubiczowie