Marcela Leszczak zdecydowała podzielić się z obserwatorami niebezpieczną historią, która miała miejsce kilka dni temu. Jej syn, niemal czteroletni Fryderyk, miał poważny wypadek w przedszkolu. Chłopiec uderzył się w głowę na tyle, że była potrzebna natychmiastowa pomoc medyków.
Była partnerka Miśka Koterskiego opublikowała serię niepokojących zdjęć, którymi opisała tę straszną sytuację. Na samym początku na jej InstaStories pojawił się kadr z karetki. Fryderyk siedział na łóżku, a ratownicy medyczni zajmowali się jego raną. Marcelina zdradziła, że do nieszczęśliwego wypadku doszło w przedszkolu, najprawdopodobniej podczas zabawy.
W sumie podzielę się z wami, co dziś nas spotkało, a w zasadzie mojego Frysia. Miał wypadek w przedszkolu. Chyba pierwszy raz w życiu tak zamarłam. W słuchawce słyszałam tylko: Frysio... Rozbił głowę... Pogotowie... Boże, że ja to dziś dźwignęłam, że nie rozpadłam się na milion kawałków...
Leszczak pokazała również zbliżenie na dużego guza, który miał szybko rosnąć.
Na szczęście po kilku dniach chłopiec poczuł się znacznie lepiej.
Pierwsza noc bez płaczu, wymiotów i innych niepokojących objawów, więc daj boże nie będzie tomografii.
Marcela podziękowała również za wsparcie rodziny. Dużym oparciem w tych trudnych chwilach był tata Fryderyka, Misiek Koterski.
Był z nami Frysia tata, więc lęk dzieliłam na dwa.
Mamy nadzieję, że chłopiec szybko wróci do pełni sił.
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała
Kosiniak-Kamysz o swoim podwójnym nazwisku. Ujawnił prawdę